Księstwo

KSIĘSTWO
KONRAD TAMBOR

ImageProwincja przeżywa renesans. Ludzie bez wstydu przyznają się do wiejskiego pochodzenia, mieszczanie chętnie odwiedzają krewnych na wsiach. Tak zwane wieśniactwo przestało być kwestią urodzenia i zamieszkania, a stało się sprawą zachowania. Podchwycili to filmowcy. Pojawił się bohater filmowy, który przyjeżdża na prowincję z wielkiego miasta (lub z zagranicy) i właśnie tutaj odnajduje swoje miejsce. W zasadzie nic nowego w polskiej kulturze, wszak opiewali to już m.in. Kochanowski i Karpiński.

Barański rustykalnością operuje bardziej świadomie. Prowincja obecna była w jego filmach jeszcze przed „modą na wieś”. Filozoficzna zaduma nad człowiekiem, którą można znaleźć w filmach Barańskiego o prowincji, wyrasta z jego własnych doświadczeń i sympatii. Tak o prowincji w jego filmach pisał Tadeusz Sobolewski: „Lepiej widać stamtąd człowieka. Ograniczenia, jakie sobie narzuca, są pozorne – w mikrokosmosie można zobaczyć coś, co zostaje zagubione w skali makro. »Takie ograniczenie jest rozszerzeniem«”.

„Księstwo”, nakręcone na podstawie autobiograficznej prozy Zbigniewa Masternaka, może więc zaskakiwać. Obecne jest w tej prozie naturalistyczne spojrzenie na wieś – i również Barański nie poetyzuje prowincji w swym filmie, a gra – żeby nie powiedzieć igra – z jej idyllicznością.

Bohaterem jest wywodzący się ze świętokrzyskiej wioski Zbyszek, nazywany Księciem. W dzieciństwie ojciec-pijak naznaczył go przekonaniem, że wywodzą się z książęcego rodu - plemienia Wiślan. Wpatrzony w ojca chłopiec uwierzył i dorastał w przekonaniu o własnej wyjątkowości. Ojciec zaszczepił w nim wyższe cele, ale także - wyalienował.

Szansą na wyjazd (czytaj: ucieczkę) ze wsi miały być studia prawnicze w Lublinie, a po drodze – piłka nożna. Faul i oblany egzamin rujnują jednak jego plany. Upokorzony Książę musi wrócić na wieś. W dodatku decyduje się na grę – mistyfikację. Postanawia zataić prawdę o wyrzuceniu go ze studiów. Jedyne, co mu zostało z dawnych marzeń, to cień utraconej szansy na sławę; posterunkowy pamięta jego grę w regionalnej lidze. Jednak policjant o autograf nie prosi…

Zbyszek nie pasuje do prowincjonalnego stylu życia. Właśnie ten styl mu przeszkadza, nie wieś sama w sobie; prostactwo w ubiorze, słownictwie, odruchach i zachowaniu. Oceniają go tutaj według panujących tradycyjnych wzorców i zasad: mężczyznę określa praca, jaką jest w stanie wykonywać. Sąsiedzi mówią, że lepiej pomógłby matce w polu, a nie ciągle te książki i książki. I trudno ich nie rozumieć; pomoc samotnej matce jest czymś naturalnym. Ale czy kosztem własnego pomysłu na życie? Takie rozdarcie czyni ze Zbyszka księcia… Danii – Hamleta, który musi wybierać między obowiązkami a tym, jak widzi samego siebie.

Narracja jest prowadzona tak, że Książę wzbudza sympatię, ale sprawy nie wyglądają tak prosto. Zbyszek mówi, że we wsi naśmiewają się, iż potrafi tylko czytać i grać w piłkę, natomiast na uczelni kpili, że nadaje się jedynie do orki. Kim jest więc Książę? Pechowcem czy może zwykłym nieudacznikiem, który wysokie aspiracje wyraża tylko w słowach i woli się poddawać niż zabiegać o to, co – jak uważa – z racji proweniencji jest mu pisane. Ma w sobie coś i z jednego, i z drugiego, bo wprawdzie stara się sprostać obowiązkom (praca w tartaku), ale nie potrafi niczego dopiąć do końca. Brakuje mu nie tylko umiejętności, ale i samozaparcia, wciąż się usprawiedliwia. W istocie powtarza tylko żałosny schemat własnego ojca.

