Obietnica

OBIETNICA
OLA SALWA

Scenariusz napisali wspólnie Anna Kazejak i Magnus von Horn, szwedzki absolwent łódzkiej filmówki. Ten film to wzorowa europejska koprodukcja, powstała przy udziale Szwecji, Polski i Danii (formalnie producentami są dwa ostatnie kraje), a tę „międzynarodowość” wyraźnie widać na ekranie. Akcja toczy się w Szczecinie, ale równie dobrze mogłaby w Esbjerg lub Malmö, zresztą autorzy scenariusza inspirowali się wydarzeniami, które miały miejsce w Szwecji.

ImageGdyby bohaterowie „Obietnicy” nie mówili po polsku, nie byłoby wiadomo, z jakiego europejskiego kraju pochodzą. Trudno znaleźć w filmie element typowo polski – osiedle, na którym mieszka nastoletnia Lila z rodziną, wygląda skandynawsko, jej mieszkanie również, stroje bohaterów są jak z H&M albo Bershki, a grająca główną rolę Eliza Rycembel wygląda niczym wyjęta z debiutu Lukasa Moodysoona „Fucking Amal”. Ma takie same problemy w klasie i w swej „patchworkowej” rodzinie jak tysiące rówieśniczek z bogatszej części świata.

Kazejak rewelacyjnie obsadziła Rycembel i wyśmienicie ją prowadzi – Lila na zmianę wzbudza niechęć i sympatię, wydaje się szlachetniejsza, lepsza od otaczającego ją świata, ale jest w tej wyższości też pogarda. Nie wiemy, czy dziewczyna jest okrutna, zraniona, nadwrażliwa, czy tylko głupia. Ta niejednoznaczność staje się głównym motorem dramaturgii, obok budującego napięcie pytania, czy dojdzie do zbrodni, którą bohaterka zaplanowała.

Aktorstwo generalnie jest tutaj najwyższej próby. Natomiast stylistycznie Kazejak pożycza trochę od Gusa Van Santa („Paranoid Park”!), trochę od Sofii Coppoli, Jacka Borcucha i hipsterskiej aplikacji do obróbki zdjęć, zmieniającej pospolitość w niezwykłość. Z jednej strony opowiadanie o nastolatkach przy użyciu ich estetyki to klisza, z drugiej nie ma tutaj taniego efekciarstwa i teledyskowej przesady. Można więc film Kazejak pochwalić za to, że „jest na czasie”, albo zganić, że zamiast wytyczać nowe ścieżki w kinie, idzie tymi już wytyczonymi przez zagranicę. Tylko czy wobec europejskiej „Obietnicy” w ogóle można użyć słowa „zagranica”?

I czy o taką uniwersalność polskiego kina chodziło krytyce? Niezupełnie, bo pominięcie kontekstu społeczno-kulturowego sprawia, że film jest uboższy znaczeniowo, rozgrywa się jakby w mydlanej bańce. Tę aseptyczność do pewnego stopnia usprawiedliwia scenariusz, którego głównym tematem jest poszukiwanie źródeł zła rodzącego się w człowieku, gdy z dzieciństwa przechodzi w dorosłość. Jest to zresztą ulubiony temat von Horna, co widać w jego dwóch etiudach „Echo” i „Bez śniegu” – obie opowiadają o bezrefleksyjnej przemocy. W „Obietnicy” zło wkrada się w uładzony, dobrze zaprojektowany „zachodni” świat jak wąż do Edenu – nie wynika z wojny, gwałtu lub silnej traumy.

ImageŁatwiej jest je uchwycić przez teorie psychoanalityczne, co z kolei sprowadza film na poziom banału oderwanego od „tu i teraz”. Trochę szkoda, że konsekwentnie budowany thriller ma tak miałkie zwieńczenie – niejednoznaczność, która w pierwszej części filmu decydowała o napięciu, w końcówce je osłabia. Bez konkretu i kontekstu rozważania twórców niewiele znaczą. Szczególnie że Polska mentalnie i socjologicznie nie jest jednak na tym samym etapie, co bogata Skandynawia, nawet jeśli tu i tam nosi się te same koszule i wiesza się je w takich samych szafach z Ikei.

Obietnica
Reżyseria Anna Kazejak. Scenariusz Anna Kazejak, Magnus von Horn. Zdjęcia Klaudiusz Dwulit. Muzyka Kristian Eidnes Andersen. Wykonawcy Eliza Rycembel (Lila), Magdalena Popławska (Sylwia), Mateusz Więcławek (Janek), Nikodem Rozbicki (Grzegorz), Dawid Ogrodnik (Daniel), Andrzej Chyra (Konrad). Produkcja Opus Film, SF Film Production. Polska – Dania 2014. Dystrybucja Kino Świat. Czas 96 min

Ola Salwa, Obietnica, „Kino" 2014, nr 03, s. 70

© Fundacja KINO 2014

Zmieniony ( 13.03.2014. )