Witamy w Nowym Jorku

WITAMY W NOWYM JORKU
ARTUR ZABORSKI

Filmami „Witamy w Nowym Jorku” i „Pasolini” Abel Ferrara dowodzi, że ma niezwykły talent do prowadzenia aktorów. Tak Willem Dafoe w roli włoskiego reżysera, jak i Gérard Depardieu jako Devereaux (bohater inspirowany postacią Dominique’a Straussa-Kahna) wzbijają się na wyżyny aktorstwa, nadając klasę niewybitnym filmom. Choć obie sportretowane przez nowojorskiego twórcę postaci wywołały skandal, to jednak Ferrara nie próbuje żerować na kontrowersji. Daje się raczej poznać jako wnikliwy analityk, który potrafi zajrzeć głęboko poza kulisy skandalu, a w jego genezie odnaleźć pewne uniwersalne problemy.

ImageDevereaux, były minister finansów we Francji, wiarygodnie łączy w sobie osobowości doktora Jekylla i pana Hyde’a. Pierwszy jest kochającym ojcem i oddanym mężem, intelektualistą i politykiem, który bryluje na salonach i w mediach, przestrzegając zasad etykiety. W drugiego zamienia się w hotelowych apartamentach, w których daje się owładnąć najbardziej prymitywnym instynktom. Działając pod wpływem testosteronu i najdroższego prosecco, staje się wiecznie napalonym samcem alfa, który żadnej nie przepuści. Potrzeby seksualne wykraczają u bohatera daleko poza przyjętą dla jego wieku i pozycji normę. Na rozbuchaniu mężczyzny korzystają ekskluzywne prostytutki. Dramat zaczyna się, kiedy polityk czuje chuć, a w pobliżu znajduje się jedynie czarnoskóra pokojówka, nie mająca bynajmniej ochoty na przerwę w pracy.

Zgwałci czy nie zgwałci, zastanawia się widz, patrząc na nasilające się ruchy frykcyjne wykonywane przez Depardieu. Ale nie dostanie na to pytanie jednoznacznej odpowiedzi. Ferrara zamiast bawić się w spekulacje (w rzeczywistości sąd uniewinnił Straussa-Kahna, ale czy słusznie?), woli pozostać w sferze niedomówień, równo obdzielając racjami bohaterów dramatu. Sprawnie udaje mu się mieszać tropy i grać na emocjach widzów. Bo któż z nas znajdzie w sobie tyle empatii, aby współczuć zdegenerowanemu, a przy okazji obrzydliwie bogatemu ministrowi, który z kobiecym ciałem obchodzi się jak z papierowym ręcznikiem jednorazowego użytku (pan Hyde przekonany, że nie imają się go żadne konsekwencje popełnionego czynu)?

Z drugiej jednak strony, jak nie zdobyć się przynajmniej na cień współczucia wobec człowieka, który nie potrafi zapanować nad swoim uzależnieniem od seksu, upokarzanego podczas policyjnych czynności w areszcie, zmuszonego stawić czoło poniżonej przez tabloidy rodzinie (doktor Jekyll konsekwencjami przerażony)? Dzięki obsadzeniu w głównej roli Gérarda Depardieu film wchodzi też na metapoziom. Bo przecież Francuzowi nie można odmówić, że jest świetnym aktorem, ale jednocześnie nie cieszy się dobrą prasą, odkąd sympatyzuje z rosyjskimi oficjelami.

Mnożenie wątpliwości reżyser odpuszcza sobie dopiero w drugiej części filmu, czemu towarzyszy zabawa konwencjami filmowymi. Świetna jest zwłaszcza, urządzona na modłę horroru, konfrontacja Devereaux z żoną, w salonie mieszkania, w nocy. Kamera, na zbliżeniach, przeskakuje między twarzami kobiety i mężczyzny, skąpanymi w mrocznych kolorach poświaty telewizora. Emocje bohaterów się kotłują, czekamy na erupcję. Tak przepełnionej grozą sceny nie powstydziłby się John Carpenter.

ImageOd tego momentu w filmowym uniwersum zaczyna panoszyć się zło, ale i jego nagła dominacja nie ma jednoznacznej genezy. Możliwe, że ukryte było od początku, kontrolując całą tę sytuację. Równie prawdopodobne jest jednak, że pojawiło się jako konsekwencja aresztowania Devereaux, w wyniku którego stracił zaufanie bliskich i opinii publicznej. Pozostawiony niejako sam sobie bohater popada w coraz większą frustrację, którą odreagowuje – a jakże! – w łóżku. Ferrara pozwala zatracić się w nim swojemu bohaterowi, dając tym samym do zrozumienia, że ten, bogatszy o doświadczenie porażki, nauczy się na błędach i w przyszłości nie dopuści do kolejnej. Tak właśnie wygląda pointa tego filmu, będąca trafionym komentarzem do obowiązujących dziś mechanizmów. Bo przecież uczymy się na błędach nie po to, żeby ich nie powtarzać, tylko żeby nie dać się na nich po raz kolejny przyłapać.

Welcome to New York
Reżyseria Abel Ferrara. Scenariusz Abel Ferrara, Christ Zois. Zdjęcia Ken Kelsch. Muzyka Jonathan Mason. Wykonawcy Gérard Depardieu (Devereaux), Jacqueline Bisset (Simone), Drena De Niro (asystentka), Paul Calderon (Pierre). Produkcja Belladonna Productions. USA 2014. Dystrybucja Kino Świat. Czas 125 min

Artur Zaborski, Witamy w Nowym Jorku, „Kino" 2014, nr 10, s. 78

© Fundacja KINO 2014

Zmieniony ( 25.09.2014. )