Przeszłość

PRZESZŁOŚĆ
JERZY PŁAŻEWSKI

Image„Ależ w lewo, skręć w lewo! Już zapomniałeś?” – to słowa skierowane przez rozwodzącą się Marię do jej męża Irańczyka, który po czterech latach rozłąki przyleciał do Paryża, by zakończyć formalności rozwodowe. Mąż skręca więc w lewo i oboje bez przeszkód docierają do domu Marii, położonego na bogatych paryskich przedmieściach.

Jestem pewien, że widzowie nie zwrócą uwagi na tę banalną kwestię z początku filmu, skutkującą równie banalnie dojazdem na miejsce. Ale nie uprzedzajmy faktów. Jeśli w korespondencji z Cannes pozwoliłem sobie „Przeszłość” Asghara Farhadiego ocenić jako najlepszy film tegorocznego festiwalu, to właśnie dlatego, że nas zadziwił. Bo od pierwszych ujęć zdołał zasiać obawę, że będzie to film nudny i o niczym. Od początku wiemy, jaki jest powód przyjazdu Ahmada. Gdy więc widzimy, że rozwodząca się żona traktuje męża życzliwie i bez pretensji, to zastanawiamy się, czy nie uciec od razu z kina, bo cóż tu się może zdarzyć godnego uwagi?

Tymczasem mistrzostwo dramaturgiczne scenariusza (Farhadi sam go napisał) polega na tym, że nadchodzące zdarzenia, ciągle banalne i powszednie, potrafią niesłychanie zdynamizować stosunki między piątką bohaterów (może słuszniej zredukować byłoby tę liczbę do osób czterech, bo piąta, samobójczyni, pogrążona jest w śpiączce i na dobrą sprawę nie wiemy, czy jeszcze żyje). Mogłoby się wydawać, że Farhadi zbuduje napięcie na jedynym wątku niebanalnym, raczej wyjątkowym: na różnicy etosów irańskiego i francuskiego. Otóż nie! Reżyser szczegółowo wyjaśnia, jak bardzo się bronił przeciw pokusie lansowania konfliktów międzynarodowych. „Przykładałem wiele uwagi” – powiedział na konferencji prasowej – „żeby moi bohaterowie nie byli zdefiniowani przez ich sztandar czy narodowość. To sytuacja dramatyczna określa ich postępowanie”. A sytuacja – i to jest główny motyw filmu – to nie tylko teraźniejszość, ale właśnie tytułowa przeszłość. Niezależnie od tego, czy uświadamiamy to sobie, czy nie, owa przeszłość kształtuje nasze dzisiaj.

Jury w Cannes przyznało „Przeszłości” nagrodę aktorską dla Bérénice Bejo (znanej z roli w Artyście Hazanoviciusa). Ale ten dramat zasługiwał na więcej. Farhadi jest niemal jedynym wielkim talentem filmowym ujawnionym w ostatnim dziesięcioleciu. Deszcz nagród posypał się na Co wiesz o Elly?, a jeszcze bardziej na Rozstanie, ale już niemal zapomnieliśmy, że w 2004 Grand Prix Warszawskiego Festiwalu Filmowego otrzymało jego Piękne miasto (Shah-re ziba).

ImagePrzyjrzyjmy się poetyce Farhadiego. Programowo unika wykładania kawy na ławę. Raz jeszcze oddajmy mu głos: „W moich filmach bohaterowie wypowiadają się raczej pośrednio. To postawa w mej kulturze częsta i często czynię z niej użytek. Zauważyłem, że we Francji taka postawa przejawia się rzadziej”. Kochanek rozwodzącej się Marii ma synka, Fouada. Matka chłopca złożona jest niemocą, małym musi opiekować się ojciec. To niby oczywiste. Ale już nie jest wcale oczywiste, by Fouad musiał być za to ojcu wdzięczny. To przecież ojciec spowodował odejście chorej z ich życia. Lecz miłość do rodzicielki manifestowana jest właśnie pośrednio. Fouad nie chce wraz z ojcem wysiąść z metra. Albo odpowiada bez sensu na jego pytania.

Podobnie z ubocznym jakby wątkiem Lucie, córki Marii. Ma ona za złe naganne prowadzenie się matki, ale jej dezaprobata wyraża się przede wszystkim pośrednio: w życzliwości dla przybysza z Teheranu. Umyślnie scenarzysta nie zrobił dziewczyny córką Ahmada, ale dzieckiem z jeszcze wcześniejszego związku Marii. Właśnie serdeczny stosunek do niespokrewnionego człowieka wskazuje, że dziewczyna wyżej stawia jasne kryteria moralne niż mityczne związki krwi. Najzupełniej niebanalna jest końcowa scena filmu, wielki plan zwisającej dłoni ludzkiej. Żeby uczynić ją niezapomnianą, Farhadi uciekł się do twierdzenia (może sam je wymyślił?), że ze wszystkich zmysłów człowieka najdłużej trwa zapach. Kiedy inne zmysły ostatecznie już usnęły, ten jeden może jeszcze przywrócić je do życia. Ale nie musi. A jak to się dzieje – tego już nie opiszę. To trzeba zobaczyć.

Le passé
Reżyseria Asghar Farhadi. Scenariusz Asghar Farhadi, Massoumeh Lahidji. Zdjęcia Mahmoud Kalari. Muzyka Evgueni Galperine, Youli Galperine. Wykonawcy Bérénice Bejo (Marie Brisson), Tahar Rahim (Samir), Ali Mosaffa (Ahmad), Pauline Burlet (Lucie), Elyes Aguis (Fouad), Jeanne Jestin (Lea). Produkcja Memento Films Production, France 3 Cinéma, BIM Distribuzione. Francja – Iran 2013. Dystrybucja Kino Świat. Czas 130 min

Jerzy Płażewski, Przeszłość, „Kino" 2013, nr 09, s. 63

© Fundacja KINO 2013

POLECAMY: esej Artura Zaborskiego o Asgharze Farhadim w papierowym wydaniu „Kina” 9’13

Zmieniony ( 22.01.2014. )