DARATT IWONA CEGIEŁKÓWNA Przebaczenie to niemal we wszystkich religiach świata jedna z kluczowych kwestii moralnych. Chrześcijanie powtarzają od wieków słowa modlitwy: "i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom"; buddyści wiedzą, że bez zaakceptowania nawet najgorszej przeszłości nie można zbudować dobrej przyszłości. To teoria. Ale w praktyce, bez względu na światopogląd, niełatwo wybaczamy doznane krzywdy. Bo czy w ogóle można, tak do końca, przebaczyć gwałcicielowi albo mordercy? To jakby zgodzić się na niesprawiedliwość, która nas spotkała, zaprzeczyć jej. Poprzednie stulecie, które zasłużyło sobie na niechlubną etykietkę wieku wojen, nie pozwalało zapomnieć o tej niełatwej kwestii. Jednym z miejsc ogarniętych szaleństwem bratobójczej wojny był do niedawna Czad. Od lat 60. XX wieku, wraz z uzyskaniem przez kraj niepodległości (wcześniej: kolonia francuska), przez niemal 40 lat toczyła się tu wojna domowa. Po jej zakończeniu Komisja Sprawiedliwości i Prawdy ogłosiła powszechną amnestię. Objęła też ona mordercę ojca 16-letniego Atima, bohatera "Daratt" Mahamat-Saleha Harouna. Ojca, którego chłopak nie znał, bo zginął, zanim ten się urodził. Amnestia nie rozwiązała jednak problemu winy i kary. Skoro państwo umywa ręce i nie chce wymierzyć sprawiedliwości, niewidomy dziadek Atima prosi go, by właśnie on - syn - pomścił śmierć ojca. Morderca, Nassar, jest teraz piekarzem. Kiedy Atim spotyka go po raz pierwszy, tamten rozdaje chleb głodnym dzieciakom. Ta sytuacja nieco peszy chłopca. To on miał być tym "dobrym" (mścicielem), a Nassar "złym" (zabójcą). Kolejne dni, w czasie których Atim stopniowo zbliża się do piekarza, każą mu zweryfikować pierwotny plan.
"Daratt" to jeden z siedmiu filmów zrealizowanych w ramach projektu New Crowned Hope Festival, mającego uczcić 250 rocznicę urodzin Mozarta (patrz: "Kino" 4'08). Na zaproszenie dyrektora imprezy siedmiu reżyserów z różnych stron świata nakręciło siedem autorskich wizji współczesności inspirowanych dziełami wielkiego kompozytora. Film Harouna otrzymał dwa lata temu aż 5 nagród na MFF w Wenecji (Grand Special Jury Prize, EIUC, Human Rights Film Network, SIGNIS i UNESCO). To trzecia pełnometrażowa produkcja w karierze 47-letniego Afrykanina. Haroun studiował reżyserię filmową i dziennikarstwo we Francji, ale wszystkie filmy kręci w rodzinnych stronach. Za debiut, "Bye Bye Africa", zdobył w 1999 roku dwie nagrody ("CinemAvvenire" i Luigi De Laurentiis) na MFF w Wenecji. Scenariusz "Daratt" zainspirowała traktująca o zbrodni i przebaczeniu Mozartowska "Łaskawość Tytusa". Powstał film o zbrodni i karze, winie i odkupieniu. O tym, jak bardzo ludzie potrzebują przebaczenia, można się przekonać już po krótkiej wizycie w Internecie - wyszukiwarki wyświetlają tysiące stron dla hasła "przebaczenie". Ale co dziś - w dobie komputerów i broni masowego rażenia - właściwie znaczy to słowo? I jak ma sobie poradzić z tym problemem kilkunastolatek? Ciężar obowiązku zemsty nałożył na Atima dziadek, dla którego pogodzenie się ze śmiercią syna jest możliwe tylko wtedy, gdy zginie również jego morderca. Atim przekonuje się jednak, że strzał w plecy komuś, kto udziela ci schronienia i dzieli się z tobą posiłkiem, nie jest łatwą rzeczą. I pewnie nie da spodziewanej satysfakcji. Jest i druga strona medalu: jak ta sytuacja wygląda z perspektywy Nassara? Spotykamy go w momencie, gdy odbywa swoistą pokutę. Ma świadomość dawnych grzechów i poprzez przykładne, bogobojne życie chce je zmazać. Ale czy to - również jemu samemu - wystarczy? Nie wiemy, od którego momentu Nassar domyśla się, że gości pod swoim dachem mściciela, ale jedno jest pewne: w końcowych sekwencjach, jadąc z Atimem na pustynię (pod pretekstem adopcji chłopca) już wie, jaki będzie kres tej podróży. Morderca dobrowolnie zgadza się na rolę ofiary, bo czuje, że to jedyny sposób, w jaki może odkupić swoją zbrodnię. Pustynia, będąca scenerią zaskakującego finału, powraca jak refren przez cały film. Pustynny piasek wdziera się tumanami kurzu w niemal każdy kadr. Życie na takich obszarach, które zajmują znaczną część powierzchni Czadu, przebiega leniwym, tym samym od stuleci rytmem. Filmowa narracja też toczy się niespiesznie. Oszczędne dialogi są kontrapunktowane obrazem. Kamera Abrahama Haile Biru, który pracował z Harounem już przy jego poprzednim filmie "Abouna", długo przygląda się pozornie banalnym szczegółom: rozgrzanym słońcem murom domów, spoconym twarzom ludzi czy ciastu zagniatanemu na chleb. Mozolnemu procesowi pieczenia chleba reżyser poświęca szczególnie dużo uwagi. Tak dużo, że niemal współodczuwamy radość Atima, gdy udaje mu się po raz pierwszy bez pomocy Nassara upiec chleb. "Pieczenie chleba wymaga miłości i uwagi. Bez miłości nie ma dobrego chleba" - mówi chłopcu Nassar. Można by dodać: bez prawdziwej miłości - cierpliwej, uważnej i przebaczającej - nie ma dobrego życia. I wszyscy - niezależnie od zmieniających się historycznych i geograficznych dekoracji - wciąż chcemy wierzyć, że taka miłość jest możliwa. Daratt Reżyseria i scenariusz Mahamat-Saleh Haroun. Zdjęcia Abraham Haile Biru. Muzyka Wasis Diop. Wykonawcy Ali Barkai (Atim), Youssouf Djaoro (Nassara), Khayar Oumar Defallah (Gumar Abatcha, dziadek Atima), Aziza Hisseine (Aicha), Djibril Ibrahim (Moussa), Fatimé Hadje (ciotka Moussy). Produkcja New Crowned Hope, Chinguitty Films i Goi-Goi Productions we współpracy z Arte France Cinema, Entre Chien Et Loup, Tele-Chad i Fonds Sud Cinema. Czad, Francja, Belgia, Austria 2006. Dystrybucja AP Manana. Czas 96 min. Iwona Cegiełkówna, Daratt, „Kino” 2008, nr 5, s. 72-73. © Fundacja KINO 2008 |