Jak rozmawiać z dziewczynami na prywatkach

JAK ROZMAWIAĆ Z DZIEWCZYNAMI NA PRYWATKACH
PIOTR MIRSKI

Nie ma jednej odpowiedzi na pytanie, jak rozmawiać z dziewczynami na prywatkach. Wszystko zależy od konkretnego przypadku. Zdając się na intuicję, musimy rozpoznać typ dziewczyny, z jakim mamy do czynienia, a potem w miarę możliwości postarać się nie wyjść na kretyna, gbura czy psychopatę.

Enn (Alex Sharp) – młody punk z przedmieść Londynu – pewnego razu staje przed wysoce niebanalnym wyzwaniem. Mając za kompanów dwójkę podobnych sobie patałachów, przypadkiem trafia na imprezę kosmitów, która odbywa się w zagubionym gdzieś pośród ciemności domostwie. Lateksowe stroje, wielorybia muzyka; egzotyka i dezorientacja.

Dziewczyny-kosmitki są piękne, ale przy tym dziwne, i to w naturalny, nieupozowany sposób. I jak nieśmiały Enn ma z takimi rozmawiać? W pewnym momencie chłopak zaczyna podrywać blondwłosą Zan (Elle Fanning). Idzie mu nad wyraz dobrze. W powietrzu przeskakują iskry. Rozkwita supernowa.

Film Johna Camerona Mitchella jest oparty na noszącym taki sam tytuł opowiadaniu Neila Gaimana, dostępnym w zbiorze „Rzeczy ulotne”. Nie jest to rutynowa ekranizacja, tylko coś podobnego do tworzonych przez miłośników fantastyki „fanfików”: trochę wariacja, trochę ciąg dalszy. Tekst źródłowy liczy kilkanaście stron, a jego akcja obejmuje jedną noc, którą z chłodną melancholią wspomina dorosły już narrator.

Sens zwariowanej anegdoty jest czytelny: chłopcy są z Ziemi, dziewczyny z Kosmosu. Z kolei w filmie prywatka służy za punkt wyjścia dla znacznie szerzej zakrojonej historii, zaś kwestia damsko-męskich relacji zostaje przyćmiona przez inny temat, mianowicie eksplozję punka, której Gaiman nie poświęca nawet całego akapitu.

Mamy 1977 rok. Królowa Elżbieta II obchodzi srebrny jubileusz, a singiel Sex Pistols o ironicznym tytule „God Save the Queen” cieszy się wręcz szokującą popularnością. Młodzież jest bardziej niż niesforna. Anglia płonie wysokim, wściekłym ogniem. Zan, wywodząca się ze zhierarchizowanego i konformistycznego społeczeństwa, którego mroczny sekret zostaje odkryty wraz z rozwojem akcji, doskonale czuje się w tym klimacie.

Chociaż razem z towarzyszami przybyła na Ziemię, żeby z dystansem turystki przyglądać się obcemu światu, to ma ochotę odłączyć się od wycieczki i przeżyć coś intensywnego. Ubrudzić sobie rączki i buzię. Dlatego właśnie nawiązuje nić porozumienia z Ennem. On jest buntownikiem, ona jest buntowniczką, razem będą deptać konwenanse. „Zrób mi więcej punka” – mówi do niego głosem księżniczki, która właśnie odkryła nową, niegrzeczną zabawę.

Na przestrzeni dekad punk stał się słowem-przypinką, którym dekoruje się każdego, kto robi coś choćby ocierającego się o radykalizm. Mitchell niby wraca do korzeni fenomenu, ale nie potrafi wskrzesić jego burzycielskiej energii. Ma do zaoferowania jedynie kolorową, quasi-bezczelną fantazję: przypowiastkę o tym, jak uniwersalny punkowy żywioł przekracza granice kultur.

Pocałunek zakończony pawiem puszczonym w cudze usta, ekstatyczne wykręcanie sobie trzeciego sutka, analne zabawy w zagraconym kącie – tego rodzaju sceny nie wydają się wcale transgresyjne, wyglądają raczej na wyjęte z którejś z odsłon „American Pie”.

Prawdopodobnie punk jest martwy, a lamentowanie nad tym stanowi objaw infantylizmu. Ta konstatacja nie pozwoli jednak spojrzeć na „Jak rozmawiać...” przychylniej. Film kuleje zarówno pod względem dramaturgii, jak i inscenizacji. Szczególnie rażą tandetne kosmiczne wizje, jakich doświadcza bohater, wyjęte żywcem z porannego programu dla dzieci.

Mitchell zadebiutował kampową rock-operą „Cal do szczęścia”, po której nakręcił erotyczną komedię „Shortbus”. Dorósł i spoważniał w swoim trzecim filmie, „Między światami”, kameralnym dramacie o śmierci i rodzinie. W „Jak rozmawiać...” znowu wciela się w rolę buńczucznego gówniarza, jednak wypada nieprzekonująco i niezgrabnie. Być może osiągnąłby lepszy efekt, gdyby spróbował opowiedzieć o punku na serio albo przynajmniej krytycznie.

Najciekawszą postacią w całym filmie jest pojawiająca się na drugim planie Boadicea (Nicole Kidman), kontrkulturowa diwa, która choć cieszy się lokalną sławą, to zazdrości największym gwiazdom ruchu, będącym niegdyś jej kompanami. Mówi o nich, że się sprzedali, ale sama pewnie poszłaby w ich ślady, jeśli miałaby ku temu okazję. Na pozór nonszalancka, a tak naprawdę złakniona atencji, jest świetną kandydatką na bohaterkę alternatywnej historii punka.

How to Talk to Girls at Parties
Reżyseria John Cameron Mitchell. Scenariusz John Cameron Mitchell, Philippa Goslett na podstawie opowiadania Neila Gaimana. Zdjęcia Frank G. Demarco. Muzyka Nico Muhly, Jamie Stewart. Wykonawcy Alex Sharp (Enn), Elle Fanning (Zan), Nicole Kidman (Queen Boadicea), Ruth Wilson (Pt Stella). Produkcja Little Punk, See-Saw Films. Wlk. Brytania – USA 2017. Dystrybucja Mayfly. Czas 102 min

Piotr Mirski, Jak rozmawiać z dziewczynami na prywatkach, „Kino" 2018, nr 08, s. 82

© Fundacja KINO 2018

POLECAMY: esej Magdaleny Maksimiuk o Johnie Cameronie Mitchellu w papierowym wydaniu „Kina” 8/2018

Zmieniony ( 19.08.2018. )