Z daleka

Z DALEKA
DIANA DĄBROWSKA

ImageRozstrzygnięcia zeszłorocznego festiwalu w Wenecji zaskoczyły zarówno krytyków, jak publiczność. Jurorów nie przekonała buńczuczna ekstrawagancja mistrzów (Skolimowski, Bellocchio, Sokurow), a zaczarowała raczej sprawność narracyjna twórców młodszego pokolenia. W efekcie, po raz pierwszy w historii, Złoty Lew powędrował do Wenezueli. Nagrodzony reżyser Lorenzo Vigas w swoim debiucie postawił z jednej strony na prostotę środków formalnych, z drugiej natomiast – na enigmatyczność opowieści.

Technik dentystyczny w średnim wieku (Alfredo Castro, ulubiony aktor Pabla Larraina) prowadzi z pozoru banalne życie, które wydaje się podzielone pomiędzy dom i pracę. Choć na co dzień zajmuje się naprawianiem cudzego uzębienia, sam nigdy się nie uśmiecha. Armando ma jednak mroczny sekret seksualny – na przystankach autobusowych nagabuje młodych mężczyzn i proponuje, by za odpowiednią opłatą poszli z nim do mieszkania. Zasady spotkania są proste – bohater z bezpiecznej odległości ogląda roznegliżowanych chłopców i masturbuje się, ale nie pozwala się dotknąć i sam nikogo nie dotyka. Pewnego dnia trafia jednak na „niewłaściwego” partnera dla swoich zabaw.

Elder (Luis Silva) pozornie daje się uwieść, ale w rzeczywistości dostaje się do mieszkania, by okraść Armanda. To spotkanie staje się początkiem dziwnej relacji między bohaterami, których dzieli wszystko – począwszy od wieku, po wykształcenie, doświadczenie i przynależność do klasy społecznej. Łączy jedynie to, że obaj wychowali się bez ojców, co w pewien sposób naznaczyło ich sposób bycia. Czy Armando i Elder mogą pokonać wspólnymi siłami nękające ich słabości i neurozy? Czy pomiędzy mężczyznami narodzi się uczucie?

Vigas nie wikła uczuciowych perypetii bohaterów w melodramatyczny schemat rodem z filmów Fassbindera czy Almodovara. Młody reżyser znajduje równe proporcje między rodzącą się fascynacją „drżących ciał”, a wewnętrznym światem postaci i ich nie do końca zrozumiałych motywacji. Vigas wydaje się bliski raczej twórczości Pasoliniego – Elder ma w sobie coś z gniewnego a zarazem czułego proletariusza-włóczykija, można porównać go wręcz do postaci tworzonych przez ulubieńca włoskiego twórcy, Ninetta Davoli („Ptaki i ptaszyska”, „Chlew”).

Tożsamość seksualna bohaterów „Z oddali” jest w trakcie krystalizacji. Na naszych oczach mężczyźni wychodzą z klaustrofobicznych klatek – wszystko zdaje się prowadzić do ich wzajemnej emancypacji. Vigas stawia jednak na bardziej zagadkowe zakończenie.

Choć debiutujący reżyser opowiada o nieobecnych ojcach, sam nie mógł w młodości narzekać na podobny problem. Ojcem twórcy jest jeden z najsłynniejszych malarzy w Południowej Ameryce – Oswaldo Vigas (1926–2014). Prace ojca wyraźnie zmierzały w stronę modernizmu i abstrakcji (artysta przyjaźnił się z Picassem i Lamem), styl syna naznaczony jest natomiast realizmem.

Motyw nieobecnych ojców łączy zresztą „Z daleka” z innym weneckim filmem – „El clan”. W dziele Pabla Trapero mieliśmy do czynienia z patologiczną relacją między autorytarną siłą Archimedesa Puccio a uległością jego syna, Alejandra. Rodzinny mechanizm stanowi metaforę ówczesnych rządów Argentyny. Vigas osadza swoją opowieść współcześnie i pokazuje, że teraźniejszość wciąż leży w cieniu demonów przeszłości, czegoś racjonalnie niewyjaśnionego. Reżyser zdecydował się oczyścić historię z wyraźnego kontekstu społeczno-politycznego.

Stolica Wenezueli nie przypomina charakterystycznych „ulic nędzy” zaludnionych przez dealerów, prostytutki czy gangsterów. Vigas skupia się na specyficznej relacji między postaciami, które pielęgnują w sobie resentyment wobec własnych rodziców. Młody Elder pragnie oczyścić Armanda z tej skazy, zabijając jego ojca.

ImageChłopiec wykonuje to zadanie na chłodno i „z oddali” (zamachy to zresztą ulubiona metoda działania władz politycznych Wenezueli, czego najlepszym dowodem są wieloletnie rządy Hugo Chaveza). Zakończenie filmu dowodzi jednak, że nic nie jest w stanie unieważnić traumy przeszłości. Pomimo nieobecności i popełnionych grzechów, figura ojca-przywódcy w kulturach iberoamerykańskich wciąż pozostaje na swój sposób święta.

Wbrew tytułowi, debiut Lorenza Vigasa jest niezwykle angażującym filmem, który wykracza poza tematykę „męskiej perwersji i prowokacji”. „Z daleka” można z powodzeniem odczytać na kilku poziomach, aby ostatecznie odnieść wrażenie, że największa siła tego filmu wypływa naprawdę z jego tajemniczej irracjonalności – nie bez przyczyny zakończenie przywołuje na myśl Godardowskie „Do utraty tchu”. Po stronie widza leży decyzja – który z bohaterów jest tu ofiarą, a który oprawcą.

Desde allá
Reżyseria Lorenzo Vigas. Scenariusz Lorenzo Vigas, Guillermo Arriaga. Zdjęcia Sergio Armstrong. Wykonawcy Alfredo Castro (Armando), Luis Silva (Elder), Jerico Montilla (Amelia), Catherina Cardozo (Maria), Jorge Luis Bosque (Fernardo). Produkcja Factor RH Producciones, Lucia Films, Malandro Films. Wenezuela 2015. Dystrybucja Solopan Polska. Czas 94 min

Diana Dąbrowska, Z daleka, „Kino" 2016, nr 5, s. 67

© Fundacja KINO 2016

Zmieniony ( 06.05.2016. )