Przychodzi facet do lekarza

PRZYCHODZI FACET DO LEKARZA
ARTUR ZABORSKI

Podczas jednej z podróży pociągiem Dany’emu Boonowi towarzyszyła w przedziale pewna Ukrainka. Władającą ojczystym językiem reżysera kobietę charakteryzował specyficzny akcent, który twórcy posłużył do wykreowania nie tylko zupełnie nowej mowy, ale też... państwa. Ekranowy Czerkistan leży na Bałkanach. Trwa w nim właśnie starcie pomiędzy siłami dyktatora a nastawionymi proludowo rebeliantami. Aluzja do aktualnych wydarzeń na Ukrainie? Odniesienie do nasilających się ruchów skrajnej prawicy w samej Francji? Niestety, nic z tych rzeczy.

ImageJeśli komuś już się w filmie dostaje, to francuskiej klasie średniej. Ostrze dowcipu wymierzone jest w hipokryzję zamożnych rodaków Napoleona, ich wygodnictwo i ignorancję. Ale żeby osiągnąć cel swoich poprzednich komedii, które charakteryzowało dosadne piętnowanie przywar rodaków, francuski twórca decyduje się na banalne, momentami irytujące zestawianie opozycji. Dodanie do mapy świata nieistniejącego słowiańskiego kraju jest mu potrzebne głównie po to, aby zarysować różnicę pomiędzy hardymi, nieokrzesanymi ludźmi Wschodu (w rozumieniu Boona – „prawdziwymi” mężczyznami) a zniewieściałymi, przerażonymi rzeczywistością burżujami z Zachodu.

Znamienna ma być zwłaszcza scena, w której podający się za czerkistańskiego bojownika Francuz zdradza się, reagując paniką na chihuahuę. Reakcja jest umotywowana scenariuszowo (mężczyzna cierpi na hipochondrię, towarzyszy mu strach przed zarazkami roznoszonymi przez czworonoga), ale wygrana została w sposób charakterystyczny dla komedii „slapstickowych”. Uciekając przed psem, bohater musi wiele razy się potknąć, uderzyć, upokorzyć. Cóż za „niemęskie” zachowanie…

Pomyślany w ten sposób film mógł stać się przedłużeniem francuskiej tradycji komediowej, do której reżyser nawiązywał już w „Nic do oclenia”. W „Przychodzi facet do lekarza” Boon chce być jednak odważniejszy od tradycjonalisty Louisa de Funesa, ale brakuje mu śmiałości, by przekroczyć granicę wyznaczoną przez buntowniczych aktorów Café de la Gare. De Funes, choć wybierał role w filmach dla masowego widza, ostrożnie obchodził się w nich z francuską arystokracją i klasą średnią, pozostawał dumny ze swojego pochodzenia.

Aktorzy skupieni wokół Café de la Gare (Gérard Depardieu, Gérard Jugnot, Coluche) – odwrotnie. Zgodnie ze swoim hasłem: jest brzydko, jest brudno, więc będzie się działo, nie znajdowali w rzeczywistości tematów tabu, ochoczo naigrywali się z bogaczy i polityków. Boon lawiruje gdzieś pomiędzy – z jednej strony chce się pokazać jako komediowy pan i władca, któremu wszystko wolno, ale z drugiej strony, nie chce ryzykować, że mógłby kogoś zanadto urazić. Ta niezrozumiała grzeczność zakrawa na cynizm. Czyżby reżyser się bał, że za bardzo szarżując spowoduje, iż odwróci się od niego wierna publiczność, a wpływy z biletów polecą na łeb na szyję?

ImageReżyserując film według własnego scenariusza, Boon siebie obsadził w głównej roli i to na nim skupia się uwaga kamery. W cieniu głównego narcystycznego aktora pozostaje cała reszta obsady. Gorzej jednak, że poziom dowcipu na ekranie niewiele wyrasta ponad kloakę. Jeszcze kilka filmów znad Sekwany w podobnym stylu może sprawić, że wśród kinomanów zacznie występować nowy rodzaj hipochondrii, której objawem będzie lęk przed francuskimi komediami. Właśnie takie zjawisko zdaje się antycypować scena z „Faceta”, w której bohater rezygnuje z pójścia na film z obawy, że czymś się w kinie zarazi.

Autor jest redaktorem naczelnym portalu Stopklatka.pl

Supercondriaque
Scenariusz i reżyseria Dany Boon. Zdjęcia Romain Winding. Muzyka Klaus Badelt. Wykonawcy Dany Boon (Romain Faubert), Alice Pol (Anna Zvenka), Kad Merad (dr Dimitri Zvenka), Jean-Yves Berteloot (Anton Miroslav), Judith El Zein (Norah Zvenka). Produkcja Pathe`. Francja – Belgia 2014. Dystrybucja Monolith Films. Czas 107 min

Artur Zaborski, Przychodzi facet do lekarza, „Kino" 2014, nr 07-08. s. 100

© Fundacja KINO 2014

Zmieniony ( 09.07.2014. )