SŁUŻĄCA
ANDRZEJ KOŁODYŃSKI
Film chilijskiego reżysera Sebastiana Silvy bardzo dobrze przyjmuje publiczność, gorzej krytycy. Formalnie to krytycy mają rację, podkreślając niekonsekwencje w opowiadaniu i brak przekonującej motywacji psychologicznej, która by uzasadniała optymizm zakończenia. Przecież wszystko w historii Raquel, służącej od ponad dwudziestu lat w zamożnym, burżuazyjnym domu, wskazuje na psychiczną dezintegrację bohaterki. W praktyce zawsze odpowiadała za codzienne funkcjonowanie domowego gospodarstwa i wciąż bierze na siebie wszystko, ponieważ uważa się za równouprawnioną w rodzinie. Dlatego na wszelkie próby zagrożenia pozycji reaguje agresją. Nawet na próby wypływające z dobrego serca pani domu. Raquel nie jest zdrowa, praca przekracza czasem jej siły, ale pojawienie się osoby do pomocy wywołuje sprzeciw, który przejawia się w groteskowych z pozoru, w istocie bezwzględnych aktach prowadzących do usunięcia konkurencji. Zaczyna się to jak komedia, ale łatwo mogłoby przerodzić się w horror.
Jeśli tak się nie dzieje, jest to zasługa nie tyle zgrabnego scenariusza, co przekonującej kreacji Cataliny Saavedry. Śmiało pomyślanej. Nie budzi sympatii. Żadnych gestów ułatwiających zrozumienie. Jest zacięta, małomówna, pozbawiona wdzięku. Toczy swoje prywatne wojny nie tylko z nowymi służącymi, ale i ze starszą córką Valdesów. W gruncie rzeczy tyranizuje wszystkich. Ale jako charakter wykracza poza postać z obyczajowej komedii. Owszem, odgrywa rolę, jakiej oczekujemy w typowych sytuacjach: złośliwie zatrzaskuje drzwi, wyrzuca kota za wysoki mur, ogłuszająco włącza, kiedy nie trzeba, odkurzacz. Ale pod tego rodzaju grą wyczuwa się ukryty dramat. Dramat odrzucenia i braku miłości, bolesny i jątrzący. Dlatego niczym właściwie nie przygotowana zmiana jej charakteru w końcu przekonuje. Zwyczajnie, po ludzku, chcemy być przekonani. Przecież współczujemy Raquel. Cichą, wewnętrzną satysfakcję przynosi obserwacja wcale nie tak łatwego procesu, kiedy Raquel ulega dynamizmowi młodej i niezależnej Lucy (Mariana Loyola), trzeciej z kolei służącej przyjętej na próbę. Z pewnością jej opór osłabia deklaracja Lucy, że nie zamierza zagrzać miejsca, bo czuje się związana z rodziną gdzieś na prowincji. A także radosna bezpośredniość dziewczyny. Bo Lucy nie jest typową „pomocą domową” w tradycyjnym stylu, ale nowoczesną, niezależną kobietą pasującą bardziej do wyobrażenia feministki.
Widzom z innego kręgu kulturowego trudno się zorientować, w jakim stopniu dom Valdesów jest typowy dla społecznej rzeczywistości w Chile. Słychać głosy sceptyków, że to jednak bajka, chociaż psychologicznie prawdziwa. Niewątpliwie Valdesowie to rodzina zamożnej burżuazji, w której mężczyzna jest niekwestionowanym autorytetem i w której poza tym panuje atmosfera swobodnej równości. Stosunki ze służbą są zaskakująco przyjacielskie, a różnice zewnętrznego statusu znikają w obrębie domu, szczelnie izolowanego od otoczenia. Tylko reakcja przybyłej z wizytą matki – osoby z zewnątrz – świadczy o ich istnieniu. Granice ogrodu z basenem przekroczone zostają w sekwencji wyjazdu Raquel do rodziny Lucy. To z kolei rodzina proletariacka, bardzo zżyta, w której panuje jeszcze bardziej liberalna atmosfera i swoboda obyczajowa. I burżuje, i proletariusze są w tym filmie ludźmi dobrymi, pełnymi zrozumienia dla innych, prowadzącymi radosne życie bez większych konfliktów. Czy Raquel jest „inna”? Nie tak bardzo, skoro tę jej odmienność akceptują jedni i drudzy. W wieku 41 lat ma problemy seksualne – w porządku. Jest samotna – ale to może ulec zmianie. Ma przykry charakter – trudno. Nikt niczemu się nie dziwi. W końcu my, widzowie, też nie. Radośnie przyjmujemy więc finał, w którym Raquel zaczyna uprawiać jogging jako symbol swego odrodzenia. W Polsce byłoby to zapewne mało prawdopodobne, ale w dalekim Chile?
La nana
Reżyseria Sebastian Silva. Scenariusz Sebastian Silva, Pedro Peirano. Zdjęcia Sergio Armstrong. Wykonawcy Catalina Saavedra (Raquel), Mariana Loyola (Lucy), Andrea Garcia-Huidobro (Camila), Claudia Celedon (Pilar), Augustin Silva (Lucas), Darok Orellana (Tomas), Sebastian La Rivera (Gabriel). Produkcja Forastero-Tiburón Filmes-Punto. Chile, Meksyk 2009. Dystrybucja AP Manana. Czas 115 min
Andrzej Kołodyński, Służąca, „Kino" 2009, nr 7-8, s. 89.
© Fundacja KINO 2009