DZIEWCZYNY Z ST. TRINIAN ELŻBIETA KRÓLIKOWSKA-AVIS Ekskluzywne "boarding schools", prywatne szkoły z internatem, istnieją od 250 lat i do dziś produkują brytyjskie elity, kiedyś rządców i obrońców Imperium, dziś - koronowane głowy, liderów politycznych i administracyjnych. Do dziś młodzież męska z najzamożniejszych rodzin edukuje się w Eton i Harrow, zaś damska - w Roedean czy Ampleforth. Obok niej od dawna widać dzieci arabskich szejków i indyjskich maharadżów, a od niedawna - afrykańskich kacyków, rosyjskich oligarchów naftowych i chińskiej "czerwonej burżuazji". Ogromne neogotyckie gmaszyska otoczone rozległym parkiem, dryl i "zimny wychów": lata spędzone w szkole uważane były za prawdziwą "szkołę przetrwania".
 Na rysunkach Ronalda Searle'a czarna legenda "boarding schools" została przetworzona przez geniusz artysty, jego skłonność do absurdu, umiłowanie anarchicznego, rebelianckiego humoru. Rzeczywistość przybrała formę groteski. W takim ponurym wiktoriańskim gmaszysku pojawiły się uczennice - diablice z piekła rodem. Dzień powszedni szkoły przypomina sceny z filmowej serii "Piła", tyle że okrucieństwo, które tam pobrzmiewa obrzydliwym, komercyjnym naturalizmem, tu ujęte jest w widoczny cudzysłów absurdu. Fenomen "St. Trinian" pojawił się wraz z pierwszym komiksem w 1941 roku, za sprawą rysownika edukowanego w Cambridge, Ronalda Searle'a. A potem już całe zawodowe życie artysty zostało zdominowane przez sukces "małych potworów z St. Trinian", aż 11 lat później - jak zwierzył się mediom - "musiał je uśmiercić, bo zaczęły mu się wymykać z rąk". Ale wychowanki fikcyjnej szkoły St. Trinian zaczęły już żyć własnym życiem. Stały się w Wielkiej Brytanii zjawiskiem wręcz kultowym, pojawiały się w "Timesie" i "Vogue'u", w "Catholic Herald" i w "Punchu", książeczki z komiksami masowo wykupywano z księgarń, nakręcono według nich pięć filmów. Pierwszy z nich, uważany zresztą za najlepszy z serii, to "The Belles of St. Trinian's" (1954) ze znanym podówczas Alistairem Simem w podwójnej roli dyrektorki szkoły i jej brata (tradycją jest, że obie role gra mężczyzna), ostatni - to "Dziewczyny z St. Trinian" Olivera Parkera i Barnaby Thompsona. Istnieje między nimi wielka różnica konwencji: o ile pierwszy przywodzi na myśl świat gotyckiego horroru "Rodziny Adamsów", ostatni jest hollywoodzką w stylu komedią o blondynce ruszającej na podbój świata. Treść obrazu, w przeciwieństwie do poprzednich, nie ma nic wspólnego z rysunkami Searle'a: oto do St. Trinian przybywa nowa wychowanka, Annabelle, córka Carnaby Frittona i siostrzenica dyrektorki szkoły, Camilli. Poznaje koleżanki i to jej oczami oglądamy wydarzenia, rozgrywające się w filmie. Szkoła znajduje się u progu bankructwa, więc sprytny Carnaby Fritton chce ją wykupić i zamienić na luksusowy hotel, ale dziewczyny decydują się pospieszyć szkole na ratunek. Oczywiście, swoimi sposobami: chcą ukraść z National Gallery arcydzieło Vermeera "Dziewczyna z perłą", sprzedać je na czarnym rynku i zainwestować w szkołę. Film Parkera i Thompsona ma znakomite referencje. Przede wszystkim kultowe zjawisko St. Trinianek, po drugie - został zrobiony przez specjalistę od stylowych adaptacji ("Otello"), a w rolach głównych pojawili się Colin Firth i Rupert Everett. Pomysł został zresztą podrzucony przez Everetta, który pracował z Parkerem przy jego obu adaptacjach Wilde'a, i - świadom popularności, jaką zdobył Alastair Sim dzięki Triniankom - spróbował powtórzyć jego sukces. Zagrał więc postać Camilli Fritton - co znając jego orientację seksualną wydaje się dodatkowym smaczkiem - oraz jej brata Carnaby. Interesujący wydaje się jego komentarz: "Moim natchnieniem do roli Camilli, dyrektorki szkoły, stała się Camilla Parker-Bowles, żona następcy tronu. Ma duże poczucie humoru, lubi pociągnąć z kieliszka i pali papierosy jak smok - to rodzaj kobiet, który lubię". Jedno zdanie - dwa podteksty, bo Everett jest zagorzałym antymonarchistą, więc komentarz trąci ironią, a po wtóre - typ urody księżnej Kornwalii mocno przypomina męską urodę "drag queens", konwencję, w jakiej aktor gra dyrektorkę szkoły. Obawiam się jednak, że są to odniesienia, o których autor komiksu Ronald Searle nie pomyślałby nawet w najdzikszych snach.
