Dziewczyna z lilią

DZIEWCZYNA Z LILIĄ
GRAŻYNA ARATA

ImageNajnowszy film Michela Gondry’ego „Dziewczyna z lilią”, oparty na powieści Borysa Viana „Piana złudzeń”, jest chyba najbardziej fascynującym połączeniem dwóch artystycznych światów, jakie udało mi się zobaczyć na kinowym ekranie.
Z jednej strony Borys Vian – poeta, autor powieści, sztuk teatralnych i piosenek, malarz, muzyk, piosenkarz, tłumacz, a z wykształcenia inżynier; oryginalna i mało doceniona za życia postać Paryża lat 40. i 50. Popularyzator amerykańskiego jazzu i nieznanej wówczas we Francji literatury fantastycznej, nie sprzedawał się jako twórca literatury rewolucyjnej językowo i ideologicznie, prowokował za to ostre ataki obrażonej władzy. Odkryty na nowo w latach 60. przez młodzież budującą barykady na ulicach Paryża, stał się jej idolem i trafił do panteonu klasyków. Siłą jego twórczości jest fantazja, absurd i zabawa słowem, połączone z manipulowaniem rzeczywistością w rytm jazzowej wyobraźni.

Po drugiej stronie Michel Gondry – reżyser o duszy renesansowego artysty; jako dziecko chciał być „malarzem lub wynalazcą”, do kina trafił przez muzykę, kręcąc teledyski dla grupy, w której grał na perkusji. Skorzystanie z jego talentów przez Björk, otworzyło mu drogę do hollywoodzkiej kariery. Podstawa jego kinematograficznej wizji to fantazja – jest więc jedynym twórcą, który mógł się podjąć ekranizacji dzieła Viana.

Wielu krytyków stwierdziło, że niesłychana kumulacja pomysłów, jakie twórcy mieli na „Dziewczynę z lilią”, jest niemożliwa do strawienia przez widza i pozostawia na drugim planie bohaterów-aktorów. To w dużym stopniu prawda. Gondry stworzył dużo zadziwiających przedmiotów – pianino do robienia koktajli, stoliczek typu „nakryj się”, taksówkę powietrzną. Niemal każde ujęcie jest okazją do prezentacji kolejnego fantastycznego gadżetu. Wszystkie te sztuczki (w tym efekty specjalne) nie są realizowane przez komputery w postprodukcji, ale jak za czasów Méliesa, poprzez wymyślane na potrzeby filmu machiny, konstrukcje i odkrywcze sposoby wykorzystania obiektywu kamery.

Opowiadana historia jest prosta – Colin (Romain Duris) jest wynalazcą, muzykiem i szczęśliwym lekkoduchem, mieszka w domu, w którym przedmioty codziennego użytku mają własny, zdumiewający byt. Wszystkie jego powszednie troski spadają na Nicolasa (Omar Sy). Colinowi brakuje tylko miłości, zakochuje się więc od pierwszego wejrzenia w Chloé, wyczarowanej z muzyki Duke’a Ellingtona (wspólny idol Viana i Gondry’ego). Ich miłość każe im autentycznie bujać w obłokach. Ale zaraz po ślubie okazuje się, że Chloé jest chora, w jej płucach rośnie złośliwy nenufar. Colin robi wszystko, żeby Chloé wyleczyć. Rujnuje się na lekarzy i kwiaty, które mają nenufar zabijać zapachem, a pieniądze zdobywa w coraz bardziej absurdalny sposób (m.in. ogrzewając swoim ciałem strzelby rosnące w ziemi jak szparagi!).

W pierwszej, pogodnej części filmu, postaci i ich otoczenie oddychają radością, jasnymi kolorami, gejzerem fantastycznych inwencji i wiarą w świetlaną przyszłość. Mieszkanie Colina jest nasłonecznione, przestrzenne, ożywione, domowe przedmioty proklamują radość życia. Kolor, dynamika, fantazja, efekty i wynalazki wypływają z ekranu wraz z aktorami, postaciami i emocjami. Ogląda się je z dystansem, sympatią, ale bez empatii. W drugiej części filmu kolory ciemnieją i bledną, postaci wysuwają się na plan pierwszy, mieszkanie Colina i Chloé powoli, ale nieubłaganie się zmniejsza, sufit ciągle się zniża, a ściany przybliżają. Aktorzy tym razem znajdują się na pierwszym planie: Audrey Tautou i Romain Duris są, jak zwykle, bez zarzutu.

ImageMiędzy postaciami i ich ożywionym-umierającym otoczeniem panuje harmonia. Wizja kurczenia się przestrzeni w momencie choroby i nieszczęścia nie jest wymysłem abstrakcyjnej fantazji – przestrzeń życiowa rodziny Borisa Viana, w latach jego dzieciństwa szczęśliwej i bogatej, kurczyła się pod wpływem chorób i życiowych katastrof, a on sam znalazł się w wyniku klęsk artystycznych, problemów zdrowotnych i finansowych w maleńkim studio wypełnionym po brzegi książkami, płytami i rysunkami. Vian zmarł w wieku 39 lat na atak serca, podczas projekcji filmowej adaptacji swojej powieści „Napluję na wasze groby”.

„Dziewczyna z lilią” wydaje się obiektem filmowym z innej galaktyki. Fascynuje formą estetyczną i porywa standardami Duke’a Ellingtona. To dzieło wyjątkowe, którego wszystkich niuansów nie sposób poznać w czasie jednej projekcji. To film do pokochania na długo.

L’écume des jours
Reżyseria Michel Gondry. Scenariusz Luc Bossi na podstawie powieści Borisa Viana. Zdjęcia Christophe Beaucarne. Muzyka Étienne Charry. Wykonawcy Romain Duris (Colin), Audrey Tautou (Chloé), Gad Elmaleh (Chick), Omar Sy (Nicolas). Produkcja Brio Films, Studiocanal, Scope Pictures, France 2 Cinéma, Hérodiade, Radio Télévision Belge Francophone, Belgacom. Francja – Belgia 2013. Dystrybucja Kino Świat. Czas 125 min

Grażyna Arata, Dziewczyna z lilią, „Kino" 2013, nr 07-08, s. 80

© Fundacja KINO 2013

Zmieniony ( 12.07.2013. )