Wkręceni

WKRĘCENI
ARTUR ZABORSKI

ImageZ pewnością Piotrowi Wereśniakowi nie można odmówić konsekwencji. „Wkręceni” stanowią kontynuację tego, co dotąd wyszło spod jego ręki. A warto pamiętać, że reżyser jest ojcem chrzestnym polskiej komedii romantycznej. Co prawda o jego „Zakochanych” z 2000 roku, uznawanych za pierwszy film w tym gatunku, mało kto dziś pamięta. Sukces rom-komów i boom na nie nad Wisłą przypisuje się młodszej o cztery lata ekranizacji powieści Katarzyny Grocholi „Nigdy w życiu!”. Nie zniechęciło to jednak twórcy do dalszego eksplorowania komedii w różnych jej odmianach.

„Wkręceni” stanowią w pewnym sensie podsumowanie jego dotychczasowej twórczości. Idąc więc chronologicznie: mamy tu romantyczną miłość z „Zakochanych”, szybki drogi samochód i wątek kryminalny rodem ze „Stacji”, obśmianie przywar ludzi zamieszkujących prowincję ze „Zróbmy sobie wnuka”, drogie alkohole i luksusowe hotele jak w „Nie kłam kochanie” i żarty z monogamii charakterystyczne dla „Och, Karol 2”. Jakby komuś było mało, znajdzie również nawiązania (potraktowane autoironicznie) do serialowej twórczości Wereśniaka z „Na dobre i na złe” i „Kryminalnymi” na czele. Dokładając jeszcze do tego ulubionych aktorów: Piotra Adamczyka (Franczesko) i Bartosza Opanię (Fikoł) – w Szyję, trzeciego muszkietera, wciela się Paweł Domagała – śmiało można stwierdzić: nic nowego. A jednak „Wkręceni” nieznacznie wyróżniają się na tle mizernych poprzedników, zarówno od strony formalnej, jak i treściowej. Nie jest to może zmiana, którą odnotują historycy kina, jednak da się ją zauważyć.

Na plus należy zaliczyć przede wszystkim dotknięcie palących kwestii społecznych. Punktem wyjścia historii jest utrata pracy w zakładach samochodowych przez trójkę wzorowych pracowników. A więc oglądamy na ekranie kryzys, tak rzadko zauważany w rodzimych filmach komercyjnych, skierowanych do nowej burżuazji, czyli klasy, której najmniej zaszkodził. Co prawda, kiedy patrzymy na zwolnionych opuszczających Śląską Fabrykę Samochodów wiemy, że szybko zamienią ją na inną fabrykę – Snów: wyśnią przecież i miłości, i poprawę warunków bytowych. Ale zanim do tego dojdzie, pozostaną chwilę w doczesności, przy okazji zaś dostanie się w filmie ZUS-owi, katolikom i Polakom na emigracji – z tych żartów można się nawet zaśmiać.

Znacznie gorzej jest, kiedy ma być niepoprawnie politycznie, a wychodzi szowinistycznie i żenująco, czyli w scenach „komediowych” dialogów na temat gejów i kobiet. Lecz, żeby nie demonizować, trzeba przyznać, że „Wkręceni” są o wiele bardziej odważni obyczajowo niż choćby „Och, Karol 2”. W tamtym filmie, sprzedawanym jako komedia erotyczna, nie zdecydowano się nawet na jedną scenę nagości, a język bohaterów był niezwykle czysty. Tym razem w łóżkach wciąż panuje pruderia, ale choćby scena poranka po całonocnej bomblerce w hotelu już obfituje w „momenty”. Również dialogi uzupełnione zostały o siarczystą ekspresję – brzmią więc naturalnie, wcale przy tym nie zahaczając o wulgarność.

ImageGłównie z tych powodów pierwszą połowę filmu ogląda się bezboleśnie. Dynamiczny montaż, pocztówkowe zdjęcia Śląska (reżyser, absolwent Wydziału Radia i Telewizji Uniwersytetu Śląskiego, wywodzi się z Ząbkowic Śląskich i walczy z wizerunkiem ojczystego regionu jako stolicy smogu i węgla), wpadająca w ucho muzyka i żywiołowi bohaterowie nie mają problemu z utrzymaniem uwagi widza. Niestety, kiedy Franczesko, Fikoł i Szyja trafiają do miasteczka, w którym zostają wzięci za niemieckich biznesmenów, zaczyna się komedia pomyłek z wątkiem romantycznym powoli wymykającym się twórcom z rąk.

Bo choć nie brakuje pomysłów na skomplikowanie intrygi, nie udaje się nadać jej humorystycznego tonu. Jeśli zaś już trafi się jakiś komediowy kąsek, okupiony jest fabularną dłużyzną. Najgorzej jednak wypada zakończenie, kiedy pojawia się pochwała polskiej obłudy. Bowiem bohaterowie, pozostający w formalnych związkach, nie mają problemu z jednonocnymi znajomościami pod warunkiem, że druga połówka się o tym nie dowie. Jeśli zaś sprawa jest śliska, w stanie iluzji męża lub żonę pomagają utrzymać kumple lub przyjaciółki. Chyba nawet libertyni się zgodzą, że to nie swoboda obyczajowa, tylko odpychające tchórzostwo.

Wkręceni
Scenariusz i reżyseria Piotr Wereśniak. Zdjęcia Maciej Majchrzak. Muzyka Bartosz Chajdecki. Wykonawcy Piotr Adamczyk (Franczesko), Bartosz Opania (Fikoł), Paweł Domagała (Szyja), Krzysztof Stelmaszyk (prezydent Mikulski), Dominika Kluźniak (Maja Mikulska), Kamilla Baar (dziennikarka), Kacper Kuszewski (komendant Grygalewicz), Monika Krzywkowska (Anna Mikulska), Piotr Głowacki (Dariusz Szmaja). Produkcja MTL Maxfilm. Polska 2013. Dystrybucja Studio Interfilm. Czas 100 min

Artur Zaborski, Wkręceni, „Kino" 2014, nr 01, s. 92

© Fundacja KINO 2013

Zmieniony ( 08.01.2014. )