AFONIA I PSZCZOŁY
GRAŻYNA STACHÓWNA
Oczekiwanie na nowy film Jana Jakuba Kolskiego jest - wbrew pozorom - bardzo miłym stanem dla miłośników jego twórczości. Śledzimy, czasem w niemałym popłochu, informacje prasowe i internetowe donoszące o kolejnym planowanym zamierzeniu reżysera (adaptacja „Wojny polsko-ruskiej pod flagą biało-czerwoną" Doroty Masłowskiej), wybranej jakoby obsadzie (Maciej Zakościelny) czy przekładanej dacie premiery. I wreszcie jest „Afonia i pszczoły" - jego dwunasty film fabularny. W pierwszym skojarzeniu przyjemny tytuł: rosyjskie imię męskie - zdrobnienie od Afanasij - sławne kiedyś z powodu filmu Georgija Danielii „Afonia" (1975), pracowite, miodne owady, zapowiedź czegoś oryginalnego i pozytywnego. W dodatku scenariusz napisał sam Kolski, zdjęcia zrobił Krzysztof Ptak, a w obsadzie pojawia się Grażyna Błęcka-Kolska i Mariusz Saniternik.
Z Kolskim jednak nigdy niczego nie można być pewnym. Afonia okazuje się kobietą - „rodzice idioci" (że dali dziewczynce takie imię). Warto pamiętać, że afonia to także termin medyczny oznaczający bezgłos, utratę dźwięczności głosu. Zapraszając do swego filmowego świata, reżyser zwykle wskazuje prowadzącą doń drogę wijącą się na pozór bezpiecznie wśród pól i łąk, wprowadza do malowniczych domów wydających się oazami spokoju, prezentuje bohaterów często o dziwacznych wyglądach, ale i bujnych temperamentach, stworzonych do przeżywania silnych emocji. W filmy Kolskiego wchodzi się łatwo, uroda ekranowego świata i ludzi uwodzi, fabuły fascynują, czas płynie leniwie, zdarzenia magiczne mieszają się z realnymi, metafizyka kusi objawieniem tajemnicy. Aliści nagle okazuje się, że w nasłonecznionym krajobrazie jego mitycznych Popielaw czają się mroczne cienie, z bohaterów wypełzają demony, wielka Historia upomina się o ofiary, gwałtowne namiętności powodują nieszczęścia, złe postępki z przeszłości domagają się zadośćuczynienia, śmierć zbiera obfite żniwo.
Taka też jest „Afonia i pszczoły". Narracyjna struktura tego filmu została oparta - jak to już bywało u Kolskiego - na wzorze klasycznego melodramatu, tym razem w typie „ménage a trois" - trójkąta małżeńskiego, w który wikłają się bohaterowie, a motorem ich działań są silne namiętności: miłość, zazdrość, pożądanie, nienawiść, rozpacz, chęć zemsty, poczucie winy. Fabuła wymyślona przez reżysera zdumiewa spektakularną i emocjonalną zawiłością. Niby wiadomo, czego można spodziewać się po takim melodramacie, ale Kolski wcale nie stara się zaspokajać oczekiwań widzów, wręcz przeciwnie, nieustannie ich zaskakuje, burząc romansowy porządek, efektownie montując sceny należące do różnych porządków czasowych, wprowadzając kolejnych drugoplanowych bohaterów i związane z nimi wątki poboczne, epatując ponurym okrucieństwem. A jednak w finale po burzach i dramatach spowodowanych grą mrocznych namiętności rodzi się nadzieja na spokojne życie wśród pól wyzłoconych słońcem, na których pracowite pszczoły nadal będą zbierać miodowy nektar.
Główna partia filmowej akcji rozgrywa się w starym domu, dawnym dworcu kolejowym, stojącym samotnie przy nieużywanych już torach. Mieszka w nim Afonia, tytułowa bohaterka, ze swym mężem Rafałem. Ona jest dojrzałą, ciągle piękną kobietą, która mijający czas swego jałowego życia uwiecznia za pomocą kamery filmowej (częsty u Kolskiego motyw autotematyzmu - film w filmie). On jest byłym zapaśnikiem, Żydem z pochodzenia, niegdyś walczył na arenach w czarnej masce i był sławny, teraz jest sparaliżowany po wypadku i przykuty do łóżka. W dużym kajecie opisuje i rysuje swe zwycięskie walki. Afonia troskliwie opiekuje się mężem niezdolnym do samodzielnego poruszania się i komunikacji z ludźmi, tylko ona rozumie jego bełkot - zabawna scena spowiedzi Rafała, w której żona pełni rolę tłumaczki - i prowadzi małą pasiekę. W ich poukładane życie wdziera się nagle ktoś obcy - bezimienny Ruski, ni to żołnierz-dezerter, ni to zapaśnik, ni to włóczęga - rosły, piękny mężczyzna, który budzi uśpione zmysły Afonii i sam daje się zaskoczyć niespodziewanemu do niej uczuciu. A czasy są specjalne - właśnie umarł Stalin - i ta epoka, w której w Polsce panoszyli się umundurowani Rosjanie, w piwnicach zabijano AK-owców i miłość Polki do rosyjskiego żołnierza nie mogła liczyć na akceptację, stanowi tło dla tragicznie splątanych losów bohaterów.
