JANOSIK. PRAWDZIWA HISTORIA
BOŻENA JANICKA
W tytule filmu Agnieszki Holland i Kasi Adamik zwraca uwagę część druga: „Prawdziwa historia". Taki tytuł zapowiada rewizję legendy, ale „prawdziwą prawdą" legendy czy mitu jest przecież to, co z jakiejś historii uczyniło legendę czy mit. Próby dotarcia do warstwy historycznej bywają pasjonujące - pierwszy szlachetny zbójca Europy, Robin Hood, ma potężną bibliotekę poświęconą jego osobie, lecz owe prawie 700 tekstów naukowych i literackich nie narusza istoty jego mitu.
W „Janosiku. Prawdziwej historii" mit także nie został naruszony, nastąpiło natomiast istotne przesunięcie wewnętrznej treści. Chciałoby się powiedzieć, że obroniono w ten sposób zbójnicki honor Janosika, bo prawie 300 lat potem, gdy sąd skazał go na powieszenie na haku za „pośrednie ziobro", przywołuje się go w debatach politycznych jako odstraszający przykład superpopulisty, który odbierał bogatym, żeby rozdać biednym. Tymczasem w rzeczywistości coś tam dawał, kiedy miał taką fantazję, natomiast co innego z tamtej historii dałoby się bez zmian odnieść do współczesności: problem z odbieraniem bogatym nadal polega na tym, że oni nie chcą oddać, co zresztą prawdopodobnie nie zmieni się nigdy, zapewniając zmitologizowanym historiom Janosika, Robin Hooda i podobnych wieczną aktualność.
„Janosik...", nawet z dodatkiem „Prawdziwa historia", jest jednak przede wszystkim filmem widowiskowym, z wyraźnie zarysowanym tłem historycznym, obfitującą w atrakcje fabułą, wyrazistymi postaciami i niezwykłą postacią główną, w którą widz wpisać może marzenie o świecie twardym i bezwzględnym, lecz pobudzającym wyobraźnię. Ale nie mniej ważny wydaje się duch, którym jest przeniknięta ta opowieść; niewykluczone, że z myślą o nim powstała. A pod tymi warstwami kryje się coś jeszcze, pewien naddatek o charakterze wyraźnie autorsko-osobistym. Ale po kolei.
23-letni wówczas Jura Janosik, prawdę mówiąc Słowak, chociaż tożsamość narodowa w tym pogranicznym, słowacko-polsko-węgierskim rejonie Karpat była 300 lat temu o wiele mniej wyrazista niż dzisiaj, ma już za sobą udział w prawdziwej wojnie: antyhabsburskim powstaniu Rakoczego na Węgrzech, a potem służbę w armii cesarza Austrii. Wraca do rodzinnego domu w górach, chcąc teraz żyć spokojnie, a do zbójnickiej gromady nie tyle przystaje, co zostaje wciągnięty, by wkrótce zostać jej przywódcą.
Jest więc na ekranie góralska wieś z początków XVIII wieku, sceny ukazujące obyczaje, własną kulturę słynącej z ostrych temperamentów ludności, jest piękna wizja gór - i są zdarzenia, z których składa się uprawianie zbójnickiego rzemiosła, czyli napady na podróżujących tamtędy kupców i wielmożów. Ale najważniejszy jest Janosik.
„Dziwny" - mówi w pewnym momencie o sobie. Na pewno inny. Inny niż jego kompani, lecz także inny niż zmitologizowana postać Janosika z legendy, krzepkiego harnasia z jednej bryły. Ta inność - to w istocie pewien rys szlachetności, wraz ze wszystkim, co się na nią składa. Właśnie taka inność buduje jego charyzmę. Zbójnik, który stał się mitem ma tę cechę zawsze, odróżnia go ona od reszty kompanii. W uproszczeniu mówi się o takich postaciach: bohater romantyczny, kojarząc je z romantyzmem jako zjawiskiem w kulturze, tymczasem jest to po prostu projekcja marzeń starych jak ludzkość. Cecha, która je zrodziła, musiała więc chyba objawiać się od zarania i niekoniecznie wywoływać odrzucenie, chociaż zapewne od zarania płaci się za nią cierpieniem. Jesteś nieszczęśliwy, dlatego wariujesz" - powie Janosikowi stary góral.
