Raj: wiara

RAJ: WIARA
BARTOSZ ŻURAWIECKI

Słowem, które najlepiej podsumowuje trylogię Ulricha Seidla, jest rozpacz. Raj: rozpacz. Bo przecież Eden w tytule cyklu ma gorzko-ironiczny wydźwięk. W filmach Seidla nie zobaczymy nic rajskiego, nawet egzotyczne plaże Kenii z części pierwszej, „Raju: miłości”, kryją nudę i rozczarowanie. Nie znajdziemy też tu nic piekielnego, demonicznego. Świat, w którym żyją bohaterowie tych dzieł, to – jeśli już trzymać się terminologii religijnej – czyściec. Schludny, nudny i głuchy.

ImageDruga część trylogii, „Raj: wiara”, ma z religią najwięcej wspólnego, gdyż główną postacią filmu jest dewotka Anna Maria (gra ją godna najwyższego podziwu Maria Hofstatter, która na ekranie po prostu jest swoją bohaterką). Ubrana w mocno niedzisiejsze, jakby pożyczone z kościelnych darów ciuchy, uczesana w bojowy kok, uzbrojona w figurkę Matki Boskiej pielgrzymuje od mieszkania do mieszkania i próbuje nawracać grzeszników. Za próg wpuszczają ją głównie ci, którzy nie bardzo zdają sobie sprawę z tego, co się dzieje: imigranci, alkoholicy, osoby z zaburzeniami psychicznymi. Anna Maria perswazją słowną i fizyczną stara się zmusić gospodarzy do modlitwy i pokuty. Nie do końca skutecznie, co zmienia te sceny w groteskowe – by nie rzec: makabryczne – widowisko. Sobie samej też zresztą nie odpuszcza bigoterii. Najpierw widzimy, jak biczuje się przed krucyfiksem, potem, jak na kolanach przemierza swe brzydkie, wypełnione banalnymi sprzętami i dewocjonaliami mieszkanie.

Po pierwszych pokazach „Raju: wiary” na festiwalu w Wenecji pojawiły się zarzuty, że jest to płaska satyra na religię, na katolicyzm zwłaszcza – tępy, obłudny, nietolerancyjny… Płaska, jak płaskie są kadry filmów Seidla: rozciągnięte w poziomie, statyczne, ożywiane tylko niekiedy ruchem wewnątrz kadru – raz monotonnym, raz chaotycznym (vide: sceny, gdy bohaterka szarpie się ze swoim mężem albo z pijaną Rosjanką, której wylewa wódkę do zlewu).

Czy jednak można zredukować drugi segment „Raju” do krytyki religijnej „martwicy mózgu”? Nie sądzę. Po karykaturalnym wstępie niespodziewanym zwrotem akcji jest pojawienie się w domu Anny Marii wspomnianego męża – sparaliżowanego po wypadku od pasa w dół Nabila, w dodatku… muzułmanina. Choć małżonek próbuje rywalizować ze swoją kobietą na rytuały religijne, to jednak ich konflikt polega na czymś innym. Nabil jest spragniony bliskości fizycznej, której żona stanowczo mu odmawia, tłumacząc to koniecznością zachowania czystości. Nie do końca wiadomo, czy jej niechęć ma źródło w tym, co wcześniej zdarzyło się w małżeństwie (można się domyślić, że, oględnie mówiąc, nigdy nie było ono udane), czy też wynika ze wstrętu do starego, na wpół bezwładnego ciała męża, który to wstręt bohaterka próbuje jakoś „metafizycznie” usprawiedliwić.

A jednak słowo czystość wydaje mi się tutaj kluczowe. Mimo że Anna Maria pracuje w przychodni jako pielęgniarka, ma wielki problem ze wszystkim, co wiąże się z kontaktem cielesnym – zarówno z brudem, jak i z bliskością. Nie tylko ze zgrozą patrzy na odbywającą się w parku orgię, ale także godzinami pucuje własne mieszkanie. Nie tylko odmawia seksu Nabilowi, ale nawet kota koleżanki, którym się opiekuje, nie wypuszcza z klatki, nie bierze na ręce. Pragnie żyć w czysto katolickiej Austrii, lecz i własne ciało unicestwia za pomocą bicza.

ImageSeidl nie podsuwa żadnego klucza psychologicznego, którym można objaśnić zachowania postaci. Jego filmy są raczej zdystansowanym, behawioralnym zapisem uczynków „strasznych mieszczan”. Niektórzy twierdzą, że austriacki reżyser delektuje się brzydotą, wybiera na bohaterów ludzi odpychających i jeszcze dodatkowo podkręca ich ohydę. Ja uważam nieco inaczej. W tych jakże nieatrakcyjnych, antypatycznych ludziach Seidl pozwala mi dostrzec dramat. Droga do jego zrozumienia jest iście krzyżowa: nie ma nic wspólnego z litością czy sentymentalnym współczuciem. Ale widzę, że Anna Maria, skrapiająca otoczenie wodą święconą, na swój sposób szuka – podobnie jak inni bohaterowie Seidla – miłości, wiary i nadziei. Znajduje jednak wyłącznie puste rytuały, fałszywe obietnice i milczenie Boga.

Paradies: Glaube
Reżyseria Ulrich Seidl. Scenariusz Ulrich Seidl, Veronika Franz. Zdjęcia Edward Lachman, Wolfgang Thaler. Wykonawcy Maria Hofstatter (Anna Maria), Nabil Saleh (Nabil), Natalya Baranova (Natalya). Produkcja Ulrich Seidl Film Produktion Gmbh, Tatfilm. Austria – Niemcy – Francja 2012. Dystrybucja Against Gravity. Czas 113 min

Bartosz Żurawiecki, Raj: wiara, „Kino" 2013, nr 04, s. 75

© Fundacja KINO 2013

Zmieniony ( 02.08.2013. )