Człowiek bez pamięci

CZŁOWIEK BEZ PAMIĘCI
GRZEGORZ FORTUNA JR

Koreański reżyser Shin-yeon Won wyznaczył sobie co najmniej karkołomne zadanie – w najnowszym thrillerze, „Człowieku bez pamięci”, stara się połączyć historię pojedynku seryjnych morderców z opowieścią o chorym na Alzheimera mężczyźnie, próbującym ratować resztki pamięci. Efekt jest, niestety, niezbyt satysfakcjonujący.

Kim (Kyung-gu Sol) zabijał przez całe dekady. Zaczął jako nastolatek od uduszenia ojca-sadysty, a później – niczym komiksowy Punisher albo Paul Kersey z „Życzenia śmierci” – usuwał z powierzchni ziemi niegodziwców i dręczycieli, po czym chował ich ciała w bambusowym lesie. Przed siedemnastoma laty Kim uległ poważnemu wypadkowi, wskutek którego zaczął cierpieć na demencję i zrezygnował z zabijania, żeby opiekować się kilkuletnią córką, Eun-hee (Seol-Hyun Kim).

Mimo postępującej choroby, która ograbia bohatera z kolejnych skrawków wspomnień, Kim zmuszony jest wrócić do dawnych przyzwyczajeń, żeby chronić swoją latorośl. W miasteczku pojawia się bowiem zabójca młodych kobiet, którym jest oficer policji, Tae-joo (Nam-gil Kim). Tak to w każdym razie wygląda w ulegającym coraz większej degradacji umyśle Kima.

Bazując na bestsellerowej książce Young-ha Kima, reżyser gmatwa fabułę i mnoży atrakcje w tempie wprowadzającym w zakłopotanie. Zarysowana na początku historia szybko rozsypuje się niczym wieża z klocków, a widzowie nie mogą być pewni niczego, co zobaczą na ekranie.

„Człowiek bez pamięci” to mikstura realnych wydarzeń, wyobrażeń i wspomnień (prawdziwych i nierzeczywistych), wzbogacona w dodatku o opowieść prowadzoną przez Kima zza kadru i fragmenty pamiętnika spisywanego przez bohatera.

Shin-yeon Won chętnie szatkuje narrację i zmusza widza do spojrzenia na świat oczami Kima – jedno cięcie montażowe potrafi przenieść nas do odmiennej rzeczywistości, uciąć ciąg wydarzeń, unieważnić kilka minut akcji. Pytania mnożą się szybciej niż ciała znajdowane przez lokalną policję pod miastem.

Przeniesienie choroby bohatera na płaszczyznę narracji to chyba najlepszy pomysł Shin-yeon Wona. Kim dowiaduje się o zagrożeniu czyhającym na jego córkę wielokrotnie – za każdym razem reaguje z takim samym przerażeniem, a kolejne obrazy uruchamiają następne wspomnienia. Emerytowany morderca nie wie jednak, które z nich są prawdziwe, nie potrafi określić, kogo właściwie zabił i dlaczego. Być może naprawdę to on morduje młode kobiety, a zbrodnie przypisuje komu innemu, żeby oczyścić sumienie?

Shin-yeon Won wyraźnie stara się stworzyć coś na kształt pamiętnego „Memento” Christophera Nolana – „mind-game” film, filmową zagadkę, „mózgotrzepa”, który zmuszałby widza do ciągłego zastanawiania się nad statusem kolejnych wydarzeń i układania narracyjnych puzzli. Problem w tym, że po pewnym czasie wszystkiego jest tu za dużo.

O ile pierwsze fabularne twisty wywołują pożądany dreszczyk emocji, to piętnasty zwrot akcji może powodować co najwyżej przewracanie oczami. Koreański reżyser zachowuje się jak marynarz, który zręcznie i efektownie zawiązuje kolejne węzły, ale potem nie wie, co właściwie z nimi zrobić. Po godzinie seansu nowe fakty, przypuszczenia i rozwiązania fabularne przestają być przekonujące, a „Memento” zamienia się w „Modę na sukces”.

Nadmierna koncentracja na gmatwaniu opowieści szybko zbiera swoje ofiary. Choć początkowo wydaje się, że zarysowanie charakteru Kima będzie dla reżysera priorytetem (dowiadujemy się, że bohater nie odczuwa emocji, nie rozumie metafor, śmieje się w niewłaściwych momentach), Won porzuca ten wątek na rzecz kolejnych zwrotów akcji.

„Człowiekowi bez pamięci” nie pomaga także kompletny brak wiarygodności – mordercy chowają ciała gdzie popadnie i nie ponoszą konsekwencji, a przedstawieni w filmie policjanci są tak niekompetentni, że równie dobrze mogliby pojawić się w slapstickowej komedii. Do mikstury, która i tak ma już za wiele składników, reżyser dorzuca w dodatku przaśny humor – i to w najmniej odpowiednich momentach.

Mimo że „Człowiek bez pamięci” może się pochwalić ciekawym konceptem, doskonałymi zdjęciami i kilkoma świetnie zrealizowanymi scenami akcji (pokazywana z różnych perspektyw sekwencja wypadku jest prawdziwym majstersztykiem), to jednak szybko traci swój potencjał. Brawurowy pomysł zamienia się w film zwyczajnie męczący, co powoduje, że o „Człowieku bez pamięci” bardzo szybko się – no cóż! – zapomina.

Sal-in-ja-eui Gi-eok-beob
Reżyseria Shin-Yeon Won. Scenariusz Jo-Yun Hwang, Shin-Yeon Won na podstawie powieści Young-Ha Kima. Zdjęcia Choi Young-Hwan. Wykonawcy Kyung-Gu Sol (Byeon-Soo Kim), Seol-Hyun Kim (Eun-Hee), Nam-Gil Kim (Tae-Joo), Seok-Jeong Hwang (Yeon-Joo Jo). Produkcja Green Fish Pictures. Korea Południowa 2017. Dystrybucja Mayfly. Czas 118 min

Grzegorz Fortuna Jr, Człowiek bez pamięci, „Kino" 2018, nr 07, s. 79

© Fundacja KINO 2018

Zmieniony ( 26.07.2018. )