Bohater romantyczny zawsze odczuwa głębiej zło świata, to jego problem, przypadłość. Ale Janosik jest przecież zbójnikiem, powieszą go za „pośrednie ziobro". Odczuwa głębiej zło, sam je poniekąd czyniąc? Cóż, pozostaje odwrócić to, co z Fausta Goethego wiemy o Mefistofelesie, który „zła pragnąc, wiecznie dobro czyni" - i otrzymamy romantycznego zbójcę, takiego jak Janosik. Zbójnika, który rabuje, lecz uważa za najważniejsze, że „zbójnik nie musi zabijać", a schwytawszy sędziego, który skazał chłopca z ich bandy na łamanie kołem mówi: „Sędzio, nie masz serca, honoru i sumienia" - i puszcza go wolno, każąc tylko spuścić mu lanie. Przywódcę bandy, który rozkazuje kompanom zwrócić zrabowane przedmioty pasażerom zatrzymanego na drodze powozu, bo jeden z obrabowanych walczył po stronie Rakoczego. Zbójcę, który nienawidzi takiego, co „za bardzo jest chciwy, złoto by jadł".
Zbójowanie w „Janosiku. Prawdziwej historii" jest więc tyleż z prawdy, co z legendy, postać Janosika - któż to dziś może wiedzieć, lecz film opowiada o czymś jeszcze, na pewno prawdziwym: o pragnieniu wolności jako naturalnej potrzebie człowieka, istniejącej poza polityką i jej hasłami, o które się tylko ociera. Nie ma lepszego miejsca i trafniej dobranej społeczności, by ukazać to pragnienie bardziej wiarygodnie. Stłumione przez wieki poddaństwa w warstwie pańszczyźnianych chłopów, wynaturzone przez stulecia samowoli w kaście szlachty - tutaj, w górach, gdzie poddaństwo nie miało niewolniczego charakteru jak w gospodarce folwarcznej, a górale potrafili się przed nim bronić, przemawia z wielką siłą.
I chyba właśnie po to, by doświadczyć pełni wolności, Janosik z filmu Agnieszki Holland i Kasi Adamik został zbójnikiem.
Wreszcie ów naddatek, zakodowana w tej historii refleksja o charakterze, jeśli można tak powiedzieć, autorsko-osobistym. Otóż Jura Janosik ma pewną cechę, którą odnaleźć można również w sytuacji artysty: jego problemem ukrytym najgłębiej jest poczucie przynależności, któremu towarzyszy poczucie wyobcowania. Jako jedyny w tej gromadzie umie czytać (nauczył się w wojsku); opanował klasyczne zasady szermierki i potrafi popisać się przed swoimi, wygrywając pojedynek z zawodowym oficerem; dziewczyna, w której się zakochał i chce się z nią ożenić, nie jest prostą góralką, lecz córką pastora. A jednocześnie bohater filmu Agnieszki Holland - i Kasi Adamik - wie, że tylko wśród swoich, nawet jeśli myślą inaczej niż on, jest naprawdę sobą. Wewnętrzne rozdarcie Janosika - i wielu artystów.
Trudność w obcowaniu z filmem stwarza język, mimo iż miał zapewne stanowić ułatwienie. Dialog nie mógł być oczywiście prowadzony w gwarze, lecz było jednak błędem nacechowanie go tak wyraźną dzisiejszością. Odzywki typu: „Wybrałeś swoją drogę, Jurku", lub: „Szkoda byłoby takiego pięknego ciała" albo: „Życzę sukcesu", zderzone z wiarygodnym obrazem góralskiej wsi sprzed 300 lat, sprawiają wrażenie wygłaszanych ze sceny dziwnego teatru. Chociaż zostaliśmy ostrzeżeni od razu na początku, że współczesność będzie się tu chwilami wpychać tylnymi drzwiami. Jedna z pierwszych kwestii dialogu brzmi bowiem tak: - „Czemu mamlesz wciąż jakąś trawkę? - Bo jest słodka".
Janosik. Prawdziwa historia
Reżyseria Agnieszka Holland, Kasia Adamik. Scenariusz Eva Borušovičová. Zdjęcia Martin Štrba. Muzyka Antoni Łazarkiewicz. Wykonawcy Václav Jiráček (Janosik), Ivan Martinka (Uhorczik), Michał Żebrowski (Huncaga), Sarah Zoe Canner (Barbara), Katarzyna Herman (Zuzanna), Danuta Szaflarska (babcia Janosika), Marian Dziędziel (Sziposz), Táňa Pauhofová (Anusia), Matúš Krátky (Mikulas Sustek). Produkcja Apple Film Production, In Film, Charlie's, TVP, Eurofilm Studio, HBO Central Europe. Polska - Słowacja - Czechy - Węgry 2009. Dystrybucja Syrena Films. Czas 140 min
Bożena Janicka, Janosik. Prawdziwa historia, „Kino" 2009, nr 9, s. 66-67.
© Fundacja KINO 2009