Zama

ZAMA
PIOTR SZCZYSZYK

Mężczyzna w wieku dojrzałym, ubrany w kolonialny strój i trójkątny kapelusz, przechadza się bez celu po słonecznej plaży. Brodząc w piasku tam i z powrotem, wygląda, jak gdyby pozował do XVIII-wiecznego portretu. Może to aktor powtarzający kwestie albo kapitan statku, z zadumą spoglądający na morze przed wyruszeniem w kolejny rejs? Nie, to Don Diego de Zama (Daniel Giménez Cacho), hiszpański kolonizator na delegacji w Paragwaju, daremnie czekający nie wiadomo na co.

Beckettowski absurd argentyńska reżyserka Lucrecia Martel wymownie punktuje już w pierwszej scenie swojego najnowszego filmu, którym wraca do kina po dziewięcioletniej przerwie. Tytułowy Zama próbuje odgrywać rolę bezwzględnego osadnika, ale przybiera tylko pretensjonalną pozę – gardzi tubylcami, nazywając ich Indianami, lecz nie przeszkadza mu to w posiadaniu nieślubnego dziecka z jedną z miejscowych kobiet.

Pewnie to efekt nudy, ponieważ w rzeczywistości Zama jest nader prostym człowiekiem: jedyne, czego pragnie, to dostać zgodę na powrót do żony i nowo narodzonego dziecka, czekających na głowę rodziny daleko w argentyńskiej prowincji Salta.

W „Bagnie” (2001), „Świętej dziewczynie” (2004) czy bodaj najbardziej rozpoznawalnym tytule, „Kobiecie bez głowy” (2008) Martel rozliczała swój kraj z niedawnej przeszłości. Hipokryzja klasy średniej, rozpad burżuazji z powodu wielkiego krachu gospodarczego, konsekwencje katastrofalnej dyktatury prezydenta Jorge Videli, gdy w niewyjaśnionych okolicznościach znikały tysiące osób – wszystko to składało się na portret dzisiejszej Argentyny, kolonizowanej od XVI wieku przez hiszpańskie imperium.

„Zama” jest więc czymś więcej niż stylistycznym wyjątkiem w twórczości reżyserki. Martel po raz pierwszy przywdziewa kostium historyczny, adaptując klasyczną powieść Antonia di Benedetto pod tym samym tytułem. Dalej opowiada jednak o historii swojego kraju, przetrawionej przez europejską kulturę.

Kolonizatorska machina przybyła ze Starego Kontynentu, przedstawionego tu w krzywym zwierciadle, jako kraina śniegu i „rosyjskich księżniczek owiniętych w zwierzęce futra”. Dlatego Zama to postać upadła i groteskowo żałosna.

Choć jest urzędnikiem hiszpańskiej korony, urodził się w Ameryce Południowej, na siłę próbuje być więc zarówno swojsko latynoski, jak i dumnie europejski. „Rób dzieci, nie książki” – powie mu zarządca wyspy, który zacznie Zamie stawiać coraz bardziej absurdalne warunki powrotu do rodziny.

Prywatny asystent traktuje go z pobłażaniem, a miejscowi wytykają palcami. Od żony ministra skarbu Luciany (Lola Duenas), szlachcianki wabiącej i odrzucającej go zarazem, bohater usłyszy: „Europa jest najlepiej zapamiętana przez tych, którzy nigdy tam nie byli” – teza ta sprawdza się zapewne równie dobrze w drugą stronę.

Martel sprawnie unika jednak bezpośrednich oskarżeń. Wszelkie wady kolonizatorskiej mentalności sprowadza do figury głównego bohatera, który w świecie korupcji i nepotyzmu uosabia ułomności późniejszej klasy średniej.

Jednocześnie łatwo się z tęskniącym za domem Zamą utożsamić. Zatracenie mężczyzny uwięzionego na końcu świata szybko przechodzi z tonacji komicznej w tragiczną, a realność zmienia się w urojenie, co przypomina pod wieloma względami fantastyczną podróż Alfonsa van Wordena z „Rękopisu znalezionego w Saragossie” (1964) Wojciecha Hasa.

Martel w modernistyczny sposób, wyczulony na detale i dźwięki otoczenia, opowiada o wpływie europejskiego kolonializmu na kształt kultury latynoamerykańskiej. „Zama” to egzystencjalna opowieść o moralnym upadku mężczyzny – rządowy biurokrata z kafkowskiego bohatera zmienia się w szaleńca, który dręczony tęsknotą i bezsensownością swojego położenia, czeka na to, co nigdy się nie zdarzy.

Zama
Scenariusz i reżyseria Lucrecia Martel na podstawie powieści Antonia di Benedetta. Zdjęcia Rui Poças. Wykonawcy Daniel Giménez Cacho (Don Diego de Zama), Lola Duenas (Luciana Pinares de Luenga), Matheus Nachtergaele (Vicuna Porto), Juan Minujin (Ventura Prieto). Produkcja Bananeira Filmes, Perdomo Productions, Rei Cine. Argentyna – Brazylia – Hiszpania – Dominikana – Francja – Holandia – Meksyk – Szwajcaria – USA – Portugalia – Liban 2017. Dystrybucja Stowarzyszenie Nowe Horyzonty. Czas 115 min

Piotr Szczyszyk, Zama, „Kino" 2018, nr 08, s. 69

© Fundacja KINO 2018

POLECAMY: wywiad z Lucrecią Martel w papierowym wydaniu „Kina” 8/2018

Zmieniony ( 04.09.2018. )