GRANICE MIŁOŚCI
IWONA CEGIEŁKÓWNA
Bezkresna meksykańska równina, a w centrum kadru – spalona przyczepa kempingowa. Ta przyczepa powracać będzie jak widmo przez cały film, bo pierwsza scena „Granic miłości” (nawiasem mówiąc: polski tytuł to kompletne nieporozumienie) to zarazem klucz do historii wszystkich bohaterów filmu.
Czytelników, którzy go jeszcze nie widzieli, proszę o przerwanie lektury recenzji. Jedną ze znamiennych kwestii w debiucie reżyserskim Guillermo Arriagi jest bowiem poznawanie kolejnych tropów i powiązań między filmowymi postaciami. Ich historie i skomplikowane wzajemne relacje odkrywamy powoli, niczym puzzle w dziecięcej układance. Chodzi przy tym nie tyle o fabularny suspens, co raczej o zbudowanie specyficznego, epizodycznego klimatu całej opowieści.
Meksykanin Guillermo Arriaga (rocznik 1958) jest mistrzem takich filmowych narracji. Nominowany do Oscara za scenariusz do filmu „Babel” Alexandro Gonzaleza Inarritu zdobył m.in. nagrody za scenariusze do „Amores perros” Inarritu (w Montrealu) i „Trzech pogrzebów Melquiadesa Estrady” (w Cannes), reżyserskiego debiutu Tommy’ego Lee Jonesa. Z Inarritu pracuje często: napisał scenariusze nie tylko do większości jego filmów(również do „21 gramów”), ale też niektóre z nich produkował.
Wielbiciele talentu obu twórców odnajdą w „Granicach miłości” dobrze znane tropy. Jak zwykle wielowątkowa opowieść koncentruje się wokół problemów skomplikowanych związków międzyludzkich (rodzice-dzieci, mąż-żona, kochanek-kochanka) zmierzając do oczyszczającego finału. Tym razem rzecz dzieje się w dwóch płaszczyznach czasowych i dotyczy kilkorga bohaterów. Gina, mężatka, matka czworga dzieci, nawiązuje romans z Nickiem, sąsiadem – również pozostającym w związku małżeńskim. Na trop kochanków, których schadzki odbywają się w przyczepie kempingowej ustawionej w szczerym polu, wpada Mariana, dorastająca córka kobiety. Dziewczyna podpala przyczepę sądząc, że to zniechęci wiarołomnych małżonków do kolejnych schadzek. Wybuch gazu jest jednak tak silny, że trudno odróżnić ciała ofiar. Córka Giny nawiązuje później romans z synem Nicka, a owocem ich związku jest Maria. Mariana, która wciąż przechodzi traumę, nie potrafi jej wychowywać. Znika więc z życia swoich bliskich na wiele lat. W wątku współczesnym spotykamy 30-letnią Marianę (teraz: Sylvię), zmieniającą kochanków jak rękawiczki i nie umiejącą wejść z nikim w bliższą relację.
Arriaga znalazł znakomitych interpretatorów dla tych niejednoznacznych postaci. Przed kamerą pojawiają się dwie oscarowe gwiazdy: Charlize Theron i Kim Basinger, a partnerują im m.in. popularny portugalski aktor Joaquim de Almeida oraz młodziutka Jennifer Lawrence wyróżniona za swoją kreację na ubiegłorocznym festiwalu w Wenecji.
Dużym walorem filmu są też zdjęcia mistrzów sztuki operatorskiej: Roberta Elswita (Oscar za „Aż poleje się krew”) i Johna Tolla (Oscary za „Braveheart –Waleczne serce” i „Wichry namiętności”). Nieprzypadkowo sekwencje uczucia rodzącego się między parami kochanków były kręcone w scenerii Nowego Meksyku. Na każdej z tych historii miłosnych kładzie się cień, a krótkie chwile spełnienia w końcu prowadzą do tragedii. W kadrach próżno więc szukać jasnych, świetlistych barw kojarzonych z beztroskim uczuciem; tu dominantą jest brunatna, spalona słońcem zieleń i pomarańczowo-rdzawa żółć – kolory, które mogą znamionować i silną namiętność, i jej gwałtowny kres. Z kolei kadry opisujące historię Silvii, toczącą się w zimnym, deszczowym Oregonie, to egzemplifikacja stanu emocjonalnego bohaterki: jej osamotnienia i wewnętrznej pustki.
W „Granicach miłości” powracają motywy znane z wcześniejszych scenariuszy Arriagi: wyobcowanie postaci, nieuchronne wydarzenia, które diametralnie zmieniają bieg życia, przypadek determinujący ludzkie wybory, etc. Bohaterami targają silne, trudne do okiełznania namiętności, więc w ich życiu obecna jest i miłość, i zdrada. Jednak kwestią podstawową jest niemal zawsze długi, bolesny proces pokuty i przebaczenia. W „21 gramach” taką drogę przechodzą Jack, były alkoholik, który w wypadku samochodowym zabija mężczyznę i jego dwie córeczki, oraz Cristina – żona i matka ofiar. W „Granicach miłości” swoistą pokutę narzuca sobie Silvia, zamieniając się na wiele lat w emocjonalne zombie. Jej wybory stawiają pozostałych bohaterów przed trudnym wyzwaniem wybaczenia sobie i innym win, będących czasem dziełem przypadku.
Choć na poziomie scenariusza te kwestie zostały rozegrane znakomicie, nieco zawiodła reżyseria filmu. Być może Arriaga, po latach współpracy z Inarritu, jest po prostu zbyt przesiąknięty jego specyficznym sposobem opowiadania filmowych historii, by w swoim reżyserskim debiucie zaznaczyć własny charakter pisma. W historii kina jest mnóstwo znakomitych produkcji pełnych filmowych cytatów czy analogii. Problem w tym, że w „Granicach miłości” są one za mało twórcze (choćby finał zbyt nachalnie odwołujący się do ostatnich scen „21 gramów”).
Dajmy jednak szansę Arriadze. Zwłaszcza dziś, gdy tak dużo mówi się o miłości, zdradzie i zemście, a tak mało – o przebaczeniu.
The Burning Plain
Reżyseria i scenariusz Guillermo Arriaga. Zdjęcia Robert Elswit, John Toll. Muzyka Omar Rodrigues-Lopez, Hans Zimmer. Scenografia Dan Leigh. Wykonawcy Charlize Theron (Sylvia), Kim Basinger (Gina), Jennifer Lawrence (Mariana), Joaquim De Almeida (Nick), Jose Maria Yazpik (Carlos), J. D. Pardo (młody Santiago), Danny Pino (Santiago). Produkcja 2929 Productions, Costa Films, Parkes/MacDonald Productions. USA – Argentyna 2008. Dystrybucja Best Film. Czas 106 min
Iwona Cegiełkówna, Granice miłości, „Kino" 2009, nr 11, s. 79
© Fundacja KINO 2009