Seksualni, niebezpieczni

SEKSUALNI, NIEBEZPIECZNI
BARTOSZ CZARTORYSKI

ImageZ nastaniem ery popkultury i globalnej dominacji amerykańskiego modelu telewizyjnego seriale młodzieżowe wydawały się odrysowane od jednego szablonu – w większości przypadków dotykały stereotypowych problemów nastolatków, do tego w mocno uładzonej wersji. Taki zinfantylizowany, ugrzeczniony świat szkoły licealnej. Akcja osadzona była przeważnie na spokojnym przedmieściu lub w małej, często fikcyjnej mieścinie, a dzieciaki pochodziły z bogatych, uprzywilejowanych rodzin klasy średniej; może z wyjątkiem jednego czy dwóch rozrabiaków, których potem sprowadzano na dobrą drogę lub przykładnie karano. Do tego seriale, takie jak pamiętne „Beverly Hills 90210” czy „Jezioro marzeń” to istny balsam dla nastoletniej duszy – wszelkie problematyczne kwestie rozwiązywano tam z uśmiechem na ustach. Owszem, zdarzały się w niektórych odcinkach i dramatyczne chwile, lecz nic nie było w stanie przekreślić optymistycznego wydźwięku całości. Wyjątki nie wyrażające zgody na miękką, konformistyczną formułę, jak „Moje tak zwane życie” czy „Luzaki i kujony”, dość szybko wypadały z ramówki, choć po czasie dorobiły się statusu seriali kultowych. Telewizja skierowana do nastolatków uznała wreszcie potencjał kina gatunkowego, aplikując do schematów fabularnych seriali młodzieżowych estetykę horroru czy science-fiction („Buffy. Postrach wampirów”, „Smallville”).

Ostatnie lata przyniosły jednak ożywienie tradycyjnej formuły i znowu na antenie królują serialowe radości – „Plotkara”, „Pamiętniki wampirów”, „Glee” czy „Słodkie kłamstewka”, choć trzy ostatnie starają się eksperymentować z gatunkami, odpowiednio z horrorem, musicalem i kryminałem. Nad miałkimi i mdłymi produkcjami zza oceanu zdają się górować produkcje brytyjskie: może nie pod względem popularności, lecz treści. W ciągu paru ostatnich lat na Wyspach pojawiło się kilka seriali adresowanych do starszej młodzieży, które dotykają zagadnień interesujących nastolatków. Sztandarowe produkcje tamtejszej telewizji to oglądane chętnie także i u nas odcinki „Kumpli” i „Wyklętych” oraz typowo komediowe „The Inbetweeners”, których pełnometrażowa wersja właśnie wchodzi do polskich kin jako „Seksualni, niebezpieczni”.

Pod odstraszającym tytułem, nawiązującym do jednego z popowych hitów zza naszej wschodniej granicy, kryje się całkiem niezły film komediowy, choć skierowany do odbiorcy gustującego w obscenicznym, nierzadko niepoprawnym brytyjskim humorze. O ileż bardziej znaczący jest tytuł oryginalny – w angielskim slangu „inbetweener” to w hierarchii szkolnej zwyczajny przeciętniak; ani znienawidzony kujon, ani szkolny król sportu – po prostu ktoś istniejący w próżni szarych korytarzy. W serialu, na którego bazie powstał film, takich delikwentów jest czterech – Simon, znerwicowany nastolatek usiłujący podbić serce dziewczyny z sąsiedztwa; Neil, typ wiejskiego głupka; Jay, mitoman i patologiczny kłamca z obsesją na punkcie seksu oraz nowy chłopak, przeniesiony z prywatnej szkoły Will, który jest zarazem narratorem komentującym z off-u perypetie swoje i przyjaciół. W „Seksualnych, niebezpiecznych” chłopcy wyjeżdżają na zasłużone letnie wakacje. Traf chce, że na tej samej greckiej wysepce, na którą przylatują, imprezuje spora część absolwentów ich szkoły, łącznie z Carli – dziewczyną marzeń Simona. Nie zaistniałby efekt komiczny, gdyby grupka znajomych nie trafiła do najgorszego ośrodka wypoczynkowego na wyspie, gdzie obowiązuje cennik za defekację na podłogę sypialni, a właściciel hotelu wyciąga ze studni zwierzęce truchła.

Gag goni tutaj gag, tempo jest szybkie jak w serialu – „Seksualni, niebezpieczni” to w rzeczy samej rozciągnięty do półtorej godziny odcinek „The Inbetweeners”, ze wszystkimi tego zabiegu konsekwencjami. Oglądamy zbiór pomniejszych skeczy, które składają się co prawda na spójne, ale jednak wyraźnie poszatkowane widowisko, pełne miniaturowych puent – taka forma to wyraźny ukłon w stronę miłośników serialu, przyzwyczajonych do pewnej struktury fabularnej. Zresztą to właśnie do tych zaznajomionych z trzema sezonami „The Inbetweeners” są adresowani „Seksualni, niebezpieczni”; rzecz hermetyczna, jeśli pozbawić ją kontekstu.

ImageBez odpowiedniego przygotowania film ten może wydać się nie tylko nie błyskotliwym w swoim nierzadko niesmacznym prymitywizmie, lecz całkiem żenującym spektaklem dla miłośników niepokornego, pokrętnego humoru przekraczającego granicę dobrego smaku. A jednak zawiera się poniekąd w formule kina młodzieżowego, choć dokonuje jej przearanżowania – nastoletnie problemy są przedstawione w krzywym zwierciadle. Spektakl ten nie ma jednak wiele wspólnego ze słodką naiwnością dawnej telewizji, dostosowany jest do wymogów i zainteresowań widza będącego rówieśnikiem bohaterów filmu.

„Seksualni, niebezpieczni” okazali się prawdziwym hitem w Wielkiej Brytanii, bijąc kilka rekordów finansowych. Film miał być pożegnaniem z serialem, lecz sukces frekwencyjny i dobre oceny krytyków najwyraźniej dostarczają motywacji – producenci przebąkują bowiem o kontynuacji.

The Inbetweeners Movie
Reżyseria Ben Palmer. Scenariusz Iain Morris, Damon Beesley. Zdjęcia Ben Wheeler. Wykonawcy Simon Bird (Will McKenzie), James Buckley (Jay Cartwright), Blake Harrison (Neil Sutherland), Joe Thomas (Simon Cooper), Emily Head (Carli D’Amato). Produkcja Bwark Productions, Film4, Young Films, Wlk. Brytania 2011. Dystrybucja Kino Świat. Czas 97 min

Bartosz Czartoryski, Seksualni, niebezpieczni, „Kino" 2012, nr 5, s. 90

© Fundacja KINO 2012

Zmieniony ( 04.05.2012. )