Niebezpieczna metoda

NIEBEZPIECZNA METODA
MICHAŁ OLESZCZYK

ImageMitem założycielskim psychoanalizy – kluczowej nauki wieku - pozostaje (edypalna, a jakże!) rywalizacja między pionierem dziedziny, czyli Zygmuntem Freudem, a jego uczniem Carlem Gustawem Jungiem. Monografia Johna Kerra, zatytułowana „The Most Dangerous Method”, rzuciła dodatkowe światło na postać Sabiny Spielrein – pacjentki i kochanki Junga, a także dyplomowanej psycholożki, której wkład w rozwój nowej metody był znaczny, choć zazwyczaj pomijany. Christopher Hampton zaadaptował książkę na potrzeby teatru, a David Cronenberg zrobił z powstałej w ten sposób sztuki pasjonujący (choć kłopotliwy) film.

Cronenberg wydawał się predestynowany do opowiedzenia o narodzinach psychoanalizy. Jego kino jest tak silnie skupione na obsesji ciała jako źródła (a zarazem obiektu) destrukcji, że podświadomość często odzywa się u niego mocniej niż literalna fabuła. „Historia przemocy” (2005) była opowieścią o potędze mechanizmów wyparcia; „Nierozłączni” (1988) nurkowali odważnie w odmęty narcyzmu, a „Pająk” (2002) – schizofrenii. „Niebezpieczna metoda” jest więc w pewnym sensie filmem autotematycznym: dziełem problematyzującym źródło twórczości reżysera, dla którego relacja ciało – umysł (tudzież id – kultura) jest absolutnie pierwszorzędna.

Tym razem kanadyjski filmowiec używa mechanizmu wyparcia nie tylko jako tematu, ale też i jako klucza stylistycznego. Jeśli po Cronenbergu spodziewamy się barokowych bebechów (przekłute oko we „Wschodnich obietnicach”, ohydny spektakl gnilny w „Musze”), to w „Niebezpiecznej metodzie” znajdziemy co najwyżej lekkie draśnięcie na twarzy Junga (w tej roli Michael Fassbender). To draśnięcie zostaje zadane co prawda równie nagle, jak dzikie ciosy w „Historii przemocy”, ale jest niegroźne. Jedynym efektem specjalnym w tym zwodniczo klasycyzującym filmie jest odważna, przekraczająca granice realizmu i osiągająca nowy pułap intensywności rola Keiry Knightley jako Sabiny. Aktorka, obecna już w pierwszym ujęciu jako wykoślawiony spazmami histerii maszkaron, następnie wije się, dusi i drży na całym ciele – jej wyrzucana do przodu dolna szczęka zdaje się żyć własnym życiem i kto wie, czy nie została stworzona w technice CGI.

Kiedy poznajemy tę groteskową Sabinę, jest ona zaledwie nastoletnią histeryczką oddaną Jungowi, by wyleczył ją za pomocą „kuracji mówionej” (tak brzmiał, nota bene, tytuł sztuki Hamptona). Pierwsze pięć minut obecności Knightley na ekranie staje się decydujące dla dalszego odbioru całości. Kto kupi spektakularną histerię, władającą całym ciałem aktorki i czyniącą je aż nadto obecnym, ten kupi też (jak piszący te słowa) cały film, który traktuje właśnie o ujarzmianiu ciała, przy jednoczesnej (auto) analitycznej dywersji, kuszącej, by pozwolić ciału panować i ujawniać swe mroczne sekrety.

Jung i Sabina ulegają wzajemnej fascynacji, która sama w sobie stanowi krzywe odbicie relacji Junga z Freudem. Ów ostatni, w wybitnej kreacji Viggo Mortensena jako cudownie spokojnego, gryzącego (falliczne?) cygaro w każdej scenie naukowca, jest jak matowe słońce oświetlające mimochodem cały film. Jung w kreacji Fassbendera pozostaje zapięty na ostatni guzik – chwilami wydaje się, jakby w jego żyłach płynął krochmal, nie krew. Cronenberg na dodatek świetnie się bawi, dyskretnie naruszając tę wyprasowaną na kant fasadę: a to wspomnianym już nacięciem skóry, a to kropelkami mleka lepiącymi się do koniuszków wąsów bohatera, a to częściowym (!) jego obnażeniem w scenie erotycznej ekstazy. Z właściwą sobie perwersją reżyser przeciwstawia idealnie wygolonego Junga jego mrocznej antytezie, w postaci aprobującego wszelkie popędy psychoanalityka-anarchisty Otto Grossa (w tej roli – jakże by inaczej – Vincent Cassel, powtarzający chwyty z „Czarnego łabędzia” Aronofsky’ego).

