Do ciebie, człowieku Du Levande (You, The Living), reż. Roy Andresson, Szwecja-Francja-Dania-Niemcy-Norwegia 2007DO CIEBIE, CZŁOWIEKU IWONA CEGIEŁKÓWNA Nie zmieni losów świata. Nie podejmuje decyzji, od których zależy być albo nie być tłumów. Nikt nie ekscytuje się jego życiem prywatnym. Kim jest? Przeciętniakiem. Zwykłym człowiekiem, którego bezbarwna egzystencja nie obchodzi nikogo poza nim samym. Szwedzki reżyser Roy Andersson od lat kieruje obiektyw swojej kamery na ludzi obserwujących wielkie problemy naszej globalnej wioski z bezpiecznej perspektywy własnej kanapy. Pod mikroskopem dociekliwego twórcy prozaiczne czynności urastają do rangi wyjątkowych wydarzeń, bo filmy Anderssona są pozbawione natrętnego dydaktyzmu, za to – okraszone nutą refleksyjnego humoru. Tak jak najnowszy, „Do ciebie, człowieku”, w którym znalazło się miejsce dla rozmaitych frustratów zaludniających współczesny Sztokholm: o różnej przynależności społecznej i majątkowej, płci, wieku, wyglądzie i zainteresowaniach. To nie pierwsza filmowa opowieść skonstruowana przez reżysera na zasadzie luźno ze sobą powiązanych epizodów. 64-letni Roy Andersson jest jednym z dzisiejszych mistrzów szwedzkiej kinematografii. Ma w dorobku setki reklam i parę filmów krótkometrażowych. Był asystentem Bo Widerberga przy nominowanym do Oscara „Adalen ’31” i autorem zdjęć do legendarnego dokumentu Grupy 13 „Biały sport”. Ale do historii przejdzie zapewne dzięki zaledwie kilku – nakręconym do tej pory – fabułom. Już jego pełnometrażowy debiut, „Historia miłosna”, zdobył cztery nagrody na MFF w Berlinie w 1970 roku. Zrealizowane trzy dekady później „Pieśni z drugiego piętra” wyróżniono m.in. Nagrodą Jury na MFF w Cannes. „Do ciebie, człowieku” będzie reprezentował Szwecję na najbliższej ceremonii rozdania nagród Amerykańskiej Akademii Filmowej, walcząc o Oscara w kategorii Najlepszy Film Zagraniczny. Każdy pełnometrażowy obraz to dla Anderssona kilka lat intensywnej pracy. W przypadku „Do ciebie, człowieku” same zdjęcia trwały aż trzy lata. Specyficzny typ narracji Andersson wypracowywał od pierwszej fabuły. Nieco groteskowy nastrój przyprawiony nutą goryczy towarzyszył poczynaniom nastoletnich bohaterów w debiutanckiej „Historii miłosnej” (Ann-Sofie Kylin i Rolf Sohlman występują również w „Do ciebie, człowieku”). Nakręcony pięć lat później dramat „Giliap” ma już zalążki stylu dobrze znanego z ostatnich filmów: powolne tempo narracji, a przed kamerą – wyalienowani bohaterowie. Reżyser potrzebował dwóch dekad, by dopracować tę formę do perfekcji. I „Pieśni z drugiego piętra”, i „Do ciebie, człowieku” są pozbawione linearnej narracji: oba zostały zbudowane z kilkudziesięciu scenek, w których pojawiają się kolejni bohaterowie lub kolejne sytuacje z udziałem poznanych już przez widza postaci. Czasem są to dłuższe wątki, a niekiedy bohaterowie pojawiają się zaledwie na chwilę, jak para z zakupami w „Do ciebie, człowieku”. Poszczególne wątki przeważnie zazębiają się ze sobą tylko przypadkowo, a losy bohaterów rzadko znajdują kulminację. Nieoczekiwane puenty pojawiają się za to w krótkich scenkach. Jak ta z początku filmu, gdy nieruchoma kamera ustawiona vis a` vis okna restauracyjnej kuchni obserwuje wolno idącego staruszka