Afonia zakochuje się szaloną, ostatnią pewnie miłością, która - jak napisał Michaił Szołochow w „Cichym Donie" - „szalejem kwitnie": zapamiętuje się w uczuciu, rywalizuje z własną córką o względy Ruskiego, prowokuje cierpienie męża i ofiarowuje kochankowi zamkniętą w klateczce królową pszczelego roju, by ją „szanował i karmił miodem". Porzucona, próbuje się powiesić i rozpacza tak bardzo, że Rafał daje jej wreszcie miejski adres Rosjanina. Odkrycie prawdy o prawdziwej tożsamości kochanka i funkcji, jaką pełni w Polsce, nie zmienia jej uczuć. Afonia nie tylko nadal go kocha, ale nawet przez samookaleczenie daje szokujący dowód swego miłosnego oczarowania. Samookaleczenie, które pozbawia ją możliwości mówienia. Może powoduje nią już jednak nie miłość, ale poczucie winy za podwójny grzech zdrady: męża i kraju?
Niezwykły jest układ łączący Rafała i Ruskiego, męża i kochanka: jeden postarzały, chory i z pozoru bezsilny, drugi młody, piękny i mocarny. Obaj są zapaśnikami, wywodzą się z różnych części świata i z odmiennych kultur, ale to dzięki podobnej umiejętności walki, prymitywnej sile i niezmożonej woli przetrwania udało im się przeżyć - Rafałowi niemiecki obóz koncentracyjny, Ruskiemu sieroctwo wśród pionierów i wojenną służbę w Armii Czerwonej. Kochają tę samą kobietę, Afonię, Ruski podziwia dawne zapaśnicze mistrzostwo Rafała, chce zdobyć tajemnicę jego sukcesów na arenie, a Rafał musi tolerować obecność rywala w swym domu i przy żonie. W finale filmu zmierzą się ze sobą w dziwacznych zapasach, w których wygra pozornie słabszy, mszcząc swoją krzywdę i cierpienia Afonii.
Streszczenie „Afonii i pszczół" to niedźwiedzia przysługa wobec potencjalnych widzów filmu, a próby porządkowania i interpretacji zabijają rozwichrzony, mroczny urok tego dzieła, niweczą niedopowiedzenia, odsłaniają to, co powinno być zakryte i pozostać nienazwane. Jak zawsze wtedy, gdy narracja dotyczy gwałtownych, namiętnych uczuć, które sprzeciwiają się rozsądkowi, i związanych z nimi tragicznych konsekwencji. Na czas projekcji filmu Kolskiego należy wyłączyć krytyczny racjonalizm i poddać się niezwykłej opowieści o miłosnym oczarowaniu królowej pszczół trutniem, by śmiało czerpać z niej mocno perwersyjną przyjemność. Reżyser nie waha się bowiem używać swoim zwyczajem ostrych kontrastów wizualnych, fabularnych i emocjonalnych. Powaga łączy się z wesołością, trywialność ze wzniosłością, sentymentalizm z tragedią, przesada z powściągliwością, słodycz z okrucieństwem, kicz z wyrafinowaniem.
Film kontempluje się - to najtrafniejsze słowo - z dużą satysfakcją: podziwia urok wystudiowanych zdjęć Krzysztofa Ptaka; ulega narkotycznej w nastroju muzyce Dariusza Górnioka; obserwuje grę znakomitych aktorów - Grażyny Błęckiej-Kolskiej, która daje Afonii subtelną urodę dojrzałej kobiety i autentyczną indywidualność przejawiającą się w oryginalnej ekspresji aktorskiej, Mariusza Saniternika tworzącego w roli Rafała kolejne ludzkie dziwadło w bogatej galerii postaci, jakie grał już u Kolskiego, oraz Andrieja Biełanowa epatującego pierwotnym seksapilem. W filmowych obrazach nakręconych przez Ptaka i samego Kolskiego „kamerą Afonii" wyczuwa się też jednak złą energię, szaleństwo ludzi i okrucieństwo świata, co poraża i pozostaje w pamięci na długo - sceny brutalnych walk zapaśniczych, lekcji maszerowania, naturalistycznego porodu, ponurego gwałtu, bezlitosnych morderstw.
Afonia zdaje się nie zważać na narodowość Ruskiego i funkcję pełnioną w Polsce. Jest dla niej przede wszystkim pociągającym mężczyzną i kochankiem. Ze ślepym zaufaniem oddaje mu klateczkę z królową pszczół, która symbolizuje ją samą, i pozwala zamknąć się w niewoli miłości. Daje rozpaczliwy dowód swego uczucia dla Ruskiego - ale poza jego wiedzą. W finale filmu naprawdę wygląda jakby „wróciła z wojny", wreszcie wyzwolona z miłosnego oczarowania. Uwolnienie przez Afonię królowej pszczół z klateczki-pałacyku tkliwie zbudowanego dla niej przez Ruskiego symbolizuje odzyskanie swobody przez bohaterkę. Czy Afonia będzie teraz szczęśliwa wśród swoich uli? Oto pytanie.
Afonia i pszczoły
Scenariusz i reżyseria Jan Jakub Kolski. Zdjęcia Krzysztof Ptak PSC, Jan Jakub Kolski. Muzyka Dariusz Górniok. Wykonawcy Grażyna Błęcka-Kolska (Afonia), Mariusz Saniternik (Rafał), Andriej Biełanow (Rosjanin), Krzysztof Adamczyk (młody Rafał), Zofia Zoń (Anielka), Wojciech Solarz (Leszek). Produkcja Argomedia Production Lambros Ziotas - Odra-Film - PISF. Polska 2009. Dystrybucja Best Film. Czas 110 min
Grażyna Stachówna, Afonia i pszczoły „Kino" 2009, nr 6, s. 71-72.
© Fundacja KINO 2009