Faust

FAUST
ANDRZEJ KOŁODYŃSKI

Tak bardzo oczekiwany film niemal legendarnego reżysera, Aleksandra Sokurowa, nie jest łatwym do przyjęcia podarunkiem. Odwołuje się do Goethego, ale jest także finalną częścią tetralogii rosyjskiego reżysera o władzy i potędze, ukazującej prawdziwe postaci przywódców, którzy zaważyli na dziejach ludzkości w XX wieku – Lenina („Cielec”), Hitlera („Moloch”) i cesarza Hirohito („Słońce”). Czy literacka postać Fausta ma być metaforycznym podsumowaniem tezy o wiecznym dążeniu człowieka do osiągnięcia nieograniczonej mocy? Dążeniu – jak z historii wiadomo – skazanym na klęskę, choć nigdy nie jest to od początku przesądzone. Przecież u Goethego losy Fausta są przedmiotem zakładu z Szatanem!

ImageNowy film Sokurowa powinno się więc rozpatrywać w kontekście tetralogii, która jednak nie jest naszej widowni znana. Inna rzecz, że dzieło Goethego także znane jest raczej ze słyszenia niż z lektury. Któryś z zachodnich krytyków, podkreślając, że nagroda w Wenecji dla filmu to w gruncie rzeczy pierwsze liczące się w świecie wyróżnienie Sokurowa, poradził, aby „zapomnieć Goethego, Marlowe’a, Murnaua czy Gounoda” w różny sposób sięgających do starej niemieckiej opowieści o niepokornym i zbuntowanym wobec boskiego porządku uczonym. Ale sam Sokurow na to nie pozwala, czy to wprowadzając echa muzyki Gounoda czy ponadziemską perspektywę tak zdumiewającą w niemym filmie Murnaua, a przede wszystkimi czyniąc ze swojego „Fausta” wariację na motywach Goethego. Przede wszystkim czerpaną z pierwszej części „tragedii”, ale finał, rozgrywający się na islandzkich lodowcach, niewątpliwie uznać należy za hołd i nawiązanie do części drugiej, tej o wymiarze kosmicznym, której ostatnie słowo Goethe napisał w wieku 82 lat, na krótko przed śmiercią.

Film rozpoczyna kłębowisko chmur, z których wyłania się ozdobne zwierciadło na łańcuchu, jakby zapowiedź i przypomnienie tego, że będziemy mieli do czynienia tylko z odbitym obrazem. Po czym kamera odsłania miasteczko przylepione do skalistych gór, cytadelę, która jest być może biblijną Sodomą. Bo miasteczko okaże się siedliskiem nieprawości i grzechu. Ta sceneria utrzymana w palecie zimnych, niebieskawosinych barw wzięta jest wprost z płócien flamandzkiego mistrza, o którym wiadomo tylko, że nazywał się Herri met de Bles. Podobnie z malarstwa wzięte są wzory podniszczonych strojów ludzi tłumnie zapełniających ulice, wśród których szokująco, niczym, surrealistyczna papuga, zwraca uwagę dziwacznym przybraniem głowy i strojną, czarno-białą suknią Hanna Schygulla, pojawiająca się jako rzekoma Żona Lichwiarza.

Ale to nie ona jest ważna, lecz Lichwiarz – w tym filmie zajmujący miejsce Mefistofelesa. Nic z tradycji literackiej! Ten chudy, skarżący się na bóle brzucha, wiecznie coś mamroczący osobnik nie ma nic wspólnego z pełnym galanterii, eleganckim i dowcipnym przedstawicielem Piekieł. Co nie znaczy, że nie jest demoniczny. Pokazuje się także nagi, o straszliwie zdeformowanym ciele i męskim przyrodzeniu z tyłu, jakby był maszkarą z obrazu Boscha. Osacza Fausta, próbuje kierować każdym jego krokiem, w kotłowaninie w karczmie wciska mu w rękę narzędzie, którym ten zabije Walentego, wreszcie podsuwa cyrograf obiecujący oddanie duszy i kaleczy go w palec, aby podpisał pergamin krwią. Fascynująca postać. Gra go Anton Adasinsky, rosyjski smutny klown o czarnych, zadziwiająco głębokich oczach. No i, oczywiście, Małgorzata, zjawiskowa kobieta-dziecko, niemal wyjęta z ram Vermeera, którą jest zwracająca dziś uwagę nie tylko w tym filmie Isolda Dychauk. Jej blada, świetlista twarz jest równie wyrazista na tle bieli, jak i żałobnej czerni założonej na pogrzeb Walentego, brata, który nie zdołał dotrzeć do domu powracając z wojny.

