BOSKI
KONRAD J. ZARĘBSKI
Kiedy Juliuszowi Cezarowi nadano przydomek „Boski”, uczyniono to dla uczczenia przymiotów jego charakteru i zasług, jakie położył dla starożytnego Rzymu. Ten sam przydomek przypadł we współczesnych Włoszech Giulio Andreottiemu – błyskotliwemu politykowi, siedmiokrotnemu premierowi, wielokrotnemu ministrowi, zasiadającemu w parlamencie od 1946 roku. Cezar dążąc do skupienia pełni władzy w swoich rękach doprowadził do zniszczenia systemu politycznego i upadku republiki. Podobnie Andreotti, którego dążenie do władzy było tak silne, że doprowadziło Włochy do głębokiego kryzysu politycznego, w wyniku którego rządząca ponad pół wieku Partia Chrześcijańsko-Demokratyczna przestała istnieć. Dlatego Andreotti zyskał jeszcze wiele innych przydomków – mówi się o nim, że jest „Czarnym Papieżem, Sfinksem, Garbusem” a nawet „Belzebubem”. Film Paola Sorretino opowiada właśnie o Giulio Andreottim.
Nie jest to film stricte biograficzny. Opisuje zaledwie cztery lata z życia dziewięćdziesięcioletniego dziś polityka – okres, kiedy po raz siódmy tworzył rząd (w latach 1989-92). Jednak Sorrentino dość swobodnie porusza się po włoskiej polityce, cofając się do końca lat 70., kiedy Włochami wstrząsał kryzys polityczny spowodowany porwaniem i zamordowaniem przez Czerwone Brygady Aldo Moro, jak i wybiegając w przód, kiedy Andreotti stanął przed sądem pod zarzutem zlecenia morderstwa dziennikarza, który ujawniał kulisy jego polityki.
Wprawdzie Sorrentino załatwia włoskie porachunki, ale czyni to niejako przy okazji. Bardziej interesuje go model politycznej aktywności, jaki wcielił w życie Andreotti. To działanie z pogranicza dyktatury i patriarchalnej struktury mafijnej. Twórca nie pyta, jak doszło do sytuacji, że polityk, który nigdy nie przewodniczył swojej partii, zajmuje tak wysoką pozycję na włoskiej scenie politycznej i ubiega się o najwyższe urzędy – w tym prezydenturę (przegrał z kretesem) i przewodniczenie senatowi (został pokonany ledwie kilkunastoma głosami), skupia się natomiast na filozofii sprawowania przez niego władzy. Owszem, pokazuje włoskich polityków jako dużych chłopców, zafascynowanych władzą, ale jednocześnie nie ukrywa podziwu dla Andreottiego. Nie on jeden – wprawdzie Margaret Thatcher określiła go jako człowieka bez zasad, ale z drugiej strony Oriana Fallacci zachwycała się jego błyskotliwą inteligencją, którą zręcznie maskował ograniczenia wynikające z dość niefortunnej budowy ciała (nazbyt wypukła klatka piersiowa, duża głowa i odstające uszy). Uwielbiany przez kobiety, pozostał wierny żonie, którą uczynił swą najbliższą powiernicą, radząc się jej w najtrudniejszych chwilach życia.
A było ich sporo – mając opinię męża opatrznościowego Włoch, zajmował najbardziej gorące stanowiska w najistotniejszych momentach włoskiej historii. Jednak zdaniem Sorrentino sposób sprawowania władzy przez Andreottiego przypomina zachowanie mafijnego ojca chrzestnego: otoczony gronem zaufanych współpracowników, z których każdy ma określoną funkcję w zespole, podejmuje zaskakujące decyzje, rozdziela przywileje i pozbawia wpływów. Kiedy upadek Andreottiego pozbawia znaczenia jego akolitów, a ci przypłacają to śmiercią bądź chorobą, odnosi się wrażenie, że „Boski” jest rodzajem czarnej komedii, czymś w rodzaju „Ojca chrzestnego” w krzywym zwierciadle. Świetnie z tym nastrojem współgrają aforyzmy i „bon-moty” Andreottiego – równie błyskotliwe, co przerażające, gdy lepiej się w nie wsłuchać.
Przywołanie filmu Coppoli nie jest przypadkiem. Wszak głównym wątkiem filmu są relacje Andreottiego z mafią. W pewnej chwili bohater wyznaje żonie, że jest współwinny niemal 250 morderstw, dokonanych przez mafię na jego zlecenie. Sorrentino stawia też kropkę nad „i”, pokazując na ekranie rytualny pocałunek, jaki polityk wymienia z Toto Riiną, jednym z przywódców sycylijskiej mafii. Upadek Riiny pociągnął za sobą upadek Andreottiego, który musiał w 1992 roku zareagować na zamach na sędziego Giovanniego Falcone, zasłużonego w walce z przestępczością zorganizowaną. Obietnica podjęcia działań przeciwko mafii zbiegła się z antykorupcyjną akcją „Czyste ręce” sędziego Antonia Di Pietro, która ujawniła skomplikowany system powiązań świata politycznego ze strukturami mafijnymi. Ustępujący premier okazał się ostatnim – do dziś – chadekiem, który przewodził włoskiej radzie ministrów. Wkrótce potem musiał stanąć przed sądem za zlecenie morderstwa. Co ciekawe, mimo skazującego wyroku zachował większość wpływów. Specyfika włoskiej polityki, a może – po prostu – włoskiego charakteru?
Film Sorrentino jest utrzymany w konwencji dramatu dokumentalnego, rozgrywającego się na wielkiej scenie. W tego rodzaju widowiskach najwięcej zależy od aktorów. Sorrentino znalazł idealnego odtwórcę roli Andreottiego w osobie Toniego Servillo. Aktor nie tyle zagrał swego bohatera, co się nim stał: ukryty pod charakteryzacją zamienił się w demona, chytrze grającego z otaczającymi go ludźmi. Tak samo Servillo i Sorrentino grają z widzami: na ekranie pojawia się wiele napisów, które niewiele jednak wyjaśniają – obraz filmowy staje się odbiciem pogmatwanej rzeczywistości, na której tle jakby wbrew tytułowi bohater jawi się postacią demoniczną. „Grzeszysz, myśląc źle o innych, a zazwyczaj masz mnóstwo racji” – to jeden z aforyzmów Andreottiego. „Boski” każdym kadrem podkreśla jego trafność.
Il Divo
Scenariusz i reżyseria Paolo Sorrentino. Zdjęcia Luca Bigazzi. Muzyka Theo Teardo. Wykonawcy Toni Servillo (Giulio Andreotti), Anna Bonaiuto (jego żona Livia), Giulio Bosetti (Eugenio Scalfari), Flavio Bucci (Franco Evangelisti), Carlo Buccirosso (Paolo Cirino Pomicino), Giorgio Colangeli (Salvo Lima), Alberto Cracco (Don Mario), Piera Degli Esposti (pani Enea, sekretarka). Produkcja Indigo Film, Lucky Red, Parco Film, Babe Films, Studiocanal, Arte France Cinéma, Sky, Eurimages. Włochy – Francja 2008. Dystrybucja Against Gravity. Czas 117 min
Konrad J. Zarębski, Boski, „Kino" 2009, nr 9, s. 72.
© Fundacja KINO 2009