Młoda i piękna

MŁODA I PIĘKNA
JERZY PŁAŻEWSKI

ImageWielkie festiwale, takie jak Cannes, ujawniają światowej publiczności nie tylko najlepsze filmy, które zrealizowano ostatnio, ale także pewne zbiorowe tendencje współczesnego kina. Ostatnie Cannes, jak już pisałem, zademonstrowało, jako dominantę, autorskie kino erotyczne: „Życie Adeli” Kechiche’a, „Wenus w futrze” Polańskiego oraz „Młodą i piękną” Ozona. Tę dominantę podkreśliła pierwsza nagroda, przyznana właśnie „Życiu Adeli”.

Wszystko wskazuje na to, że tematyka seksualna, skoro już przeskoczyła z kina pornograficznego na ekrany kin normalnych, nabiera oczekiwanej głębi. Proces ten jest zarazem konieczny, jak i obiecujący, gdyż akurat o tej stronie ludzkiej egzystencji poważne kino do tej pory nie za wiele prawd wypowiedziało. Ring wolny!

Mija – bo minąć musi – okres, w którym kinu autorskiemu wystarczał sam temat, jeszcze zupełnie nie ograny. Wystarczyło Patrice’owi Chereau w „Intymności”, że po raz pierwszy pokazał na ekranie „fellatio”. Teraz możemy już domagać się więcej prawdy, wnikliwszej, bogatszej, o odmalowanych przez reżyserów bohaterach. I takie filmy zaczynają się pojawiać.
François Ozon, jeden z najciekawszych ostatnio filmowców francuskich, zyskał znaczącą pozycję, dzięki upodobaniu do kreowania postaci zaskakujących, skomplikowanych, których postępowanie często odbiega daleko od przewidywań („8 kobiet”, „Basen”).

Kiedy jego bohater, a zwłaszcza bohaterka, zaplącze się w sytuację dwuznaczną i widz waha się, jak skomentować tożsamość tej osoby dramatu, wydaje się, że Ozon zdecydowanym pociągnięciem przesądzi teraz, która z interpretacji jest trafna. Akurat! Właśnie owo zdecydowane pociągnięcie uczyni jeszcze trudniejszą jednoznaczną ocenę. Człowiek to stworzenie wielostronne i manicheistyczny podział na dobro i zło zubaża analizę.

Isabelle nie jest dziewczyną do naśladowania. Siedemnaście świeczek na urodzinowym torcie odmierzyło złożony proces jej dojrzewania. Pierwszy gest, jaki wykona w filmie, będzie zdjęciem na plaży stanika, co ukaże jej wspaniały biust. Częste demonstrowanie nagości nie jest w dzisiejszym kinie erotycznym niczym szczególnie odważnym, ale ciągle generuje atmosferę podniecenia, wysuwając doznania seksualne na czoło ludzkich przeżyć. Toteż Ozon zaraz pokazuje bohaterkę w trakcie masturbacji. Podgląda ją Victor, młodszy brat, domagający się od siostry wynurzeń o jej przeżyciach.

„Pierwszy raz” Isabelle to przygoda z niezbyt rozgarniętym Niemcem. Przygoda ta ją rozczarowuje („on głupi!”), ale – odwrotnie niż przypuszczamy – nie zniechęca, wprost przeciwnie: dziewczyna świadomie wybiera status prostytutki. Jej gorący temperament doskonale akceptuje ideę, by na pięknie nieskazitelnego ciała zarabiać duże pieniądze.

Ozon, jako scenarzysta, musiał zdecydować, czy chce dla swej bohaterki jakichś okoliczności łagodzących. Nie zechciał. Wkomponował autentyczną emisję telewizyjną o studentkach sprzedających się dla zdobycia środków na studia. Musiał liczyć się z tym, że u myślącego widza wywoła refleksję: „tamte walczą o ocalenie swego projektu na życie, Isabelle żadnych przymusów finansowych nie odczuwa”. Co więcej, gdy otwiera się przed dziewczyną ewentualność pracy jako opiekunka do dziecka, zostajemy bardzo dokładnie poinformowani, ile wynosi różnica w możliwych dochodach. Ale znowu, po serii krytycznych obserwacji, zadurzenie Isabelle w swym ojczymie, które nie rokuje korzyści pieniężnych, zmienia emocjonalną ocenę bohaterki.

Image„Młoda i piękna” nie jest melodramatem. Zadanie, jakie Ozon sobie postawił, to śledzenie psychologicznych reakcji kobiety o wyższych od przeciętnych apetytach seksualnych. W jego dialektycznym nastawieniu wsparła go nadzwyczajnie Marine Vacth, nastrojona na nutę spontaniczności. Widać to nie tylko w jej stosunkach z mężczyznami (kapitalne zażenowanie Isabelle przy spotkaniu w teatrze z jednym z byłych kochanków), ale także w roli siostry i córki. Szkoda, że niektóre dialogi pobrzmiewają nie nazbyt odkrywczo. Grzeczno-napastliwa odmowa dyktowania postępowania przez matkę, życzliwo-lekceważące potraktowanie próśb brata o intymne wyznania pozwalają Vacth uformować pełną sprzeczności, wiarygodną reprezentantkę współczesnej młodzieży, wyżej ceniącej wolność wyboru od zagwarantowanego szczęścia.

François Ozon zamknął dramaturgię „Młodej i pięknej” w podwójne ramy: czterech pór roku i czterech piosenek (śpiewanych przez Francoise Hardy). Jeśli inteligentne kino erotyczne ma w bliskiej przyszłości stać się jednym z popularnych gatunków, to „Młoda i piękna” poprzeczkę lokuje na wysokim poziomie.

Jeune et jolie
Scenariusz i reżyseria François Ozon. Zdjęcia Pascal Marti. Muzyka Philippe Rombi. Wykonawcy Marine Vacth (Isabelle), Géraldine Pailhas (matka), Fantin Ravat (brat Victor), Frédéric Pierrot (Patrick). Produkcja Mandarin Cinéma. Francja 2013. Dystrybucja Kino Świat. Czas 110 min

Jerzy Płażewski, Młoda i piękna, „Kino" 2013, nr 11, s. 68

© Fundacja KINO 2013

Zmieniony ( 22.11.2013. )