PARNASSUS
ALICJA PESZKOWSKA
Kino atrakcji versus kino narracyjne? Terry Gilliam bez wątpienia wybrałby to pierwsze – kino iluzji i wizualnego spektaklu. W jego najnowszym filmie cudaczna trupa iluzjonistów podróżuje po południowej Anglii. W czasie niezwykłych pokazów zaprasza publiczność „na drugą stronę lustra”, do świata wyobraźni.
Jedna z interpretacji sztuki kina za pierwsze jego wcielenie uważa tzw. „film totalny”. Epitet totalny odnosi się do sytuacji widza, który dzięki zanurzeniu się w obrazach, niezapośredniczonych jeszcze przez narrację, stawał się uczestnikiem wizualnego spektaklu. Do roku 1908 pokazy tego typu odbywały się na jarmarkach, były atrakcją w programach objazdowych trup. Ten historyczny kontekst wyjaśnia fabularne założenia „Parnassusa”, bowiem płaszczyzna narracyjna to z pewnością najsłabszy element tego filmu. Akcja ugina się pod natłokiem obrazów, charakterystyka bohaterów i motywy rządzące ich światem wewnętrznym są nieczytelne. Wydaje się, że wszystko to, co dzieje się na ekranie, jest jedynie pretekstem do tego, żeby Gilliam popuścił wodze fantazji. To przecież robi najlepiej.
Trudno zarzucać reżyserowi niespójność świata przedstawionego. Cała jego twórczość jest protestem przeciw odczarowaniu rzeczywistości i zamknięciu świata w żelaznej klatce racjonalizmu. Lekiem na całe zło jest, według doktora Parnassusa (a także samego Gilliama), wyobraźnia – możliwość tworzenia światów, które nie mieszczą się w dotychczasowej hierarchii, mają inny kształt, kolor i smak, tworzą alternatywę dla rzeczywistości. Relacja między tym, co wyobrażone a tym, co realne, nie zamyka się jednak w konstrukcji „albo... albo”. Iluzja i magia powinny towarzyszyć codzienności, nadawać jej sens. „Nie chcę opowiadać bajek – najbardziej fascynująca jest zależność między rzeczywistością a wyobraźnią, ten ciągły boks, z którego rodzą się rzeczy niezwykłe albo siniaki” – mówi Gilliam.
„Parnassus” rozgrywa się na paru płaszczyznach czasoprzestrzennych, w „obiektywnej rzeczywistości czasu i miejsca akcji”, a także w wyobraźni uczestników przedstawienia – tych, których uda się skusić do udziału w eksperymencie, co nie jest wcale takie proste. Londyn, który pokazuje Gilliam, jest miastem szarym i zupełnie pozbawionym fantazji. Piękna córka Parnassusa (w tej roli śliczna brytyjska modelka Lily Cole), butny młody pomocnik (rewelacyjny Andrew Garfield) oraz bystry karzeł (Verne Troyer) nie radzą sobie z przyciąganiem publiczności, a stawką nie są jedynie sława i pieniądze. Parnassus wiele lat temu zawarł pakt z diabłem: w nagrodę za młodość nieśmiertelny mnich zapłacił życiem nienarodzonej wtedy jeszcze córki. Mister Nick (w roli diabła Tom Waits) ma prawo odebrać należną mu zapłatę w dniu szesnastych urodzin dziewczyny. W chwilach mrocznej, zakrapianej alkoholem desperacji niemalże z nieba spada Tony. Ta rola to ostatnie wcielenie nieodżałowanego Heatha Ledgera: jego śmierć wprowadziła niemały zamęt w proces produkcji i zmusiła do zmiany fabuły. Rolę Ledgera „po drugiej stronie lustra” dzielą pomiędzy siebie Johnny Deep, Jude Law i Collin Farell. Zresztą „Parnassus” to film sygnowany przez „Heatha Ledgera i przyjaciół”, o czym informują nas napisy końcowe. Podczas jednej ze scen w fantastycznym świecie za szklanym odbiciem widzimy odpływające rzeką małe łódeczki, poświęcone tym, którzy młodo odeszli. Można powiedzieć, że „Parnassus” to nie tylko najnowszy film Gilliama – to także ostatni film Ledgera.
Jest to obraz w specyficzny sposób autotematyczny. Doktora Parnassusa, do czego Gilliam chętnie się przyznaje, uznać można za alter ego reżysera, a spektakl wyobraźni, który obserwujemy na ekranie, jest realizacją całkowicie Gilliamowskiego pomysłu na kino. „Świat to milion możliwości” – mawia reżyser. Czy ma znaczenie, że te możliwości są w gruncie rzeczy niemożliwe?
Piękny film. Imponujący wizualnie, z niezwykłą scenografią, cudownymi kostiumami, świetnymi kreacjami aktorskimi. Odbierając nagrodę na Festiwalu Camerimage, Terry Gilliam wyjaśniał, skąd biorą się jego filmowe pomysły. Otóż kiedy śpi, małe elfy wciskają mu je do butów...
The Imaginarium of Doctor Parnassus
Reżyseria Terry Gilliam. Scenariusz Terry Gilliam, Charles McKeown. Zdjęcia Nicola Pecorini. Muzyka Jeff Danna, Mychael Danna. Wykonawcy Heath Ledger (Tony), Johnny Depp (Tony po pierwszej transformacji), Jude Law (Tony po drugiej transformacji), Colin Farrel (Tony po trzeciej transformacji), Christopher Plummer (dr Parnassus), Lily Cole (Valentina), Verne Troyer (Percy). Produkcja Infinity Features Ent., Poo Poo Pictures. Francja – Kanada – Wlk. Brytania 2009. Dystrybucja Gutek Film, Polsat. Czas 122 min
Alicja Peszkowska, Parnassus, „Kino" 2010, nr 1, s. 75-76
© Fundacja KINO 2010