Każdy, kto oglądał „Czas wojny” Spielberga, dostrzeże (niezamierzoną) zbieżność sceny orki. Oto chcący coś udowodnić młody mężczyzna zaprzęga konia i wyrusza w pole. Jego próbę obserwują żądni kompromitacji młodzieńca sąsiedzi. Ale na tym podobieństwo się kończy. Ciąg dalszy na polskiej wsi wygląda tak: Zbyszek szybko puszcza lejce, wywraca się, koń najpierw ciągnie go po glebie, po czym ucieka; sytuację - kosztem wielkiego wysiłku - ratuje matka. Tak właśnie wyglądają starania podejmowane przez Zbyszka – pogarszają sytuację. Ile w tym jego winy – widz rozsądzi sam.

Taka jest też wieś w „Księstwie” – odarta z jakiejkolwiek estetyzacji, a nawet potwierdzająca stereotyp. Barański portretuje nie tylko jej wygląd, ale też utarte wyobrażenie o prowincji, modele zachowań: burdy, Bayer Full i przygodny seks na zabawach; blokady dróg, populizm; przesądy i specyficzny katolicyzm, każący zapalić znicze przed drzewem, na którym rzekomo ukazała się Madonna Częstochowska, brak aspiracji i perspektyw. Sfery sacrum i profanum są splątane i pomieszane: odbywa się zemsta-lincz na byłym ubeku, domniemanym bezczeszczycielu świętej wierzby, a kościół stanowi miejsce spotkania przed bijatyką i punkt docelowy po niej.

Takie właśnie środowisko ukształtowało bohatera. Mimo że czymś różni się od reszty, ma takie samo podłoże jak inni. Częściej jednak buntuje się przeciwko plebejskości. Na pytanie matki: „Co ludzie powiedzą?”, krzyczy przez łzy: „Nienawidzę ich, mam dość!”.

Jednak próby negacji własnej tożsamości są daremne. Książę w rzeczywistości jest jednym z tych, których nienawidzi, podświadomie czuje przywiązanie do wsi. Barański pokazuje, że nie można ot tak – wydestylować się z jakiegoś świata, że sama idea przeciwwagi dla warunkującego człowieka determinizmu środowiskowego nie wystarczy, nie można uciec od samego siebie. A jeśli tak – niepokorny bunt Zbyszka, przeciwstawiony stoickiej pokorze staje się nie tylko tragiczną, ale i piękną emanacją personalizmu i niezgody na los.

Image„Księstwo” składa się z luźno powiązanych, nie korespondujących ze sobą wydarzeń; w istocie są to swego rodzaju alegorie. Pokazując życie na prowincji, niosą pewne przesłania. Spaja je Zbyszek, który – choć wszystko rozumie – nie chce brać czynnego udziału, przygląda się. Zachowuje dystans do tego świata, jakby nie był jego światem. Tylko że nie ma swojego, który byłby alternatywą.

Barański pointuje film retrospekcją, w której ojciec Zbyszka wnosi pod górę worek z makiem. W worku jest dziura, mak się sypie, lecz nogi idącego poruszają się z takim samym trudem – ładunek jest tak samo ciężki. Zdaje się, że to metaforyczny obraz życia, które czeka Księcia. Toczy się bez względu na przeszłość, doświadczenie, zrujnowane plany, pomysł na jutro. Zawsze jest trudne i wymaga wysiłku – jak droga pod górę. Szczególnie jeśli chce się zdobywać szczyty.

Księstwo
Scenariusz i reżyseria Andrzej Barański. Zdjęcia Jacek Petrycki. Wykonawcy Rafał Zawierucha (Zbyszek), Aldona Jankowska (matka), Henryk Gołębiewski (Dudek), Michał Anioł (ojciec), Jan Wojtyński (Suchy), Grzegorz Gromek (Szefo). Produkcja Skorpion Arte, Polska 2011. Dystrybucja Best Film. Czas 115 min

Konrad Tambor, Księstwo, „Kino" 2012, nr 5, s. 80-81

© Fundacja KINO 2012

Zmieniony ( 11.05.2012. )