CIEKAWY PRZYPADEK BENJAMINA BUTTONA KONRAD J. ZARĘBSKI Swego czasu Mark Twain zauważył, że wszystko, co najlepsze w życiu, spotyka człowieka, kiedy nie potrafi z tego korzystać, zaś to, co najgorsze, przychodzi wraz ze starością i gorzką świadomością jej nieuchronnej konsekwencji. F. Scott Fitzgerald rozwinął myśl Twaina w opowiadanie "Ciekawy przypadek Benjamina Buttona", napisane w 1922 roku. Jego bohater przychodzi na świat jako ponad siedemdziesięcioletni starzec i z każdym dniem młodnieje. Od grzechotki i ołowianych żołnierzyków woli cygara swego ojca i lekturę encyklopedii, a kiedy ma lat 20 (a wygląda na 50), trafia na uniwersytet w Yale, skąd zostaje wygnany jako wariat (30 lat później, kiedy będzie wyglądać na dwudziestolatka, jako student Harvardu weźmie krwawy odwet, upokarzając na boisku futbolową drużynę Yale). Będąc poniżej trzydziestki żeni się z kobietą, która ceni sobie wsparcie starszego partnera, ale ich małżeństwo szybko przestaje być udane: on młodnieje z każdym dniem, żona zaś wręcz przeciwnie. Czy człowiek idący drogą Buttona - wydaje się pytać Fitzgerald - może być szczęśliwy? Brany za brata ojca, potem za rówieśnika swego syna, wreszcie spędzający czas w przedszkolu wraz z własnym wnukiem nigdy nie trafia we właściwy czas, częstokroć rozmijając się z drogami i aspiracjami swego pokolenia. A kiedy wreszcie przychodzi czas szczęśliwej młodości, której owoce można by konsumować w wieku dojrzałym, okazuje się, że organizm na tę konsumpcję jest po prostu nieprzygotowany... Opowiadaniem Fitzgeralda kino interesowało się od dawna, ale właścicielem praw do adaptacji był Ray Stark, producent m.in. "Stalowych magnolii" i cyklu "Mistrz kierownicy ucieka". Podejmowane przez niego od 1994 roku próby spełzły na niczym, dopiero po jego śmierci starania podjęli inni. Około roku 2005 doszło wreszcie między Paramountem i Warnerami do porozumienia, w którego wyniku przeznaczono 150 mln na produkcję filmu według scenariusza Erika Rotha (Oscar za scenariusz "Forresta Gumpa") i w reżyserii Davida Finchera ("Siedem", "Zodiak").
Opowiadanie Fitzgeralda liczy około 20 stron, film Finchera trwa blisko trzy godziny, co wygląda na rażącą dysproporcję. Trzeba wyjaśnić, że film nie jest ścisłą ekranizacją tekstu. Z pierwowzoru zapożyczono sytuację i postać bohatera, cała reszta została zmieniona. Bohater Fitzgeralda przychodzi na świat jeszcze przed wojną secesyjną, umiera w latach 20. XX wieku. Poza wybuchem I wojny światowej i wojny amerykańsko-hiszpańskiej 1898 roku w opowiadaniu nie ma żadnych wydarzeń historycznych, opisywane zdarzenia mają przede wszystkim wymiar personalny. Tymczasem film Finchera z założenia powstał jako przekrojowy obraz różnych epok: bohater przychodzi na świat 11 listopada 1918 roku nie w Baltimore, jak u Fitzgeralda, ale w Nowym Orleanie. Widz towarzyszy mu w czasie Wielkiego Kryzysu, w latach II wojny światowej i zimnej wojny, wreszcie w latach coraz bardziej współczesnych (finał to rok 2005, tuż przed uderzeniem huraganu Katrina na Nowy Orlean). Ten szczególny obraz Ameryki na przestrzeni kilku dekad każe spojrzeć na film Finchera jak na refleksję o Amerykanach wchodzących w nowe stulecie - niby bogatych w doświadczenie wieku ubiegłego, ale przecież zachowujących się jak dzieci wobec wyzwań stawianych przez nowe milenium. A że bohater sporo podróżuje - refleksja zyskuje