Ale najważniejszą postacią jest sam Faust, lekarz i alchemik, mężczyzna w sile wieku o mocnej twarzy bez wyrazu (być może z Adriaena Brouwera, skoro już trzymać się Flamandów!), grany przez Johannesa Zeilera. Nie będzie żadnej przemiany starca w młodzieńca. Wydaje się, że Sokurow celowo podkreśla od początku przeciętność jego postaci. Faust ma ojca, medyka uprawiającego bezdusznie, choć z powodzeniem, swój proceder i odmawiającego wsparcia synowi, który jest profesorem, ale nie ma grosza. Dlatego musi szukać pomocy u Lichwiarza. O sytuacji Fausta, obojętnego na codzienne niedogodności, przesądza jego żądza poznania.

ImageTo Goethe napisał: „Czyn jest wszystkim – nic ze sławy”. Krojąc zwłoki ze swym pomocnikiem Walterem szuka duszy – i nie znajduje dla niej miejsca. Czy dusza kryje się w głowie? A może w stopach? Czy na początku było Słowo? A może Myśl? Wiedza uczyniła Fausta niespokojnym racjonalistą, który nieustannie zadaje sobie pytania bez odpowiedzi, a który nie pozostaje przy tym obojętny na pokusę ciała i podpisuje nawet cyrograf (z ironią – poprawiając błędy zapisu), aby posiąść Małgorzatę. Mroczna, egoistyczna strona jego natury wymaga całkowitego, ale niszczącego zatracenia w rozkoszy, co w filmie oddaje cudowny obraz zanurzenia się splecionych w uścisku kochanków w niebieskiej, ciemnej toni jeziora. Potem już losy Małgorzaty będą mu obojętne.

Kim jest Faust Sokurowa? Chyba nie jednym z tyranów, których pokazał w poprzednich filmach. Ale być może mógłby się takim stać. W tej ekranowej baśni jest postacią symboliczną, kimś, kto kroczy bezwzględnie do przodu. Nie ma odpowiedzi na pytanie „dokąd?”. W tej drodze przestaje mu być potrzebna pomoc Szatana. Zrzuca zbroję, którą założył mu Lichwiarz, w końcu grzebie samego Lichwiarza w skalnej rozpadlinie, nie słuchając jęku: „Kto cię nakarmi? Kto cię stąd wyprowadzi?”. Ostatnie słowa rozbrzmiewające z ekranu to okrzyk: „Tam! Dalej! Wciąż dalej!”. Do widza należy ocena, czy jest to pochwała człowieczej ekspansji, czy też groźba.

Faust
Reżyseria Aleksander Sokurow. Scenariusz Jurij Arabow, Aleksander Sokurow, Marina Kareniewa na podst. dramatu Johanna Wolfganga Goethego. Zdjęcia Bruno Delbonnel. Scenografia Jelena Żukowa, Kostiumy Lidia Kriukowa. Wykonawcy Johannes Zeiler (Heinrich Faust), Anton Adasiński (lichwiarz), Isolda Dychauk (Małgorzata), Georg Friedrich (Wagner), Hanna Schygulla („żona” lichwiarza), Antje Lewald (matka Małgorzaty), Florian Bruckner (Walenty), Sigurdur Skulason (ojciec Fausta), Maxim Mehmet, Andreas Schmidt, Oliver Bootz (przyjaciele Walentego), Joel Kirby (o. Philippe), Lars Rudolph (karczmarz). Produkcja Proline Films (Rosja, film mówiony po niemiecku), 2011. Dystrybucja Aurora. Czas 134 min

Andrzej Kołodyński, Faust, „Kino" 2012, nr 2, s. 79

© Fundacja KINO 2012

Zmieniony ( 24.02.2012. )