Właściwie wszystko w filmie Parkera i Thompsona poszło w inną stronę niż klasyka Searle'a. Tam - pomysłowe, szatańsko inteligentne, okrutne i żądne odwetu 11-13-letnie monstra, tu - seksowne lolitki w "punkowym" czy "grunge'owym" przebraniu. Słuszność moich zarzutów potwierdza obecność ślicznej Mischy Barton, wziętej modelki Lily Cole i "dziewczyny Bonda", Catheriny Murino. Tamte - podpalały, dusiły, wieszały i topiły, ale prócz tego zachowywały się bardzo poczciwie, panienki z tego filmu pędzą samogon, palą trawkę, mają romanse, wspomina się o nieślubnym dziecku wychowywanym w dormitorium. Ale zgodnie z zasadami poprawności politycznej - nie palą. Czyli - tam konwencja gotyckiego horroru, przełamanego angielskim pure-nonsensem, tu - czyste odbicie rzeczywistości za parkanem szkoły. Żadnej próby podniesienia historii na szczebel absurdu, głównie płaski humor słowny lub sytuacyjny. No i oczywiście mnóstwo odniesień do pop-kultury - jedna z dziewcząt ma na imię Peaches, jak córka Boba Geldofa, panienki noszą makijaż piosenkarza Marilyna Mansona, piosenkę Trinianek śpiewa modny zespół Girls Aloud, Anabelle zostaje sfotografowana przez swoją koleżankę nago pod prysznicem, a potem pokazana na YouTube, a Colin Firth parodiuje swoją seksowną scenę nad stawem z "Dumy i uprzedzenia". Tyle że zamiast ulubionych "potworów z St. Trinian" otrzymujemy dziewczyny ze Spice Girls.
Duet Parker - Thompson, dotąd odnoszący się do pierwowzorów literackich z atencją, potraktował kultowe zjawisko "St. Trinian" nonszalancko, spłycił i skomercjalizował. Nie bez kozery brytyjskie dzienniki "Independent" czy "Daily Mail" poświęciły filmowi zaledwie po parę słów, za to amerykańskie "Variety" trafnie wskazało kierunek zmian: "Film jest celebracją ogłupiającej yoof culture. Aktorom zabrakło prawdziwej siły komizmu, brak ostrych i dowcipnych dialogów". I chyba pierwszy raz w moim długim życiu zawodowym muszę się z tym amerykańskim periodykiem zgodzić.
St. Trinian's Reżyseria Oliver Parker, Barnaby Thompson. Scenariusz Piers Ashworth, Nick Moorcroft. Zdjęcia Gavin Finney. Wykonawcy Rupert Everett (Miss Fritton, Carnaby Fritton), Colin Firth (Geoffrey), Jodie Whittaker (Beverly), Gemma Arterton (Kelly), Jonathan Bailey (Casper). Produkcja Ealing Studios, Fragile Films, Wlk. Brytania 2007. Dystrybucja Vivarto. Czas 97 min.
Elżbieta Królikowska-Avis, Dziewczyny z St. Trinian, „Kino” 2008, nr 9, s. 74-75.
© Fundacja KINO 2008 |