W spirali

W SPIRALI
DIANA DĄBROWSKA

Oglądanie „W spirali” to doświadczenie porównywalne do przeżywania narkotycznego „bad tripa”. Psychodeliczne używki odegrają zresztą znaczącą rolę w życiu bohaterów – małżeństwa pogrążonego w kryzysie. Atrakcyjna, aczkolwiek zagubiona emocjonalnie Agnes wyjeżdża z niewiernym partnerem Krzysztofem na weekend za miasto. W teorii doskonała z nich para – producentka i aktor podbijają wspólnymi projektami polski szołbiznes. Jednak widmo rozstania wisi w powietrzu – mężczyzna twierdzi, że zakochał się w innej, o czym rozpisuje się plotkarska prasa. Aby rozładować atmosferę, podczas podróży para decyduje się zabrać autostopowicza, Tamira. Ciekawski i rozgadany cudzoziemiec próbuje zrozumieć, co trapi bohaterów i oferuje pomoc w uratowaniu małżeństwa.

ImageTwórcy filmu postawili na minimalizm, świadomie ograniczając czas i przestrzeń opowieści, która ma w sobie coś z greckiej tragedii. Wydaje się, że nad bohaterami ciąży siła przeznaczenia. „W spirali” budzi zresztą także skojarzenia z kinem Larsa von Triera, zwłaszcza z „Antychrystem” i „Melancholią”. Reżyser przedstawia związek Agnes i Krzysztofa jako toksyczną pułapkę, uderza w czułe miejsce, pokazując uzależniający wymiar dysfunkcyjnych relacji, z których trudno się wycofać. Fascynuje go ciemna strona ludzkiego charakteru, wewnętrzna brzydota, potrzeba wyartykułowania wobec siebie nawzajem nienawiści, która kryje się często za fasadą szczęścia i sukcesu.

Z filmu Aksinowicza wynika, że w każdym z nas może kryć się sadysta, który w imię dziwnie pojętej miłości może cierpieć, ale też musi ranić, aby utrzymać w sobie patologiczną równowagę. Tak właśnie układa się związek Agnes i Krzysztofa. W tym miejscu przyznać trzeba, że w aktorskim pojedynku pomiędzy Katarzyną Warnke i Piotrem Stramowskim, wcielającymi się w głównych bohaterów, zdecydowanie wygrywa kobieta. Na szczególną uwagę zasługuje scena, w której w ciemnej sypialni po suto zakrapianej imprezie poniżona bohaterka wylewa całą złość na partnera. Emanuje wówczas dzikim seksapilem, któremu trudno się oprzeć.

Równie interesujący, co relacja Agnes i Krzysztofa, jest stosunek ich dwojga do dobrodusznego Tamira. Bohaterowie traktują tajemniczego przybysza instrumentalnie – jest w ich rękach zabawką, którą arogancko wykorzystują, aby udowodnić swoją dominację w związku. W zależności od kaprysu Tamir ma zniknąć albo zostać, co jest z jednej strony komiczne, a z drugiej – okrutne. Tajemniczy nieznajomy akceptuje jednak swoją rolę, wręcz przedstawia się nowym towarzyszom jako ktoś zdolny wybawić ich z kłopotów.

W ramach osobliwej strategii na każdym kroku częstuje ich mądrościami, których nie powstydziłby się osławiony „Sekret” Rhondy Byrne. Tamir opowiada bohaterom na przykład o energii w kształcie spirali, której obecność manifestuje się wszędzie – od DNA aż po kiełbasę na ognisku. Brzmi to kuriozalnie i nijak nie przystaje do wyrachowania i wyższych sfer reprezentowanych przez Agnes i Krzysztofa.

Motyw spirali czy pętli, w historii polskiego kina obecny u Hasa i Zanussiego, pojawia się na płaszczyźnie wizualnej dzieła Aksinowicza dość podręcznikowo już od początku filmu – od spiralnych schodów po zakręty na leśnej drodze. Tytułową figurę próbowano również wszczepić do struktury narracyjnej filmu. Historia zostaje opowiedziana trzykrotnie, co ma związek z istnieniem trojga bohaterów, za każdym razem jednak dostajemy więcej szczegółów, schodzimy głębiej.

Zupełnie nieistotny dla wymowy filmu okazuje się natomiast wątek szołbiznesowych zawodów Agnes i Krzysztofa. Właściwie wydaje się, że został on wstawiony do fabuły wyłącznie po to, by uzasadnić ekranową obecność dwojga gwiazd polskiego kina (Olgi Bołądź i Antka Królikowskiego), które przemykają przez ekran w charakterze komercyjnego wabika (są zdecydowanie bardziej rozpoznawalni dla widzów niż główni aktorzy).

ImagePomimo „zakręconego” tytułu, film Aksinowicza jest ostatecznie boleśnie przewidywalny. Tamir – zgodnie z własnymi deklaracjami – okazuje się przewodnikiem, który pomaga parze wyjść z labiryntu wzajemnej nienawiści. Wszystko zostaje wypowiedziane jasno i wyraźnie, reżyser nie zostawia żadnych niedopowiedzeń. I choć określa swój film mianem thrillera psychologicznego tak naprawdę nie ma tutaj przestrzeni na domysły i grę z widzem. Ani nie jest nam szkoda Tamira, ani nie cieszymy się szczęściem bohaterów. A chyba nie o obojętność reżyserowi chodziło, gdy zapraszał nas do tej podróży.

W spirali
Reżyseria Konrad Aksinowicz. Scenariusz Konrad Aksinowicz, Julita Olszewska. Zdjęcia Wojciech Zieliński. Muzyka Atanas Valkov. Wykonawcy Katarzyna Warnke (Agnes), Piotr Stramowski (Krzysztof), Tamir Halperin (Tamir), Olga Bołądź (Joanna), Antoni Królikowski (Klimek). Produkcja Chroma Pro. Polska 2015. Dystrybucja Alter Ego Pictures. Czas 70 min

Diana Dąbrowska, W spirali, „Kino" 2016, nr 6, s. 72

© Fundacja KINO 2016

Zmieniony ( 17.06.2016. )