wymiar uniwersalny. Zaprezentowany na ekranie przekrój dziejów współczesnej Ameryki to majstersztyk współpracy reżysera i operatora Claudia Mirandy, pracującego z Fincherem od czasów "Siedmiu", gdzie robił dokrętki. To także rozwinięcie sposobu uwiarygodniania filmowej opowieści, zapoczątkowanego przez Roberta Zemeckisa w "Forreście Gumpie" - od cyfrowej technologii efektów specjalnych po szczególnie staranną charakteryzację i dbałość o scenograficzne detale. Nie przypadkiem też napisanie scenariusza powierzono Rothowi - zaprezentowane w filmie spojrzenie na dzieje Ameryki jest rozwinięciem wizji nakreślonej po raz pierwszy w "Gumpie": można nawet spotkać się z opinią, że "Ciekawy przypadek Benjamina Buttona" to "Gump dla dorosłych". Z jedną istotną różnicą: w filmie Zemeckisa Forrest Gump jest uczestnikiem epokowych zdarzeń a nawet ich mimowolnym sprawcą. U Finchera Button niczego nie inicjuje - jego życie toczy się na tle ciągu innych zdarzeń, w zasadzie nic w planie historycznym, może poza II wojną światową, nie dotyczy go osobiście. Z czego się to bierze? Zapewne z jego szczególnej pozycji: gdy świat idzie do przodu, on się cofa, a momenty, kiedy drogi świata i Benjamina Buttona się przecinają, są doprawdy nieliczne. Najlepiej to widać na przykładzie osobistych perypetii bohatera. Matka Benjamina umiera wkrótce po porodzie, przerażony jego widokiem ojciec porzuca niemowlę o wyglądzie starca. W przytułku dla ludzi w podeszłym wieku opiekuje się nim prowadzące instytucję małżeństwo. Wyglądając jak sześćdziesięciolatek Benjamin poznaje dwunastoletnią Daisy, wnuczkę jednej z pensjonariuszek. Kiedy po latach spotkają się ponownie, dwudziestoparoletnia Daisy odtrąci jego uczucie. Ale Benjamin odnajdzie ją jeszcze raz, kiedy trafią wreszcie na swój właściwy moment, nawet będą mieli córkę, choć nie zaznają szczęścia, które jest udziałem zwykłych ludzi: będą ze sobą do końca, ale nie zestarzeją się razem. "Ciekawy przypadek Benjamina Buttona" należy do tych filmów, które pozwalają ocenić postęp w rozwoju kina. Praktyka Hollywood zdążyła nas przyzwyczaić, że zazwyczaj takie filmy mogą doskonale obyć się bez aktorów - ważniejsze od postaci na ekranie są technika filmowania i efekty specjalne. Ale nie tym razem. Ten film nie zaistniałby bez aktorów. Cate Blanchett jako Daisy daje kolejną wielką, pełną niuansów kreację kobiety współczesnej - próbującej samodzielnie przedzierać się przez współczesny świat i tęskniącej za wielką miłością. Podobnie Brad Pitt - jakże dojrzały jako młodniejący z każdym dniem Benjamin - świetnie odnajduje się w roli Amerykanina zadziwionego otaczającą go rzeczywistością, choć przecież to on (Benjamin a nie Brad) jest największym dziwem tego świata. The Curious Case of Benjamin Button Reżyseria David Fincher. Scenariusz według opowiadania F. Scotta Fitzgeralda Eric Roth. Zdjęcia Claudio Miranda. Muzyka Alexandre Desplat. Scenografia Donald Graham Burt. Wykonawcy Brad Pitt (Benjamin Button), Cate Blanchett (Daisy), Taraji P. Henson (Queenie), Julia Ormond (Caroline), Jason Flemyng (Thomas Button), Jared Harris (kapitan Mike), Tilda Swinton (Elizabeth Abbott). Produkcja Kennedy/Marshall Production - Paramount Pictures - Warner Bros, USA 2008. Dystrybucja Warner. Czas 166 min. Konrad J. Zarębski, Ciekawy przypadek Benjamina Buttona, „Kino” 2009, nr 2, s. 78-79.
© Fundacja KINO 2009 |