ImageFilm sugeruje, że o ile Freud pragnął, by psychoanaliza pozostała nauką czystą, obnażającą mechanizmy psychiczne bez oferowania żadnej recepty na to, czym jest sensowne i dobre życie, o tyle Jung widział nową metodę jako drogę wiodącą do potencjalnego duchowego oświecenia. Jeśli dorzucimy do tego centralnego sporu fascynację Sabiny wątkiem, który później zostanie wyeksplikowany w pismach Freuda jako popęd śmierci, a także świetnie wygrany kontekst żydowski (z trójki bohaterów tylko Jung nie był Żydem), otrzymamy fascynujący thriller intelektualny – nakręcony z żelazną, przerażającą chwilami, chłodną precyzją.

Jeśli nazwałem ów film na wstępie dziełem kłopotliwym, to głównie dlatego, że konwencja gry, jaką przyjmuje Knightley, połączona z akademizmem strony obrazowej, może wzbudzić zrozumiały opór u tej części widzów, którzy spodziewali się Cronenberga w wersji „classic”. Otwarcie się na maestrię tego bardzo zmyślnego filmu jest możliwe tylko wówczas, jeśli dostrzeżemy, jak płynnie rymuje się on z innymi dziełami reżysera.

Na przykład: jeśli przed seansem „Niebezpiecznej metody” przypomnieć sobie „eXistenZ” (1999), pewne elementy wydadzą się dziwnie znajome. Czy ów rytuał „podłączania się do konsoli” i wspólnego przeżywania alternatywnej rzeczywistości, jakiemu oddawali się z pasją bohaterowie tamtego filmu, nie przypomina trochę długich scen „terapii mówionej” w najnowszym dziele twórcy…? Cała twórczość Cronenberga traktuje o różnych sposobach na zstępowanie w prywatne otchłanie ekstatycznych piekieł, jakimi są nasze ciała. Raz za tunel służy samochodowy „Crash” (1996), kiedy indziej mutacja bądź choroba, ale jedno pozostaje niezmienne: kanadyjski reżyser jest najbardziej zainteresowany tym, co kryje się pod spodem. Jego kino skutecznie wnika pod skórę, w której żyjemy.

Można powiedzieć, że „Niebezpieczna metoda” kreśli wiarygodny obraz sytuacji, w której grupa złaknionych wiedzy ludzi wymyśla język, jakim będą się posługiwać następne pokolenia. Freud mówi w pewnym momencie, że istnienia podświadomości jest pewien równie mocno, co ziemi pod stopami. Odczuwa się w tym wyznaniu radość odkrywcy, zatapiającego łopatę w teren wykopaliska i uradowanego nagłym zgrzytem: narzędzie trafiło na metal! Czy były to złoża złota, czy ukryte pole minowe (tudzież jedno i drugie) – o tym przyjdzie nam dyskutować co najmniej przez następne sto lat.

A Dangerous Method
Reżyseria David Cronenberg. Scenariusz Christopher Hampton, John Kerr. Zdjęcia Peter Suschitzky. Wykonawcy Michael Fassbender (Carl Jung), Viggo Mortensen (Sigmund Freud), Keira Knightley (Sabina Spielrein), Vincent Cassel (Otto Gross), Sarah Gadon (Emma Jung), Katharina Palm (Martha Freud), Christian Serritiello (oficer). Produkcja Recorded Pictures Company, Elbe Film, Millbrook Pictures, Talking Cure Production, Lago Film, Prospero Pictures. Francja – Kanada – Niemcy – Szwajcaria – Wlk. Brytania 2011. Dystrybucja Monolith Films. Czas 99 min

Michał Oleszczyk, Niebezpieczna metoda, „Kino" 2011, nr 11, s. 86-87

© Fundacja KINO 2011

Zmieniony ( 04.11.2011. )