z wózkiem. Dopiero po chwili zauważamy, że na przywiązanej do wózka linie ciągnięty jest za nogę pies w pozycji leżącej. W podobnym klimacie utrzymana jest opowieść o domu nowożeńców przesuwającym się po szynach jak pociąg czy sekwencja z suto zastawionym stołem, z którego mężczyzna ściąga obrus wraz z zastawą, za co zostaje skazany na krzesło elektryczne. Te sceny to kwintesencja stylu Anderssona: czysty surrealizm połączony z groteską, w której tragizm i nuda prozy życia są przełamywane ciepłym humorem (np. gdy dialog przechodzi w melorecytację). Jak refren powracają sceny w barze, do którego trafia kilku filmowych protagonistów szukających w alkoholowej ambrozji ucieczki od trudnej do zaakceptowania rzeczywistości. Kto jest człowiekiem, do którego reżyser kieruje tytułowe wezwanie? To typowy „Everyman”. Czasem jest psychiatrą zmęczonym wysłuchiwaniem od 27 lat tych samych historii. Czasem ojcem wykorzystywanym przez syna-hultaja. Czasem młodą dziewczyną nieszczęśliwie zakochaną w muzyku rockowym. Zestresowanym fryzjerem, który mając zły dzień oszpeca swojego klienta. Odtrąconym amantem. Restauracyjnym złodziejem. Cierpiącą na depresję ex-punkówą. Sąsiadem z typowego blokowiska mimowolnie podglądającym swoich bliźnich. Łączy ich jedno: samotność i podskórnie uświadamiane poczucie bezcelowości codziennej krzątaniny. Wielu bohaterów wprost do kamery wypowiada kwestię: „nikt mnie nie rozumie”. Efekt alienacji i życiowej pustki podkreśla już warstwa wizualna. W kadrach operatora Gustava Danielssona dominują rozmyte barwy: szarości, przybrudzone biele, beże, przykurzone zielenie i sine błękity – jak na starych fotografiach. Wszystkie pomieszczenia są wyposażone tylko w niezbędne sprzęty (stół, krzesło, łóżko) i pozbawione przedmiotów, które nadawałyby im bardziej indywidualny charakter. Zazwyczaj nieruchoma kamera rzadko pokazuje twarze w dużych zbliżeniach; dominują plany ogólne. Te proste zabiegi formalne sprawiają, że z jednej strony nabieramy dystansu do prezentowanych wydarzeń, a z drugiej – zyskują one wymiar uniwersalny. W kontrze do wizji pozostaje fonia. Na ścieżce dźwiękowej dominują jazzowe standardy i oryginalna muzyka Roberta Heftera, m.in. w wykonaniu Stockholm Classic Jazz Band. Utrzymany w nowoorleańskim klimacie jazz i marszowe dźwięki ironicznie komentują tragikomiczne poczynania bohaterów. Nawet finałowa Apokalipsa nadciąga pod postacią eskadry bombowców w rytm jazzującego big bandu. Może więc kluczem do filmu jest już pierwsza scena, w której śpiący na kanapie mężczyzna budzi się z krzykiem stwierdzając: „miałem koszmar”. Może cała jałowa egzystencja bohaterów jest tylko koszmarnym snem. A może mamy do czynienia z przestrogą, by nie przespać życia. I nie zamienić go w koszmar. Du Levande Reżyseria i scenariusz Roy Andersson. Zdjęcia Gustav Danielsson. Muzyka Robert Hefter. Wykonawcy Elisabeth Helander, Bjorn Englund, Brigitta Persson, Lennort Eriksson, Jessica Lundberg, Eric Blockman, Rolf Engstrom, Jorgen Nohall, Jan Wikbladh, Jessica Nilsson. Produkcja Roy Anderson Filmproduktion. Szwecja-Francja-Dania-Niemcy-Norwegia 2007. Dystrybucja Gutek Film. Czas 95 min. Iwona Cegiełkówna, Do ciebie, człowieku, „Kino” 2007, nr 11, s. 70. © Fundacja KINO 2007
|