Argentyna, Argentyna

ARGENTYNA, ARGENTYNA
JAN TOPOLSKI

Kolejna taneczna feeria autora „Flamenco, flamenco” (2010), „Fados” (2007), „Iberii” (2005) i „Tanga” (1998) eksploruje kulturę olbrzymiego kraju będącego niegdyś hiszpańską kolonią, ale zawsze odrębną i odmienną. Mieszają się tu wpływy rdzennych mieszkańców, którzy w Andach najdłużej opierali się Hiszpanom, i licznych przybyszy z Europy, zwłaszcza Włochów, Niemców, Żydów, lecz także Polaków. Wszystko to jak na dłoni widać właśnie w tańcu, który jest przecież nie tylko gatunkiem muzycznym, ale także społeczną konwencją, metaforą relacji międzyludzkiej. Bywa, że opowiada skomplikowane historie.

ImageCarlos Saura nie zmienił zbytnio swojego stylu na przestrzeni ostatnich dwóch dekad, kiedy współkształtował go z operatorskim geniuszem, Vittoriem Storaro. Cały dokument nakręcono w studio tanecznym położonym w barwnej dzielnicy La Boca w Buenos Aires. Na scenie ustawione są zastawki i ekrany, na ich tle po kolei występują tancerze i muzycy w nieprzerwanym strumieniu numerów, łączących się ze sobą nastrojem albo także obsadą.

Można się oczywiście zżymać na łatwiznę tego typu podejścia: zamiast wyczerpujących badań, długich podróży po kraju, kręcenia we wnętrzach i plenerach, spędza się wszystkich mistrzów tańca do stolicy, by występowali na scenie z tanimi imitacjami (zachodzące słońce wyświetlane przez reflektor). Nie o realizm tu jednak chodzi i nie o konwencjonalny dokument. Saura dąży raczej do syntezy niż analizy, do uchwycenia kwintesencji danego tańca czy kultury. Tworzy z tego autorski kolaż, ignorujący czystość gatunkową i chronologię. Dostajemy ekstrakt, do którego należy podchodzić z odpowiednią rezerwą, jakkolwiek byłby piękny.

Wszystko to ma jednak jeszcze inny sens. Jak mówił reżyser Marcie Baładze na tegorocznych Nowych Horyzontach: „Musimy zawzięcie walczyć, żeby [lokalna kultura] przetrwała: zwłaszcza w obliczu wszechobecnej amerykanizacji, która macha do nas z każdego włączonego telewizora. Nie mam nic przeciwko takiej muzyce, ale nie możemy zapominać o dźwiękach, które stanowią o tym, kim jesteśmy. Dlatego mam nadzieję, że w przyszłości będzie powstawać jeszcze więcej filmów o muzyce i tańcu. Ludzkie ciało potrafi tak wiele wyrazić – to niesamowite. Nigdy nie przestanie mnie to zachwycać”.

Jak to wygląda w „Argentyna, Argentyna”? Saura sięgnął głównie po folklor północnej części kraju, gdzie spotkamy takie formy muzyczno-taneczne jak vidala, zamba, chacarera – grają je wirtuozi w osobach gitarzysty Jaime Torresa („Zamba alegre”) czy pianisty Horacio Lavandera („Bailecita”). Inne gatunki obecne w filmie to powstałe pod wpływem imigrantów: „malambo” (proweniencji afrykańskiej), „copla” (wywodząca się z pieśni hiszpańskich trubadurów) i „chamamé” (o pochodzeniu środkowoeuropejskim).

ImageJedne prezentowane są w najprostszej możliwej aranżacji, jak ujmujący duet miłosny „En el fondo del mal” Gabo Ferry i Luciana Jury, drugie w skomplikowanej choreografii – szczególnie urzekają „Gato sachero” z kobietami-kotami i „Malambo” z procesją perkusistów. Niektóre sceny oparte na tylnych projekcjach dzieją się w szkolnej klasie („Todo cambia”), inne w swojskiej knajpie („Pen~a cuyana”), jeszcze inne wykorzystują monochromatyczne ekrany – błękitny i czerwony z ukrytymi tancerzami („Zamba alegre”) lub żółty i pomarańczowy („Carnavalito”).

Prosta, umowna sceniczna scenografia pozostaje tylko tłem dla tego, co najważniejsze: opowieści o trudach życia (przejmujące „Bagualas” z górskim instrumentarium), walce o wolność (gitarowa ballada „La Felipe Varela”), miłosnych rozterkach (wspomniana copla „En el fondo del mal” i „Chamamé”).

Film oddaje hołd kontynuatorom lokalnych tradycji. Paradoksalnie reżyserska decyzja o wyjęciu ich z ram pozwala docenić najdrobniejsze ruchy, słowa i gesty. Carlos Saura skupia się na estetyce i ekspresji, zostawiając widzom wydobycie z nich treści. Można jego styl odrzucać, można się nim zachwycać, ale efekt niewątpliwie wciąż robi wrażenie.

Zonda: folclore argentino
Scenariusz i reżyseria Carlos Saura. Zdjęcia Félix Monti. Opracowanie muzyczne Lito Vitale, Wykonawcy Pedro Aznar, Juan Falú, Marian Farías Gómez, Jaime Torres, Chaqueno Palavecino. Produkcja Barakacine Producciones, Mondex & Cie, Zebra Producciones. Argentyna – Hiszpania – Francja 2015. Dystrybucja Aurora Films. Czas 85 min

Jan Topolski, Argentyna, Argentyna, „Kino" 2016, nr 9, s. 82

© Fundacja KINO 2016

POLECAMY: wywiad z Carlosem Saurą w papierowym wydaniu „Kina” 5/2016

Zmieniony ( 06.10.2016. )