The Walk. Sięgając chmur

THE WALK. SIĘGAJĄC CHMUR
ARTUR ZABORSKI

ImageWidzu, podaj cegłę, zbudujemy nowy mit – mówi swoim filmem Robert Zemeckis. Chociaż mitu naprawdę nie buduje, tylko odbudowuje. A podstawowym budulcem nie jest cegła lecz lina. Tę rozpina pomiędzy bliźniaczymi wieżami Word Trade Center francuski linoskoczek Philippe Petit (szarżujący Joseph Gordon-Levitt). Kilka lat wcześniej, jeszcze we Francji, zobaczył projekt budynków w gazecie. Serce zabiło mu mocniej, krew uderzyła do głowy. Ameryka stała się dla niego ziemią obiecaną, jedynym miejscem na świecie, gdzie może spełnić swoje marzenie: pójść na spacer w chmurach.

Kino wielokrotnie przerabiało temat nieograniczonych możliwości czekających na człowieka w Ameryce, zestawiając ją z ciasnotą Starego Kontynentu. Kiedy Philippe dobije do Nowego Jorku, nikt nie ma wątpliwości, że właśnie w tej betonowej dżungli osiągnie cel. Nawet jeśli prawo nie będzie po jego stronie.

Zemeckis podparł swoją opowieść prawdziwymi wydarzeniami z 1974 roku. Wprawdzie związki „The Walk” z rzeczywistością kończą się tuż po otwierającym film napisie: „Prawdziwa historia”, myli się jednak ten, kto przypuszcza, że uznany twórca odrywa się od ziemi i puszcza wodze wyobraźni. W „The Walk” nie uświadczymy szaleństwa, charakterystycznego dla tego reżysera. I tym właśnie film zaskakuje najbardziej. Przecież linoskoczek, który chce dokonać karkołomnej akrobacji, jak nikt inny nadaje się, jeśli nie na sukcesora naiwności Forresta Gumpa, to chociaż na następcę opętanego doktora Emmetta Browna z trylogii o podróżach w czasie.

Patrząc jednak na postacie zaludniające najnowszy film twórcy „Ekspresu polarnego”, można odnieść wrażenie, że szaleni są wszyscy poza głównym bohaterem. Bo jak uzasadnić zachowanie zakochanej w nim dziewczyny, która z wiarą i ufnością wspiera lubego na każdym kroku, w żaden sposób nie buntując się ani nie podważając jego decyzji? Tak samo przyjaciele: czy naprawdę w latach 70. XX wieku pragnienie dokonania niemożliwego było tak wielkie, że nikogo nie obchodziły ewentualne konsekwencje – utrata zdrowia lub życia? Ten aspekt filmu nie przekonuje, tak samo jak idący w ślad za niewiarygodnymi zachowaniami bohaterów sposób przedstawiania miejsca, gdzie ma się dokonać akrobacja stulecia.

Przed kilkoma tygodniami dostawaliśmy w kinie zawrotów głowy, zaglądając z operatorem Baltasara Kormákura w przepaście okalające Everest. Przy nich czeluść, nad którą ma przejść linoskoczek, wydaje się dołeczkiem. Jednak to nie powód, żeby Zemeckis, także sięgający z Dariuszem Wolskim po technologię 3D, ujmował jej grozy, nie doceniał potęgi, wreszcie – nie wykorzystał jako narzędzia do budowania w widzach napięcia, tak, by drżeli o każdy krok bohatera. Lina między bliźniaczymi wieżami robi w „The Walk” jedynie za arenę zdarzeń. Tak też odbierają ją zgromadzeni pod nią gapie, którzy w euforii witają przechadzającego się po niej wariata. Żadnego zagryzania warg, występującego na czoło potu ani palpitacji serca. Jesteśmy w Ameryce, to musi się udać. Ten pomnikowy film nie drąży tematu, nie pokazuje dylematów, nie zderza postaw.

ImageJeśli już coś można uznać tu za interesujące, to powrót na ekrany oryginalnych wież World Trade Center. Po tragedii 9/11 wycinano je z filmów. Jako symbole narodowego koszmaru budziły negatywne konotacje, były zbyt święte, by wokół nich działa się wrzawa kina rozrywkowego. Zemeckis przywraca je kinu. Ale konsekwencją jest odarta z grozy autentyczna historia, wygładzona, taka, która musi skończyć się dobrze. Zemeckisowski powrót do przeszłości prowadzi do symbolicznego mitu założycielskiego: wieże dopiero się budują, ale już budzą podziw na świecie, a pomiędzy ich dachami dzieje się wiekopomne wydarzenie, o którym lada moment będą grzmiały wszystkie media w kraju i za granicą.

Nowe wieże Światowego Centrum Handlu w Nowym Jorku, w nowym kształcie, powstają od ładnych paru lat. Czas więc, by w ślad za nimi odrodziła się ich mitologia. Budowniczy Robert Zemeckis postawił solidny fundament, już można wypatrywać jego kontynuatorów, wznoszących kolejne ściany tej budowli.

The Walk
Reżyseria Robert Zemeckis. Scenariusz Christopher Browne, Robert Zemeckis na podstawie książki Philippe’a Petita „To Reach The Clouds”. Zdjęcia Dariusz Wolski. Muzyka Alan Silvestri. Wykonawcy Joseph Gordon-Levitt (Philippe Petit), Ben Kingsley (Papa Rudy), Charlotte Le Bon (Annie Allix), Ben Schwartz (Albert), Steve Valentine (Barry Greenhouse). Produkcja Imagemovers, Sony Pictures Entertainment (SPE), TriStar Productions. USA 2015. Dystrybucja UIP. Czas 123 min

Artur Zaborski, The Walk. Sięgając chmur, „Kino" 2015

© Fundacja KINO 2015

Zmieniony ( 16.10.2015. )