33 SCENY Z ŻYCIA KONRAD J. ZARĘBSKI Od tysiącleci człowiek tworzył normy i zasady, które wytyczały społeczny rozwój i gwarantowały minimum prywatności jednostce. Nagle wystarczyło ledwie jedno stulecie, by - w imię wolności i własnej tożsamości - pozbył się niemal całego tego balastu. Okazało się jednak, że są tabu nienaruszalne, jak choćby śmierć i umieranie. Nienaruszalne nie znaczy nietykalne. Film Małgorzaty Szumowskiej wpisuje się we wcale obfity nurt współczesnego kina, próbujący to tabu nie tyle obalić, co oswoić. Oswajania ze śmiercią twórcy uczą niemal od początku sztuki filmowej. Jak dotąd odnieśli sukces połowiczny: widz doskonale wie, jak śmierć można zadać. Z przyjmowaniem śmierci, z oswajaniem się z jej codzienną obecnością w naszym życiu jest znacznie gorzej. W jakimś stopniu również dlatego, że brakuje dzieł tak sugestywnych jak "Providence" Alaina Resnais czy właśnie "33 sceny...". Film Szumowskiej zwraca uwagę nie tylko tematyką, ale i poziomem warsztatu - od brawurowego poprowadzenia międzynarodowego zespołu aktorskiego z Julią Jentsch i Peterem Gantzlerem na czele, poprzez zdjęcia Michała Englerta po muzykę Pawła Mykietyna.
 W wywiadzie dla "Kina" (nr 9/2008) Małgorzata Szumowska sądzi, że w Polsce jej film będzie odbierany jako utwór z kluczem personalnym. Istotnie, trudno od tego uciec. Szumowska jest przecież córką Macieja Szumowskiego i Doroty Terakowskiej - pary znanych krakowskich dziennikarzy i publicystów, mającej w dorobku zarówno nagradzane filmy dokumentalne (Szumowski), jak i poczytne powieści (Terakowska), przyrodnią siostrą dziennikarki Katarzyny Nowak i filmowca Wojciecha Szumowskiego. Jej rodzice zmarli na początku 2004 roku w odstępie kilku tygodni. Podobieństwa można mnożyć - na przykład, siostra bohaterki filmu nosi imię Kaśka - ale szukanie osobistych konotacji reżyserki nie jest konieczne dla jasności wywodu. W tle historii pojawia się też Kraków: widz świadomy kulturowej - konserwatywno-mieszczańskiej - tradycji miejsca może być dodatkowo zaskoczony postępowaniem filmowych bohaterów, ale brak tej świadomości w niewielkim stopniu zmienia sens przesłania filmu. Z kolei jednak wiedza o tragedii, jaka dotknęła Szumowską, wydaje się - ograniczoną wprawdzie, ale zawsze - gwarancją autentyczności przekazywanych przeżyć. Poczucie autentyczności jest bowiem warunkiem sine qua non, by przekaz, jaki niosą "33 sceny z życia", został odebrany nie tylko jako sugestywny, ale i prawdopodobny. Poprzednie filmy Szumowskiej takiej gwarancji nie dają, sprawiają wrażenie symulowanych realizacji na zadany temat. "Szczęśliwy człowiek" jest pewnym wyobrażeniem konsekwencji, jakie niesie ze sobą spóźnione o dobre 10 lat "odcinanie pępowiny", uwalnianie się od matczynej dominacji. Z kolei "Ono" to portret dziewczyny dorastającej do roli matki - portret wyobrażony, bo zarówno reżyserka, jak i grająca główną rolę aktorka, zostały matkami już po zakończeniu zdjęć. Tymczasem "33 sceny z życia" zwracają uwagę siłą przeżycia, nawet jeśli te przeżycia - chciałbym wierzyć - zostały zmodyfikowane na użytek filmu.
