Salvo. Ocalony

SALVO. OCALONY
PIOTR CZERKAWSKI

ImagePełnometrażowy debiut Antonia Piazzy i Fabia Grassadonii można oglądać jak przebraną w kostium czarnego kryminału, rozgrzaną sycylijskim słońcem fantazję na temat „Pięknej i bestii”. Sposób ukazania relacji między prymitywnym osiłkiem i zdominowaną przez niego kobietą pozwala natomiast traktować „Salvo. Ocalonego” jak współczesną wariację na temat „La strady”. W pewnym momencie włoscy reżyserzy zbaczają jednak z drogi wytyczonej przez Federica Felliniego na szlak jego współczesnego następcy.

Podczas oglądania „Salvo” trudno pozbyć się skojarzeń ze „Skutkami miłości”, nieznanym w Polsce arcydziełem Paola Sorrentina z 2004 roku. W filmie świeżo upieczonego zdobywcy Oscara 50-letni Titta, grany przez Toniego Servillo, wiedzie monotonne życie w hotelu w Lugano. Przestrzegający codziennych rytuałów mężczyzna funkcjonuje z regularnością szwajcarskiego zegarka. Jednostajny rytm ulega zbawiennemu zaburzeniu, dopiero gdy Titta zakochuje się w młodej barmance. W wyniku tytułowych „skutków miłości” ślamazarna fabuła zyskuje tempo rodem z pasjonującego thrillera, a ekranowy świat zaludniają nagle barwne postacie z żądnymi krwi gangsterami na czele. Reżyserom „Salvo” udaje się dziś ta sama sztuka, która przed laty powiodła się Sorrentino. Piazza i Grassadonia umiejętnie pokazali ekranowy świat z perspektywy zakochanego podmiotu.

Przedstawione w filmie uczucie rodzi się w bólach. W tym wypadku metaforyczne wyrażenie zyskuje wymiar najzupełniej dosłowny. Tytułowy Salvo to żołnierz sycylijskiej mafii, który jedzie wykonać kolejny rozkaz swojego szefa. Po zabiciu zdrajcy orientuje się, że w willi przebywa także jego siostra. Bezwzględny gangster w ostatniej chwili rezygnuje z pociągnięcia za spust. Dlaczego tak się dzieje? Być może Salvo dostrzega w dziewczynie lustrzane odbicie samego siebie.

Niewidoma, zamknięta w czterech ścianach, zdana na łaskę brata-gangstera Rita ma pełną świadomość egzystencjalnego zniewolenia. Na naszych oczach zyskuje ją także uzależniony od swojego szefa Salvo, pozbawiony ambicji i życiowej inicjatywy. Decyzja o porwaniu dziewczyny jest dla bohatera przełomowa, bo stanowi wyraz buntu przeciw mężczyźnie sterującemu dotychczas każdym jego ruchem. Irracjonalny czyn daje więc obojgu bohaterom szansę przekroczenia ram narzuconych przez otoczenie. Stopień przeobrażeń, jakie zachodzą w ich życiu, przekracza najśmielsze oczekiwania – pod wpływem uczucia Salva Rita odzyskuje wzrok.

Piazza i Grassadonia doskonale wiedzą, że opowieść o uczuciowej relacji między oprawcą i ofiarą należy do najczęstszych klisz używanych w historiach miłosnych. Włoscy reżyserzy potrafią jednak oddalić niebezpieczeństwo banału. W „Salvo” – niczym we „Fragmentach dyskursu miłosnego” Rolanda Barthesa – „zakochany zabiera głos i mówi”, ale używa do tego specyficznego języka. W niemal pozbawionym dialogów filmie bohaterowie korzystają z subtelniejszych sposobów komunikacji. Piazza i Grassadonia wyznaczają bardzo ważną rolę choćby – pojawiającej się kilkakrotnie – piosence „Arrivera”. Tekst sentymentalnej ballady doskonale koresponduje z treścią fabuły.

ImageTwórcy „Salvo” potrafią także nasycić znaczeniami miejsce akcji. Realizacja filmu na Sycylii pozwoliła Piazzy i Grassadonii na zanegowanie pocztówkowego wizerunku wyspy, który ostatnimi czasy utrwaliło chociażby „Spotkanie w Palermo”. W przeciwieństwie do kontemplującego piękno miejscowych zabytków Wima Wendersa, włoscy reżyserzy eksplorują głównie tereny szemranej dzielnicy Arenelli. Mimo wszystko oba filmy mają ze sobą coś wspólnego – na najważniejsze postacie nieustannie czyha śmierć. O ile jednak w „Spotkaniu…” przybiera ona postać brodacza zaopatrzonego w łuk i strzały oraz garść pretensjonalnych aforyzmów, to w „Salvo” wywołuje grozę za sprawą swojej surowości.

Obecność śmierci intensywnie zaznacza się chociażby w scenie, gdy ukrywających się bohaterów odnajduje szef Salva. Mężczyzna stawia podopiecznemu ultimatum, które zostaje jednak zignorowane. Otoczeni przez zgraję gangsterów zakochani jak gdyby nigdy nic spożywają posiłek i celebrują własną obecność. Poczucie więzi pozwala im zneutralizować grożące niebezpieczeństwo. Nic dziwnego, że w takich warunkach może zaistnieć prawdziwy cud, jakim jest odzyskanie wzroku przez Ritę. Piazza i Grassadonia nie nadają mu zresztą wymiaru sensacji, traktują go raczej jak naturalny składnik miłosnej codzienności. W „Ocalonym” siła uczucia manifestuje się także w zdolności do podważenia praw logiki.

Salvo
Reżyseria i scenariusz Antonio Piazza i Fabio Grassadonia. Zdjęcia Daniele Cipri. Wykonawcy Saleh Bakri (Salvo), Sara Serraiocco (Rita), Luigi Lo Cascio (Enzo Puleo), Mario Pupella (szef), Giuditta Perriera (Mimma Puleo), Redouane Behache (Picciotto). Produkcja Acaba Produzioni, Cristaldi Pictures. Włochy – Francja 2013. Dystrybucja Against Gravity. Czas 105 min

Piotr Czerkawski, Salvo. Ocalony, „Kino" 2014, nr 04, s. 75

© Fundacja KINO 2014

Zmieniony ( 24.04.2014. )