Mikołajek

MIKOŁAJEK
GRAŻYNA ARATA

Mikołajek Pięćdziesiąt lat temu ukazała się w prasie francuskiej główka 9-letniego Mikołajka, otoczona rodzinką i koleżkami ze szkoły – cały zestaw komiksowych postaci, wymyślonych przez René Goscinnego i narysowanych przez humorystę Sempé. Życie małych francuskich burżujów obserwowane oczami Mikołajka, chłopaczka o ostrym języczku i zdecydowanym charakterze, stało się bardzo szybko gazetowym, a następnie książkowym sukcesem. Aby przypomnieć urodzinową rocznicę, Anne Goscinny, córka autora, wydała w roku 2009 album z ostatnimi historyjkami, nieopublikowanymi jeszcze w formie książki. Mikołajek nie czekał jednak na pięćdziesiatkę, aby znowu znaleźć się na fali – pomyślało o nim grono humorystów, kiedy tylko w Pałacu Elizejskim zamieszkał niejaki Nicolas (Mikołaj) Sarkozy, prezydent Francuzów niezbyt wysokiego wzrostu. Na jego cześć stworzono kilka pastiszowych albumów o Mikołajku i jego politycznych koleżkach.

Zupełnie naturalnie pojawił się również pomysł skojarzenia rocznicy z filmem, zwłaszcza że przekształcanie komiksów w historie filmowe stało się ostatnio bardzo modne. Asterix, Lucky Luck, bracia Dalton – prawie wszyscy popularni bohaterowie albumów dla dzieci i młodzieży z Francji stali się postaciami ekranowymi, przyciągającymi nie tylko najmłodszych...

W sali kinowej, w której pokazywano „Mikołajka”, przeważali widzowie bliscy realnego wieku postaci stworzonej przy końcu lat 50. Film wydziela bowiem delikatny, przyjemny zapach nostalgii i tęsknoty za dzieciństwem. „Pan od muzyki” (2004) Christopha Barratier, mniej optymistyczna, ale równie nostalgiczna podróż w epokę zagubionej młodzieńczej niewinności przyciągnęła ponad 8 milionów widzów. „Mikołajek” nie stał się fenomenem kultowym i kulturowym, obejrzało go jednak we Francji ponad 3 miliony widzów. Przy okazji mała refleksja: dlaczego oba te filmy oparte są na światku chłopackim, do którego dziewczynki wkraczają najwyżej jako element niszczący czystą harmonię męskich zainteresowań? Być może jest to tylko i wyłącznie efekt prawdy historycznej – w latach 40. i 50. nie praktykowano jeszcze szkół mieszanych. Nie zmienia to faktu, że trudno o film traktujący o tęsknocie za utratą dzieciństwa w wymiarze absolutnej kobiecości – Sofia Coppola nakręciła wprawdzie „Przekleństwa niewinności” (1999), ale jej film zupełnie do tej kategorii nie pasuje.

Ale wróćmy do „Mikołajka”, filmu Laurenta Tirarda, zamówionego przez producentów z Fidélité Films. Reżyser opowiada, że w pomyśle na scenariusz połączył postać Goscinnego z jego dziełem: „Wydało mi się, że Goscinny, który w czasie pisania Mikołajka pracował jeszcze jako księgowy, bardzo tęsknił za destrukcją i chaosem. Szukał zmiany w życiu i wydawało mu się, że najlepszym, najskuteczniejszym orężem w dziele »konstruktywnej destrukcji« będzie jego poczucie humoru. Dlatego też oparłem fabułę na zadanym Mikołajkowi i jego klasie pytaniu: kim chciałbyś być w przyszłości”.

Sukces filmu opiera się na trzech podstawowych elementach:

Mikołajek 1. Scenariusz i dialogi. Żonglując sytuacjami wymyślonymi przez Goscinnego, Laurent Triard i współscenarzysta Grégoire Vignon opowiadają o Mikołajku i jego szkolnych kolegach, którzy mają Wielki Problem: podobno już wkrótce w domu Mikołajka pojawi się mały braciszek. Solidarni koledzy usiłują mu pomóc i znaleźć wyjście z tej dramatycznej sytuacji. Opowieść ubarwiają elementy innych, odrębnych epizodów komiksu. Dowcipne dialogi – które w miarę możliwości przeniesiono z literackiego oryginału – sprawiają, że cieniutka konstrukcja dramatyczna wytrzymuje, pomimo kilku przestojów, ciężar spoczywającego na niej filmu.

2. Dobór aktorów. Na ekranie pojawiają się najbardziej popularni francuscy aktorzy komediowi: Kad Merad, który stał się gwiazdą od czasu olbrzymiego sukcesu „Dalej niż północ”, gra ojca Mikołajka. Matkę kreuje Valérie Lemercier – reżyserka, autorka, aktorka, uznawana za „pierwszą damę francuskiego humoru”. Każda, najbardziej epizodyczna rola obsadzona została po królewsku – na przykład dwuminutowe pojawienie się ministra edukacji powierzone zostało Michelowi Galabru, niezapomnianemu szefowi ekipy „Żandarmów z Saint Tropez” – przeboju Louisa de Funesa. Problemem okazał się dobór odtwórców ról dziecięcych, ale i tu reżyserowi udało się zilustrować różnorodność temperamentów i fizycznych postaw małych bohaterów. Rola tytułowego Mikołajka przypadła Maxime’owi Godartowi, który jest nie tylko fizycznie podobny do pierwowzoru, ale i bardzo przekonujący jako „aniołek z różkami”.

3. Konwencja estetyczna. Za pomocą dekoracji i palety barw autorzy wystylizowali atmosferę na koniec lat 50., wpisując ją jakby w rysunkowe plansze komiksu. Oczywista inspiracją wydaje się tu niezrównany Jacques Tati. Rezultatem szeregu – może bardziej rzemieślniczych niż artystycznych – przedsięwzięć jest film lekki, łatwy i przyjemny, idealny na rodzinne popołudnie. Brakuje mu trochę destrukcyjnej złośliwości ojca Asterixa, ale, niestety, Jacques Tati z oczywistych powodów już tego wyreżyserować nie mógł.

Ostatnia uwaga: na francuskim afiszu filmu nie ma nazwiska Maxime’a Godarta, odtwórcy głównej roli. Mam nadzieję, że polski dystrybutor podobnego „faux pas” nie popełni...

Le petit Nicolas

Reżyseria Laurent Tirard. Scenariusz Grégoire Vigneron, Laurent Tirard i Alain Chabat według komiksów i opowiadań René Goscinnego i Sempé. Zdjęcia Dennis Rounden. Muzyka Klaus Badelt. Wykonawcy Maxime Godard (Mikołajek), Valérie Lemercier (mama Mikołajka), Kad Merad (tata Mikołajka), Michel Duchaussoy (dyrektor), Michel Galabru (minister). Produkcja Fidélité Films, Wild Bunch, M6 Films, Mandarin Films, Scope Pictures, Orange Cinéma Séries, Region Wallone. Francja 2009. Dystrybucja Forum Film. Czas 91 min

Grażyna Arata, Mikołajek, „Kino" 2009, nr 12, s. 69

© Fundacja KINO 2009

Zmieniony ( 05.12.2009. )