Sekret Saszy

SEKRET SASZY
JERZY PŁAŻEWSKI

„– Co to jest?” – pyta wuj tytułowego bohatera.
„– Bidet!
– A do czego służy?”.

Pytania zadaje Czarnogórzec sprowadzony przez rodzinę do niemieckiej Kolonii. Nie jest jednak jakimś pasterzem analfabetą z górskiego odludzia, tylko hydraulikiem ściągniętym do remontu łazienki, a więc fachowcem. I mimo to…

Nasza epoka łatwych ludzkich przemieszczeń służy ujawnianiu drastycznych jeszcze ciągle różnic cywilizacyjnych w Europie. Ale również ich zacieraniu. Jesteśmy jednak raczej u początku tego procesu niż na jego końcu. Stąd pewne powszechnie znane konflikty, wystarczająco – zdawałoby się – opisane, przeniesione w odmienne środowisko zdradzać mogą nowe i nieprzewidziane aspekty. Na pewno dotyczy to zagadnienia homoseksualizmu.

Image„Sekret Saszy” Dennisa Todorovicia jest tego dobrym przykładem. Debiutujący reżyser Czarnogórzec urodził się w roku 1977 już na obczyźnie, w Niemczech, a jego życiorys wydaje się znamienny. Studiował film w Anglii, Niemczech i w Szkole Wajdy, a przy produkcji filmowej pracował w Anglii i Czechach (notabene producent, Ewa Borowski – tak się podpisuje – mieszkała w Polsce, Szwecji, Londynie i na Krecie, a studiowała także w Szkole Wajdy).

O swym filmie reżyser mówi, że „jest w pewnym stopniu niemiecki, trochę bośniacki, serbski, macedoński”. O temacie debiutu zdecydował sam, gdyż zrealizował własny scenariusz. Gdy przed obejrzeniem filmu dowiedziałem się, że to film o homoseksualizmie, trochę mnie to zraziło: lawina filmów na ten temat pozwalała przypuszczać, że chodzi o kolejny przykład wyzyskania modnego tematu. Tymczasem Todorović deklaruje (i można mu uwierzyć), że kwestia orientacji seksualnej stanowi do dziś na Bałkanach tabu i że dopiero niezależna wypowiedź z zewnątrz może tam wskazać na parę prawd dotyczących mniejszości seksualnej.

Oto pierwsza konstatacja z kręgu kina, które proponuję nazwać imigracyjnym: Czarnogórzec w Niemczech nie musi obierać sobie tematu ze stron ojczystych, a jednak chętnie to robi. Pokazuje rodzinę Petroviciów, nieźle usytuowaną w nadreńskiej Kolonii. W sposób typowy dla większości emigrantów despotyczny ojciec rodu głosi, że pobyt za granicą jest tymczasowy, że po uzbieraniu stosownej kwoty („na zbudowanie domu w ojczyźnie”) wszyscy wracają. Ale tymczasem Petroviciowie przywożą sobie z kraju krewnego, by im wyremontował łazienkę. Ten, nie w ciemię bity, pyta: „- Jeśli macie wracać, to po co ten remont?”.

Odniesienia do własnych układów rodzinnych są u reżysera oczywiste, sam zresztą się do nich przyznaje. Tym bardziej warto podkreślić wydatny udział ironii w stylu reżyserii, dystans twórcy do roli autorytatywnego ojca, którego Predrag Bjelac kreuje miejscami z przesadną wybuchowością. Balansowanie na pograniczu satyry środowiskowej i dramatu egzystencjalnego przypomina Fassbindera. Ortodoksyjny ojciec Petrović może być rozsierdzony efektownym tatuażem syna, to jeszcze satyra, ale jeśli wydziedzicza go moralnie za brak zainteresowania dziewczętami, to już dramat.

ImageNaturalnie w tej samej Kolonii ojciec niemieckiego geja nie wyciąga pistoletu na widok kochanka swego syna i zgoda widza na wymyślony przez reżysera finał następuje dopiero dzięki wzięciu poprawki na bałkańską zapalczywość. Znacznie mniej przekonująco przedstawia się sprawa uczucia, jakim darzy młody Petrović niemieckiego korepetytora pianistyki. Niezbyt przekonany do tej roli Sasza Kekez kwituje rozstanie z kochankiem nagłym „zaćmieniem” w trakcie ważnego egzaminu do konserwatorium. To takie reżyserskie tupnięcie nogą, gdy oczekiwałoby się raczej podejścia na palcach.

Aby pogłębić atmosferę imigracyjną, Petrović dodał postać zakochanej w Saszy dziewczyny – jest nią Chinka Jiao o wyraziście skośnych oczach. Czy chodziło o rodzaj alibi: że gdyby była Niemką, to prędzej domyśliłaby się orientacji seksualnej ukochanego? Jaki byłby stosunek ojca Vlado do rasy żółtej, film już nie precyzuje.

Krzyżując problemy imigracji z problemami tożsamości seksualnej można było zgromadzić więcej obserwacji, a zwłaszcza pogłębić je, jak na przykład dorastanie uczuciowe Saszy, który w zakończeniu mógłby okazać się kimś różnym od Saszy z pierwszej sekwencji. Debiutującego reżysera można jednak pochwalić za sprawnie prowadzoną narrację i czytelny montaż.

Sasha
Reżysera i scenariusz Dennis Todorović. Zdjęcia Andreas Köhler. Muzyka Peter Aufderhaar. Wykonawcy Sasza Kekez (Sasza), Tim Bergmann (Gebhard Weber), Predrag Bjelac (Vlado, ojciec Saszy), Jasin Mjumjunov (Boki), Żeljka Preksavec (matka), Yvonne Yung-Hee (Jiao), Produkcja Eastart Pictures. Niemcy 2010. Dystrybucja Tongariro Releasing Czas 102 min

Jerzy Płażewski, Sekret Saszy, „Kino" 2011, nr 10, s. 74

© Fundacja KINO 2011

Zmieniony ( 21.10.2011. )