Sierociniec

SIEROCINIEC
JAKUB SOCHA

ImageGodne pochwały są zwyczaje panujące w hiszpańskojęzycznym kinie, które skłaniają uznanych reżyserów do opieki nad młodszymi kolegami po fachu. Oto jeden z przykładów: w 2002 roku Pedro Almodóvar wziął pod swoje skrzydła dobrze zapowiadającego się meksykańskiego reżysera Guillermo del Toro i podjął się produkcji jego filmu "Kręgosłup diabła". Teraz del Toro, po światowym sukcesie "Labiryntu Fauna", robi to samo, pomagając Juanowi Antonio Bayonie. Jest tylko jedna różnica: del Toro zrealizował film, jakiego autor "Zwiąż mnie" zwyczajnie nigdy by nie nakręcił, diametralnie inny, oryginalny. Natomiast Bayona uległ wpływom swojego patrona i mocno zapatrzył się w jego filmowy świat. "Sierociniec" budzi skojarzenia przede wszystkim z "Kręgosłupem diabła". Rozgrywa się w zbliżonej scenerii, odsyła do identycznych motywów i symboli, generuje podobną atmosferę i emocje. Wreszcie, w obydwu filmach w gruncie rzeczy toczy się ta sama walka o poszanowanie dziecięcego świata oraz o zachowanie dziecka w ciele dorosłego człowieka.

Fabuła "Sierocińca" jest prosta: małżeństwo, Laura (Belen Rueda) i Carlos (Fernano Cayo), oraz ich kilkuletni syn Simon (Roger Princep) wprowadzają się do opuszczonej, leżącej na odludziu rezydencji. Dawno temu rozegrała się tam zapomniana już dziś tragedia - teraz szykuje się następna. Kiedyś w rezydencji mieścił się sierociniec, wychowywała się w nim wówczas Laura, która teraz pragnie wraz z mężem, lekarzem, założyć coś na kształt rodzinnego domu dziecka. Rezydencja jest ogromna, a chłopiec samotny, dlatego rodzice nie dziwią się specjalnie, kiedy zaczyna zaraz po przyjeździe opowiadać im o swoich niewidocznych przyjaciołach. Ale do czasu. Nieoczekiwanie Simon znika i nigdzie nie można go odnaleźć. Policja jest bezradna, z czasem wszyscy tracą nadzieję, oprócz Laury. Matka powoli zaczyna poszukiwania - w miejscach, które w racjonalnym świecie dorosłych nie istnieją. Są co najwyżej znakami postępującej choroby psychicznej. Laura bowiem eksploruje miejsca, gdzie żyją strachy i duchy.

Bayona woli trzymać widza w oczekiwaniu i niepewności niż straszyć konkretem. "Sierociniec", inaczej niż większość dzisiejszych horrorów, nie atakuje makabrą. To rzadki i szczególny gatunek horroru poetyckiego. Nierzeczywisty świat istnieje tylko potencjalnie. Pojawia się nagle i zaraz znika. Trudno się domyślić, czy jest tylko projekcją zbolałej psychiki Laury, czy istnieje naprawdę. Tożsamość duchów pozostaje niedookreślona i zawieszona w pytaniach, które stawiał już doktor w "Kręgosłupie diabła": Czym są duchy? Tragedią rozgrywającą się wciąż na nowo? Może esencją cierpienia? Czymś martwym, co próbuje żyć wśród nas? Momentem życia zawieszonym w czasie? Jak pożółkła fotografia. Jak owad uwięziony w bursztynie.

Tak czy inaczej, Laura jest przekonana, że to właśnie duchy znają odpowiedź na pytanie, gdzie jest Simon. Jednak żeby się z nimi spotkać, kobieta musi najpierw w nie bez reszty uwierzyć, odnaleźć w sobie dziecko. Im bardziej chce się z nimi spotkać, tym trudniej jest się jej porozumieć z mężem. Ale nie jest to klasyczne nieporozumienie między szkiełkiem a okiem. Żeby uciec z tej ogranej ścieżki, reżyser wprowadza do filmu Aurorę, w tej roli jak zwykle przykuwająca uwagę Geraldine Chaplin, medium, które ma kontakt z zaświatami. Świetna scena, w której Aurora krąży w hipnozie po rezydencji, jest w "Sierocińcu" pokazana jak przeżycie bez mała mistyczne, a nie kolejna hochsztaplerka. Dziwne znaki istnieją, chodzi tylko o to, że niektórzy zwyczajnie boją się przejść na drugą stronę lustra. Żeby odnaleźć w sobie dziecko, trzeba uwolnić owada z bursztynu, powrócić do czegoś, co już dawno chciało się zapomnieć - do dzieciństwa. Ten powrót znaczy tyle, co jątrzenie dawnych ran, wypuszczenie starych demonów.

"Sierociniec" w pierwszej scenie prezentuje dzieciństwo skąpane w słońcu, pełne zabawy i beztroskiego śmiechu, ale jest to obraz zwodniczy. Na drugim planie zło już się szykuje do skoku. Laura w trakcie śledztwa wiodącego w dzieciństwo odkrywa ten mroczny element. Jej początkowy detektywistyczny sukces przemieni się ostatecznie w tragedię, z której już się nie podniesie.

W "Kręgosłupie diabła" grupka chłopców wyrywa się z piekła, które zgotowali im dorośli. Pokonuje wroga, opuszcza sierociniec i rusza samotnie w drogę. Scena ta niesie choć cząstkową nadzieję. "Sierociniec" pokazuje jak trudno będzie tej nadziei przetrwać. Dzieci w końcu dorosną i stracą to, co najpiękniejsze - wyobraźnię, umiejętność wsłuchiwania się w świat.

El Orfanato
Reżyseria Juan Antonio Bayona. Scenariusz Sergio G. Sanchez. Zdjęcia Oscar Faura. Muzyka Fernando Velázquez. Wykonawcy Belén Rueda (Laura), Fernando Cayo (Carlos), Geraldine Chaplin (Aurora), Montserrat Carulla (Benigna), Mabel Rivera (Pilar). Produkcja Grupo Rodar - Rodar Y Rodar Cine Y Television S. L. - Telecinco Cinema - Esta Vivo! Laboratorio De Nuevos Talentos - Warner Bros. Pictures De Espana. Hiszpania 2007. Dystrybucja Kino Świat. Czas 100 min.

Jakub Socha, Sierociniec, „Kino” 2008, nr 5, s 75.

© Fundacja KINO 2008


 Film "Sierociniec" w zaprzyjaźnionym serwisie Filmaster.pl:


Zmieniony ( 20.11.2010. )