 Bohaterką "33 scen z życia" jest trzydziestoparoletnia Julia - utalentowana, odnosząca coraz większe sukcesy fotograficzka. Pochodzi z artystycznej rodziny, matka jest autorką powieści detektywistycznych, ojciec - autorytetem w dziedzinie filmu dokumentalnego. Jej mąż jest kompozytorem, pracuje w Niemczech nad prawykonaniem jednego ze swych utworów symfonicznych. Julia ma też oddanego przyjaciela, z którym dzieli pracownię, a który traktowany jest przez jej otoczenie niemal jak członek rodziny. Rodzinne spotkanie w letniskowym domku rodziców wydaje się hałaśliwą manifestacją radości życia, ale podczas wieczornego spaceru pojawia się cień niepokoju - gdzieś zapodział się pies. Tym razem jeszcze dał się odnaleźć, ale wkrótce odejdzie, by umrzeć z dala od właścicieli. Po powrocie z wakacji matka skarży się na bóle brzucha, badanie wykazuje obecność nowotworu, trafia więc do szpitala. Dla Julii i reszty rodziny to sytuacja nowa. Trzeba nauczyć się żyć z chorobą w rodzinie, nie tylko oswoić się z groźbą nadchodzącej śmierci, ale jeszcze pamiętać o konieczności zatajenia postępów raka przed chorą. Ale to, co nieuchronne, musi nadejść: matka umiera, a wkrótce po niej umiera i ojciec. Trzeba stawić czoło nowej sytuacji, jaką zgotowało jej życie.
Postępowanie Julii jest zaskakującą mieszaniną zachowań konwencjonalnych z dziecięcym niemal buntem przeciwko konwenansowi. Komputerowa fotografia nowotworu zabijającego jej matkę jest traktowana przez artystkę jak dzieło sztuki: czym taka manifestacja miłości i żalu różni się od żałobnej pieśni uznanego poety? Z drugiej strony nieumiejętność zachowania powagi podczas uroczystości pogrzebowych odczytać można jako nadmiar emocji, z którym młodzi (nie tylko) żałobnicy nie potrafią dać sobie rady. Ale także jako brak szacunku dla tradycji. I nie chodzi tu bynajmniej o domniemany konflikt między liberalnym środowiskiem artystycznym, z którego wywodzą się bohaterowie filmu, a katolicką resztą krakowskiej społeczności - wszak rytuał pogrzebu w różnych kulturach pełni tę samą funkcję: pomaga oswoić się ze śmiercią najbliższych poprzez wspólne przeżycie żalu. Bohaterka filmu Szumowskiej po prostu tego żalu się wyrzeka. Dla niej odejście rodziców to sytuacja krańcowa, zmieniająca w jej życiu wszystko. Pora na nowy początek - odejście od męża, poszukiwanie oparcia w nowym partnerze, wyjazd z kraju, nie wiadomo czy nie na zawsze. Tak naprawdę istotą utraty rodziców jest wieczna samotność. Ergo, oswajanie się ze śmiercią najbliższych jest gotowaniem się na przymusową samotność.
Jeśli założyć, że istotą rytuału pogrzebowego - poza samym obrządkiem pochówku - jest pocieszenie poprzez wspólne przeżywanie bólu, trudno o bardziej dobitną ucieczkę od konwenansu. Dobitną i w swej szczerości szokującą. Choć z drugiej strony śmierć bliskich jest przeżyciem tak bolesnym, że każdy musi znaleźć własny sposób na jej przezwyciężenie. Czy jednak tym razem koszty przełamywania konwenansu były warte ceny możliwej konsolacji? 33 sceny z życia
Scenariusz i reżyseria Małgorzata Szumowska. Zdjęcia Michał Englert. Muzyka Paweł Mykietyn. Wykonawcy Julia Jentsch (Julia), Peter Gantzler (Adrian), Maciej Stuhr (Piotrek), Małgorzata Hajewska (Basia), Andrzej Hudziak (Jerzy), Iza Kuna (Kaśka). Produkcja Pandora Film Produktion; Film Studio STI; Shot Szumowski; ZDF/Arte - PISF - Filmstiftung NRW - DFF. Polska - Niemcy 2008. Dystrybucja Kino Świat. Czas 95 min. Konrad J. Zarębski, 33 sceny z życia, „Kino” 2008, nr 11, s. 75-76.
© Fundacja KINO 2008 |