Polak potrzebny od zaraz

Polak potrzebny od zaraz
It's a Free World, reż. Ken Loach, Wlk. Brytania 2007
 
POLAK POTRZEBNY OD ZARAZ
JERZY PŁAŻEWSKI

Trzydziestolatka Angela, angażująca w Katowicach tanich pracowników do roboty w Anglii, zostaje raptem wyrzucona z pracy w agencji, zarabiającej na imporcie ludzi. Nieznana jeszcze z ekranów Kierston Wareing (specjalnością Loacha jest eksploatowanie nieopatrzonych twarzy) gra dziewczynę, która z niejednego pieca chleb jadła. Ma dziesięcioletniego syna, ubogiego ojca-dokera i świadomość, że czas ucieka, a ona chciałaby żyć dostatnio. Ma też pomysł: chce wraz z przyjaciółką uruchomić własną agencję importu pracowników. W Anglii nie trzeba na to żadnych zezwoleń (ironiczny tytuł angielski filmu brzmi "To jest wolny świat") ani nawet biurowego pokoju, wystarczy motocykl!

Image"Polak potrzebny od zaraz" (to polski tytuł) jest filmem o ważnej społecznej aktualności, która nierozłącznie wiąże się z twórczością Kena Loacha. Gdy przed czterema laty ("Kino" 3/2004) napisałem monografię Loacha - nie pośmiertną, jak to zazwyczaj bywa, tylko kogoś w pełni sił twórczych, kto może niespodziewanie zdradzić samego siebie - zastanawiałem się, dlaczego nasi filmowcy odwracają się od realizmu politycznego, a w Anglii właśnie ten rodzaj realizmu decyduje o wysokiej randzie brytyjskiej kinematografii. Wywodziłem, że jeśli my boimy się tego kina z powodu jego tendencyjności i manipulacji widzem, to Anglicy znaleźli sposoby "kamuflowania dydaktyzmu w narracji", bo przecież dydaktyzmu nikt nie lubi.

Poprzednim filmem Loacha był "Wiatr buszujący w jęczmieniu", o walkach rozdzierających Irlandię prawie wiek temu, choć zawierający wciąż aktualną analizę politycznego sojuszu, który może przerodzić się w konflikt. Tym razem reżyser powraca do problematyki współczesnej, a związek z Polską czyni ten film dla polskiego widza jeszcze atrakcyjniejszym. Zwłaszcza że my sprawę masowej emigracji Polaków na Wyspy widzimy wyłącznie od naszej strony. Loach umiał spojrzeć na nią z przeciwnej.

Jak uzasadnić tezę, że "Polakiem potrzebnym od zaraz" Loach potwierdza imponującą wierność samemu sobie? Oto wybierając aktualny i ważny temat społeczny ukrył starannie tendencyjność wywodu i potrafił tak opowiedzieć historię, "w której prawie nic się nie dzieje", że napięcie wbija w fotel. Łatwo się domyślić, że wybrał sobie temat, w którym kryje się doznawana przez kogoś krzywda. Reżyser i jego szkocki scenarzysta Paul Laverty uważają, że krzywda często spotyka przyjeżdżających do Anglii Polaków. Stare, socrealistyczne myślenie nakazywałoby więc zająć się drastycznym przypadkiem jakiegoś przyjeżdżającego robotnika i opisać wyrządzoną mu niesprawiedliwość. Ale twórcy podjęli zaskakującą decyzję: postanowili zrobić film nie o ofierze, tylko o krzywdzącym. By dydaktyzm zamysłu jeszcze bardziej zakamuflować, krzywdzący nie jest postacią jednoznacznie negatywną. Idąc jeszcze dalej - krzywdzący jest ładną kobietą.

Angela, otworzywszy swą agencję, nie jest demonem wyzysku. Jest tylko wyznawczynią thatcherowskiej tezy, że jeśli rynek potrzebuje rąk do wykonywania prac, których nie chcą podejmować się Anglicy, to resztę załatwi automatycznie prawo podaży i popytu. Lecz czasami trzeba mu pomóc. W scenariuszu Laverty'ego właściwie każda scena robi wrażenie paradokumentalnej kopii autentycznego wydarzenia. Za scenariusz film dostał nagrodę na festiwalu w Wenecji. I właśnie o kulminacyjnej scenie - gdy Angela decyduje się przesłać donos do Urzędu Emigracyjnego na grupę nielegalnych emigrantów - włoski krytyk Andrea Bellavita ("Segnocinema" 148), pisze z Wenecji, że "była to jedna z najbardziej wstrząsających scen całego festiwalu".

Twórcy "Polaka potrzebnego od zaraz" świadomie nie chcieli pokazać najbardziej drastycznych postaci wyzysku. Można było ostrzej. W jednym z wywiadów Loach wspomina np. o grupie Chińczyków, którzy za przerzucenie do Anglii płacić musieli po 25 tys. dolarów i spłacać to pewnie będą do końca życia. Ale bohaterka Loacha (mająca i ludzkie odruchy, co ironicznie komentuje przyjaciółka: "Nie musisz być zaraz matką Teresą!") pozwala nie ograniczać problemu do cech indywidualnych, ale wskazywać na uszczerbki i wady całego systemu, który należy zrewidować. Co jest leitmotivem całej działalności Loacha.

Styl reżyserii filmu idealnie odpowiada jego zamysłowi. Fotografia Nigela Willoughby'ego (podążającego śladami stałego operatora Loacha, Barry'ego Ackroyda) programowo ucieka od efekciarstwa w kompozycji kadrów, od dodatkowego oświetlenia, od unieruchamiania na dłużej kamery. Tu wszystko wygląda jak przypadkowe, uchwycone teleobiektywem, czasem z nie najlepszego miejsca, czasem w ujęciu nieco przedwczesnym albo trochę spóźnionym, jak bywa w praktyce kroniki filmowej. Ubrania są codzienne, na twarzach aktorów nie widać makijażu, a fryzury zwyczajne, takie jakie można zobaczyć na ulicy. To sposób na to, by i tematy firmowane nazwiskiem Loacha traktować jako prawdziwe, zasługujące na uwagę, wzięte z rzeczywistości.

It's a Free World
Reżyseria Ken Loach. Scenariusz Paul Laverty. Zdjęcia Nigel Willoughby. Muzyka George Fenton. Wykonawcy Kierston Wareing (Angela), Juliet Ellis (Rose), Lesław Żurek (Karol), Colin Caughlin (ojciec Angeli), Joe Siffleet (synek). Produkcja BIM Distribuzione - EMC Produktion - Filmfour - Filmstiftung Nordrhein-Westfalen - SPI International Polska - Sixteen Films - Tornasol Films SA. Wlk. Brytania - Niemcy - Polska - Włochy - Hiszpania 2007. Dystrybucja SPI. Czas 96 min.


Jerzy Płażewski, Polak potrzebny od zaraz, „Kino” 2008, nr 3, s. 59.

© Fundacja KINO 2008


 Film „Polak potrzebny od zaraz" w zaprzyjaźnionym serwisie Filmaster.pl:


Zmieniony ( 04.12.2010. )