Pierwszy śnieg

PIERWSZY ŚNIEG
KONRAD J. ZARĘBSKI

Dla tych, co czytają, znają i kochają skandynawskie kryminały, „Pierwszy śnieg” w reżyserii Tomasa Alfredsona oznacza pojawienie się Harry’ego Hole, bohatera cyklu powieści Jo Nesbo, na wielkim, mainstreamowym ekranie. Od razu jednak trzeba uprzedzić: to nie jest film adresowany do nich. Poza sprawdzeniem, jak w roli ich kultowego bohatera radzi sobie Michael Fassbender, czeka ich niewiele zaskoczeń.

Może autentyzm realiów, w jakich rozgrywa się akcja (w końcu film kręcono w różnych zakątkach Norwegii), może gra bałwanami, które w tej opowieści odgrywają określoną rolę (w końcu powieść Nesbo – jak film Alfredsona – nosi w oryginale tytuł „Snomannen”, czyli „Bałwan”, według polskiego wydawcy nie dość atrakcyjny handlowo).

Tych jednak, którzy znajomość ze skandynawskim kryminałem zawierają poprzez kino, czeka nie lada gratka: oto obok Mikaela Blomkvista i Lisbeth Salander (Daniela Craiga i Rooney Mary w „Dziewczynie z tatuażem” Davida Finchera), obok Kurta Walladenara (Kenneth Branagh w angielsko-szwedzkim serialu) pojawia się kolejna kluczowa postać gatunku.

Michael Fassbender wciela się w komisarza z Oslo, specjalistę od spraw trudnych i najtrudniejszych, szkolonego w FBI i wędrującego z misjami po całym świecie. Hole ma skomplikowaną psychikę, żyje samotnie, jakkolwiek ma kilku przyjaciół (najważniejszy to jego przełożony, Gunnar Hagen, który – świadom jego talentów, ale i słabości – przymyka oko na niesubordynację komisarza) i wchodzi w relacje z różnymi kobietami. Te związki dość szybko się rozpadają, bowiem Hole jest nałogowym alkoholikiem (czasem jednak udaje mu się tę skłonność kontrolować), a poza tym pali jak smok.

„Pierwszy śnieg” to siódma powieść z jedenastotomowego cyklu. Dlaczego wybrano właśnie ją? Można się domyślić: akcja innych powieści toczy się w różnych egzotycznych miejscach – od Australii po Tajlandię i Hongkong. „Pierwszy śnieg” to okazja, żeby przyjrzeć się Norwegii, a zwłaszcza Oslo, w którego barwnym opisie Nesbo jest mistrzem.

Ponury krajobraz Norwegii to dodatkowy atut opowieści – z jednej strony tłumaczący posępne motywacje i poziom frustracji bohaterów (w końcu alkoholizm Hole i innych policjantów nie bierze się znikąd), z drugiej zaś stanowiący interesujący kontrapunkt dla wybuchu z trudem zazwyczaj tłumionych złych emocji. Wprawdzie seryjny morderca ćwiartujący ofiary może zdarzyć się wszędzie, ale na białym tle śnieżnych i lodowych pustkowi nie tylko plamy krwi zyskują na wyrazistości – ledwie zamarkowany przed kamerą przebieg zbrodni wygląda na niezwykle drastyczny.

Film „Pierwszy śnieg” powstawał jako projekt dla Martina Scorsesego, a po jego rezygnacji – dla Ridleya Scotta. Ostatecznie przypadł Tomasowi Alfredsonowi – Szwedowi, który zaznaczył swą obecność w głównym nurcie kina brawurowym „Szpiegiem” (2011) według Johna le Carré. Wybór przemyślany i słuszny: kto, jak nie Skandynaw, ma przybliżyć światu specyfikę Norwegii?

Dodać należy: Skandynaw, który dobrze opanował warsztat kina sensacyjnego, dzielącego uwagę widza na akcję i towarzyszenie procesowi dedukcji, prowadzonego przez bohatera. To wprawdzie autorowi pierwowzoru, Jo Nesbo, zawdzięczamy liczbę trupów i mylenie tropów – a także zapętloną psychikę wszystkich (dosłownie) bohaterów, jednakże Alfredson z podziwu godną precyzją niespiesznie idzie śladami autora, efektownie przybliżając nakreślony przez niego świat.

Dominującym elementem tego świata jest drastyczność. Reżyser stopniuje ją właściwie od pierwszej sceny, by jeszcze przed napisami czołowymi osiągnąć pierwszą kulminację i pozostawić widza nie znającego literackiego pierwowzoru z pytaniem, kogo właściwie z bohaterów ta kluczowa scena dotyczyła. Być może – z punktu widzenia reguł klasycznego kryminału – ta zagadka wyjaśnia się zbyt szybko, ale wtedy pytanie „kto?” ustępuje pytaniu „jak?” – z tym, że nie dotyczy ono techniki dokonania zbrodni, lecz sposobu, w jaki bohater zdoła zapobiec złu.

Hole stanął na wysokości zadania, Michael Fassbender również, podobnie jak Charlotte Gainsbourg, która dowodzi, że dojrzała seksualność – jej symbolem stała się po filmach Larsa von Triera – potrafi mieć różne oblicza. Zaskakuje natomiast Val Kilmer, który pojawia się w tej opowieści jako alter ego Hole – gorzka przestroga przed tym, co czeka komisarza, jeśli nie zapanuje nad sobą. Czy zapanuje? Sprawa pozostaje otwarta: w ostatniej scenie Hole przyjmuje nową sprawę.

The Snowman
Reżyseria Tomas Alfredson. Scenariusz Hossein Amini, Peter Straughan, Soren Sveistrup według powieści Jo Nesbo. Zdjęcia Dion Beebe. Muzyka Marco Beltrami. Wykonawcy Michael Fassbender (Harry Hole), Rebecca Fergusson (Katrine Bratt), Chloë Sevigny (Sylvia Ottersen), Val Kilmer (Gert Rafto), J.K. Simmons (Arve Stop), Charlotte Gainsbourg (Rakel), David Dencik (Idar Vetlesen). Produkcja Universal Pictures, Another Park Film, Perfect World Pictures, Working Title Films. Wlk. Brytania – Szwecja – USA 2017. Czas 119 min

Konrad J. Zarębski, Pierwszy śnieg, „Kino" 2017

© Fundacja KINO 2017

POLECAMY: esej Dawida Myśliwca o Tomasie Alfredsonie w papierowym wydaniu „Kina” 11/2017

Zmieniony ( 31.10.2017. )