Gra tajemnic

GRA TAJEMNIC
OLA SALWA

ImageJak widać na przykładzie filmu Mortena Tylduma, norweskiego reżysera debiutującego w Wielkiej Brytanii, historia maszyny do szyfrowania, która zmieniła losy II wojny światowej, może być opowiedziana bardzo prostym językiem, pozbawionym tajemnych kodów i zagadek. Tyle że przez to poziom napięcia oscyluje w granicach niskich liczb pierwszych. Od początku wiadomo, z jaką grą mamy tu do czynienia – poznajemy genialnego, aspołecznego odludka bez poczucia humoru, Alana Turinga, jego zasadniczego przełożonego Dennistona, rywala, Hugh Alexandra, który Turingowi rzucał kłody pod nogi, oraz przyjaciółkę, Joan Clarke. Wiadomo, że geniusz dostanie wezwanie do przygody – tutaj jest nią znalezienie kodu, jakim posługują się niemieccy szyfranci. Będzie się jej opierał, aż w końcu, mimo wielu malowniczych przeszkód, zatriumfuje.

Nie chcę komentować zgodności filmu z faktami ani rozstrzygać, czy to rzeczywiście Alan Turing a nie polska ekipa kryptografów złamała kod Enigmy. Zostawiam to historykom. Sam film wątpliwości nie ma, pod żadnym względem. Już od pierwszych scen Tyldum żongluje oczywistymi elementami – kiedy zaczyna opowiadać o trudnym dzieciństwie Turinga-odludka, to, oczywiście, musimy patrzeć na sceny, w których prześladują go rówieśnicy. Jeśli Turing mówi, że nie ma poczucia humoru, obejrzymy kilka sytuacji, w których ten brak naraża go na śmieszność lub nieporozumienie. Itd., itp. Jakby widz sam nie potrafił dodać dwóch do dwóch.

Sama akcja – proces budowania supermaszyny, czyli prototypu komputera do złamania kodu Enigmy – jest tu przedstawiona mniej więcej tak samo porywająco jak lekcja arytmetyki przez znudzonego nauczyciela. Wydawać by się wręcz mogło, że Tyldum odrabia niechciane zadanie domowe, a jego prawdziwe zainteresowania leżą gdzie indziej, nie może się jednak z nimi ujawniać w ramach narzuconej konwencji filmowej. Bardziej ciekawią go tajemnicze kody, którymi intuicyjnie posługują się ludzie – uśmiech, żart, spojrzenie – a które są niedostępne autystycznemu genialnemu matematykowi. Uczenie się ich jest dużo bardziej skomplikowane niż przesuwanie szeregów cyfr.

ImageNajwiększą tajemnicą filmu pozostaje jednak sam Alan Turing, grany przez niefortunnie obsadzonego w tej roli Benedicta Cumberbatcha. Aktor wnosi na ekran energię zamkniętego w sobie geniusza, trochę rozczulającego swoją dziwnością, a trochę tworzącego atmosferę obcości. Nijak się nie można przebić przez fasadę bladego spojrzenia aktora, które jest równie tajemnicze, co jałowe. Nie jest to winą samego Cumberbatcha, lecz braku pomysłu na pogłębienie granej przez niego postaci, w której trudno znaleźć jakiś prawdziwy konflikt.

Pojawia się on dopiero w drugiej połowie filmu, gdy dowiadujemy się o ukrywanym homoseksualizmie Turinga, za który w latach 50. miał trafić do więzienia (ostatecznie wybrał chemiczną kastrację). Okazuje się więc, że geniusz, który odkrył największą tajemnicę II wojny światowej, sam był chodzącą zagadką. Ten wątek wchodzi do gry dopiero na samym końcu filmu, co sprawia, że można go odkodować jako akt oskarżenia – oto wielki bohater II wojny światowej po tym, jak spełnił zadanie, został odsunięty, a potem był prześladowany przez swoje wspaniałe państwo. Prostszy trop podpowiada jednak, że twórcy nie bardzo mieli pomysł na opowiedzenie o czymś więcej niż tylko o samej walce wielkich umysłów, więc dodali wątek gejowski, który potraktowali nader pobieżnie. Matematyka przegrała z filmem.

The Imitation Game
Reżysera Morten Tyldum. Scenariusz Graham Moore na podstawie książki Andrew Hodgesa „Alan Turing: The Enigma”. Zdjęcia Oscar Faura. Muzyka Alexandre Desplat. Wykonawcy Benedict Cumberbatch (Alan Turing), Keira Knightley (Joan Clarke), Matthew Goode (Hugh Alexander), Rory Kinnear (detektyw Robert Nock), Charles Dance (Denniston). Produkcja Black Bear Pictures, Bristol Automotive. Wlk. Brytania – USA 2014. Dystrybucja Forum Film. Czas 114 min

Ola Salwa, Gra tajemnic, „Kino" 2015, nr 01, s. 77

© Fundacja KINO 2015

POLECAMY: esej Tomasza Jopkiewicza o naukowcach na ekranie w papierowym wydaniu „Kina” 1/15

Zmieniony ( 16.01.2015. )