O ojcach i synach

O OJCACH I SYNACH
GRZEGORZ FORTUNA JR

Realizacja dokumentu takiego jak „O ojcach i synach”, opowiadającego o syryjskich dżihadystach, to zadanie z pogranicza reżyserii filmowej i misji szpiegowskiej. Stojący za kamerą Talal Derki, znany z dobrze przyjętego „Powrotu do Homs”, ryzykował życiem, żeby sfilmować codzienność współpracującego z ISIS Abu Osamy.

Derki najpierw zyskał zaufanie Syryjczyka, zajmującego się uzbrajaniem i rozbrajaniem ładunków bombowych oraz podkładaniem min, by ostatecznie spędzić w jego rodzinnej wiosce dwa i pół roku. Dokument nie opowiada jednak o wojnie, ale przede wszystkim o relacji między Abu Osamą a jego synami – liczącymi od kilku do kilkunastu lat chłopcami, których mężczyzna szkoli na żołnierzy i przygotowuje do walki zbrojnej, mającej na celu ustanowienie w Syrii islamskiego kalifatu.

Dżihadyści, którzy zarówno w filmach fabularnych, jak i w programach informacyjnych są zazwyczaj tylko anonimowymi figurami reprezentującymi zagrożenie związane z ekstremizmem, u Derkiego zyskują twarze i głosy. Reżyser z podziwu godną konsekwencją stroni przy tym od wszystkiego, co sensacyjne i makabryczne; nie włącza do filmu nagrań z egzekucji, nie pokazuje ofiar Abu Osamy, wreszcie – nie filmuje momentu, w którym jedna z min urywa mu nogę.

Rezygnacja z operowania łatwym szokiem staje się największą siłą „O ojcach i synach”, pozwala bowiem uwypuklić to, co w Abu Osamie i stojącej za nim ideologii najbardziej przerażające, a co przejawia się w pozornie tylko zwykłych monologach prowadzonych przez Syryjczyka i w jego dialogach ze współpracownikami.

Mężczyzna potrafi gładko przejść od perorowania o sile wiary do uwagi dotyczącej dwuletniej dziewczynki, do której miał ochotę strzelać, bo opuściła dom bez hidżabu. Podobne spostrzeżenia, wtrącane przez Abu Osamę z mrożącą krew w żyłach naturalnością, podkreślają stopień ekstremizmu jego środowiska.

Derki skupia się jednak nie tylko na terroryście, ale także na jego synach, którym ojciec nadał imiona największych wojowników dżihadu. Podobnie jak w przypadku fragmentów poświęconych Osamie, sceny prezentujące życie jego dzieci opierają się na połączeniu zwyczajnego z przerażającym – chłopcy grają w piłkę, toczą szkolne bójki i rozmawiają, by po chwili bawić się odciętą głową owcy czy dźgać złapanego ptaszka. W końcu trafiają także do obozu, gdzie szkoleni są na żołnierzy, z których ojciec będzie mógł być dumny.

„O ojcach i synach” to w efekcie nie tylko film, który w niespotykany wcześniej sposób pokazuje od wewnątrz środowisko dżihadystów, ale też traktat o fanatyzmie przekazywanym z pokolenia na pokolenie niczym choroba genetyczna.

Abu Osama nie pozwala synom uczęszczać do szkoły – jedyną edukację otrzymują od despotycznego ojca, w efekcie czego stają się chodzącymi projekcjami jego wierzeń i poglądów. Nie bez znaczenia dla wychowania chłopców pozostaje fakt, że – jak sugeruje już tytuł – w prezentowanym świecie kobiety nie odgrywają żadnej roli, a w filmie nie pojawiają się niemal w żadnym kadrze.

Film Derkiego ma przy tym charakter surowej relacji, właściwie zupełnie pozbawionej upiększeń i wyjaśnień. Reżyser prawie nie wykorzystuje muzyki, rezygnuje też – poza prologiem i epilogiem – z narracyjnych wtrąceń, które pozwoliłyby lepiej zrozumieć sytuację bohaterów i polityczno-społeczne tło ich świata.

Półtorej godziny seansu spędzamy więc tylko w towarzystwie Osamy i jego synów, słuchając ich rozmów i obserwując ich codzienne życie. Trudno uwierzyć, że Derki zdołał przetrwać w tym świecie dwa i pół roku, ale jego relację trzeba zobaczyć – tak dokładnej i rzetelnej infiltracji środowiska dżihadystów w kinie jeszcze nie było.

Kinder des Kalifats
Reżyseria i zdjęcia Talal Derki. Produkcja Basis Berlin Filmproduktion, Ventana Film- und Fernsehproduktion, Cinema Group Production, Südwestrundfunk, Impact Partners. Niemcy – USA – Syria – Liban – Holandia – Katar 2017. Dystrybucja Krakowska Fundacja Filmowa. Czas 98 min

Grzegorz Fortuna Jr, O ojcach i synach, „Kino" 2019, nr 03, s. 86

© Fundacja KINO 2019

Zmieniony ( 01.03.2019. )