3 serca

3 SERCA
GRAŻYNA ARATA

Trójkąt miłosny jest od stuleci specjalnością francuskiego dramatu i podstawą każdej szanującej się komedii bulwarowej. Kino i moda na komedie romantyczne kręcą się również wokół odwiecznego trójkąta miłości i zdrady, odmieniając go na wszelkie możliwe sposoby i wszelkie możliwe tonacje. Ten klasyczny trójkąt skomponowany z mężczyzny rozdartego między dwiema kobietami jest bezpośrednio anonsowany na afiszu „3 serc”, ale jest w nim coś nowego, coś odkrywczego.

ImageBenoît Jacquot, który tak jak François Truffaut, lubi kobiety i kobiece bohaterki, tym razem maluje portret mężczyzny. Jest to jednak mężczyzna wyjątkowo wrażliwy, wyjątkowo delikatny, wyjątkowo subtelny – słowem, jest to mężczyzna z kobiecą duszą. Reżyser deklaruje, że napisał scenariusz z myślą o Benoît Poelvoorde, w którym przeczuwał utajone pokłady nadwrażliwości. Film udowadnia, że się nie pomylił. Aktor komediowy, rubaszny, przekształcił się przed kamerą Jacquot w mężczyznę zakochanego, szczęśliwego i cierpiącego, a przede wszystkim, wiarygodnego. To na nim i na jego partnerkach – Charlotcie Gainsbourg i Chiarze Mastroianni – koncentruje się cała siła i indywidualność dzieła. Scenariusz jest bowiem bardzo prosty, jego oryginalność dramatyczna polega wyłącznie na tym, że serce bohatera rozdarte jest między dwoma kochającymi się siostrami.

Oto prowincjonalne miasto, późny wieczór, mężczyzna z małą komputerową walizką goni za uciekającym pociągiem. Jest bardziej zrezygnowany niż wściekły – trudno, to nie pierwszy raz. Ogląda się za kobietami, może ten pociąg da mu okazję do nowej znajomości? I rzeczywiście, do otwartego jeszcze o późnej porze baru przychodzi kobieta kupująca papierosy. Spędzą razem noc, spacerując po śpiącym mieście, trochę flirtując, dużo milcząc – rozstają się nad ranem zauroczeni, prawie zakochani. Umawiają się na spotkanie, na które Mark nie może przyjść.

Sylvia opuszcza Paryż, czując się nieszczęśliwa i zdradzona. Wraca do swego miasta, wraca do swego narzeczonego i zgadza się na jego propozycję wyjazdu do Stanów. Zostawia siostrę, Sophie, której bardzo trudno pogodzić się z codziennością bez ukochanej siostrzyczki. Mark przyjeżdża do prowincjonalnego miasta, aby odszukać tajemniczą kobietę swego życia i, przez przypadek, spotyka Sophie, zagubioną, potrzebującą pomocy. Mark, dobrego serca i zawsze czuły na kobiecość, spędza z Sophie coraz więcej czasu, zakochuje się, jest szczęśliwy, decyduje na małżeństwo.

Kiedy jest już za późno, aby się wycofać, odkrywa, że tajemnicza nieznajoma z tamtej nocy stanie się wkrótce jego najbliższą rodziną. Okazuje się wówczas, że iskra między nimi się nie wypaliła, że tląc się długo przekształciła się w ogień, z którym trzeba będzie żyć, nie niszcząc zbudowanego już związku. Trzeba za wszelką cenę ocalić zaufanie i szczęście wrażliwej Sophie. Na tym niemożliwym do rozwiązania trójkącie uczuć opiera się film, napięcie i progresja dramatyczna anonsująca przeczucie nadchodzącego nieszczęścia. Mark jest w centrum trójkąta, w oku kamery i jest to z pewnością najlepsza rola belgijskiego aktora.

Emocje, wrażliwość, zagubienie – Mark w skórze Poelvoorde jest, być może, świetnym odbiciem wizerunku współczesnego mężczyzny. Mężczyzny, który zaakceptował swą kobiecą wrażliwość, a ta stała się jego atutem w relacjach z kobietami, ale jest jednocześnie powodem jego dramatycznej klęski. Obok niego Charlotte Gainsbourg i, zbyt mało obecna na francuskim ekranie, Chiara Mastroianni – aktorki francuskie w najlepszym znaczeniu: wyrażające maksimum przy minimalnej ekspresji spojrzenia, przy podniesionej brwi, nachylonej głowie – krzyk szepczącej zazwyczaj Charlotte robi efekt wybuchającej bomby.

ImageKamera śledzi w zbliżeniach twarze bohaterów opowieści, pociągając widza w zakamarki ich serc i dusz. Nie mamy wyjścia – musimy przeżywać razem z nimi dramat trzech niewinnych i szczerze kochających serc. Film intymny i dyskretny w środkach wyrazu jest mocny pod względem prowokowanych emocji. Chwile razem spędzone zostaną na długo w naszej emocjonalnej i kinematograficznej pamięci. Szkoda tylko, że postaci drugoplanowe, z wielką Catherine Deneuve na czele, traktowane są zdecydowanie po macoszemu – Deneuve w roli matki królującej przy stole i namawiającej wyłącznie do jedzenia to karykatura. A przecież przy trochę większym zainteresowaniu reżysera jej postać mogłaby dorzucić kolorów do zamkniętego w szarościach trójkąta.

3 coeurs
Reżyseria Benoit Jacquot. Scenariusz Julien Boivent, Benoit Jacquot. Zdjęcia Julien Hirsch. Muzyka Bruno Coulais. Wykonawcy Benoit Poelvoorde (Marc Beaulieu), Charlotte Gainsbourg (Sylvie Berger), Chiara Mastroianni (Sophie Berger), Catherine Deneuve (Madame Berger). Produkcja Rectangle Productions. Francja – Niemcy – Belgia 2014. Dystrybucja Best Film. Czas 106 min

Grażyna Arata, 3 Serca, „Kino" 2014, nr 12, s. 71

© Fundacja KINO 2014

Zmieniony ( 28.11.2014. )